• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere .


    Gosia Strojek: Projektuję na adrenalinie

    2016-06-10

    Nie wiedzieliśmy jak wygląda, bo umówiliśmy się na wywiad telefonicznie. Zdjęcia to zdjęcia, ale w dobie photoshopa i tak nikt nie przypomina samego siebie. W pewnej chwili w drzwiach kawiarni stanęła atrakcyjna dziewczyna. Burza loków na głowie, motocyklowy kask pod pachą. Roztaczała wokół siebie taką energię i charyzmę, że twarze wszystkich od razu zwróciły się w jej kierunku. Nie było wątpliwości. To musi być ona – Gosia Strojek: projektantka, kierowca motoru crossowego i Mistrzyni Polski w wakesurfie w jednej osobie.

     

    Moda to jej pasja, życie i źródło inspiracji. Wszystkie kreacje tworzone przez Gosię Strojek są dynamiczne, nowatorskie, odważne i bezkompromisowe. Projektantka w wyjątkowy sposób łączy ze sobą prostotę i elegancję, ale też nie boi się wyznaczać odważnych kierunków w modzie. Motywem przewodnim jej twórczości jest umiejętne łączenie funkcjonalności z ekstrawagancją. Doskonałemu krawiectwu towarzyszy przy tym dbałość o dobór najlepszej jakości materiałów.

     

    Gosia_3Twoje kolekcje można znaleźć w najbardziej prestiżowych magazynach modowych w Polsce, od Harpers Bazaar i Elle, przez Hot Moda, Avanti, Claudię, po magazyny (raczej) dla panów, jak CKM. Strach otworzyć lodówkę, bo wszędzie twoje nazwisko.

    (śmiech) Cieszę się, że udało mi się nawiązać trwałą kooperację z ludźmi z pism modowych. Jako projektant bardzo szanuję ich pracę i wysiłek, jaki wkładają, by zdjęcia wyglądały idealnie. Branża modowa jak żadna inna ma zawyżone oczekiwania dotyczące jakości fotografii. Często nad jednym zdjęciem musi pracować cały sztab fachowców: modelek, fryzjerów, makijażystów, fotografów, scenografów i stylistów. Ci, którzy nie rozumieją, jak ważne jest docenienie każdej z tych osób, wypadają z rynku. Moda to praca zespołowa. Tu nie ma miejsca dla zapatrzonych w siebie indywidualistów.

    Magazyny modowe to nie wszystko. Udało ci się namówić do współpracy stylistów pracujących dla programów telewizyjnych i gwiazd. W powszechnej opinii tego typu działania kosztują majątek, a ty jesteś młodą projektantką.

    Od początku stawiam na osobiste relacje z ludźmi. Stylistów traktuję partnersko, a oni, jak widać, doceniają to, że nie patrzę na nich z góry, jak wielu projektantów. Nie buduję wokół siebie muru niedostępności albo wielkiej bańki medialnej, która może być łatwo przebita. Nie kreuję siebie na kogoś, kim nie jestem. Stawiam na naturalność, a jednocześnie skupiam się na mojej pracy i z pokorą dążę do celu małymi krokami. Są tego owoce. Moje kolekcje podobają się i gościły w wielu cenionych programach: The Voice of Poland, You Can Dance, Pytaniu na Śniadanie. A ubrania nosiły takie gwiazdy, jak Marika, Anna Wendzikowska, Paulina Sykut-Jeżyna, Patricia Kazadi, Paulina Krupińska, Ilona Felicjańska, Marcelina Zawadzka czy doceniona już nawet na świecie blogerka Maffashion.

    Znane nazwiska, dobre tytuły prasowe. To sporo jak na projektantkę, która na rynku modowym jest na dobrą sprawę od 4 lat.

    Dopiero się rozkręcam (śmiech). Oczywiście żartuję. Tak na prawdę miarą sukcesu jest dla mnie co innego. To, że na ulicach Warszawy, w restauracjach, a nawet w barach nad Wisłą, widzę osoby ubrane w rzeczy, które zaprojektowałam. Sukcesem jest dla mnie fakt, że ci ludzie wracają do mnie po każdą kolejną kolekcję, a wypuszczam je na rynek dwa razy do roku. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że znalazłam miejsce dla mojej marki i konsekwentnie wypełniam je nowościami.

    Większość młodych projektantów wytrzymuje jedynie rok na rynku mody w Polsce. Jak udało ci się przetrwać ten kryzysowy moment?

    Problemem początkujących osób w branży jest ślepe powielanie cudzych pomysłów, przy jednoczesnym śledzeniu tego, co robi konkurencja, porównywaniu się i stresowaniu lawinowo rosnącą liczbą projektantów. Wiele osób nie wytrzymuje tego tempa, presji, przez co się wypala. Dla odmiany we mnie zawsze był pewien dystans i luz. Inni projektanci byli dla mnie po prostu znajomymi z targów, a nie wrogą konkurencją. Moją dewizą jest robić swoje i nie patrzeć na innych.

    Gosia_4_1Projektujesz ubrania, ostatnio otworzyłaś też swoje Atelier na Powiślu w Warszawie. Wybacz, że powiem wprost, ale wiadomo, że aby je utrzymać musisz mieć w głowie nie tylko twórcze pomysły, ale też wiedzę i umiejętności biznesowe.

    Całkowicie się zgadzam. Zręczność w obu sferach to dziś warunek konieczny marki modowej. Moda to biznes, a projektant to wymagający zawód. Mimo wszystko trzeba dość twardo stąpać po ziemi, bo w dłuższej perspektywie liczy się jednak nie tylko pięć minut sławy i celebryci fotografujący się na ściankach w kolekcjach projektantów, ale rezultat finansowy, bo przecież z czegoś trzeba sfinansować pracę krawcowych, konstruktorek itp.

    Zawsze marzyłaś o tym, by zostać właśnie projektantką?

    Moda towarzyszy mi od zawsze. W końcu nazwisko zobowiązuje (śmiech). Stylizowanie mam we krwi, a konstrukcji i szycia nauczyłam się na specjalistycznych kursach. Kilka lat temu otworzyłam pierwszą markę modową, ale – jak większość spółek – nie przetrwała próby czasu. Dla mnie liczyła się funkcjonalność, wygoda i użyteczność ubrań, a dla mojej wspólniczki – awangarda, która, choć spektakularna i gwarantująca udział w Fashion Week, jest niesprzedawalna w polskich realiach. Po upadku pomysłu otworzyłam własny brand sygnowany moim imieniem i nazwiskiem. Teraz mam komfort pracy „na swoim”.

    Czym jest dla ciebie dobrze zaprojektowane ubranie?

    Myśląc nad nową kolekcją, mam przed oczami człowieka z jego anatomią. Ciało to konstrukcja trójwymiarowa. Ubranie musi zatem nie tylko dostarczać wrażeń estetycznych, ale też być funkcjonalne i wygodne. Musi ubierać, nie przebierać. Wydobywać atuty, a mankamenty umiejętnie ukryć.

    I tu właśnie zaczyna się sztuka szycia?

    Tak. Cały jej sens. Nie ma ludzi brzydkich. Są tylko nieumiejętnie ubrani. Pod względem fasonu, rozmiaru, koloru. Dlatego czasem warto posłuchać rady projektanta, któremu przecież zależy na zadowoleniu klienta, na jego dobrym wyglądzie.

    Dzielisz swoją markę na dwie główne linie. Elegancką „GS” Gosia Strojek i streetwearową „STR”. Na dodatek obie dedykowane są kobietom i mężczyznom. Nie jest to częste zjawisko u rozwijających się marek, by od razu realizować się na tylu polach.

    No tak. Nie idę na łatwiznę. Mam cztery razy tyle roboty (śmiech). Prawda jest taka, że obie linie, chociaż mają swój indywidualny charakter, tworzą pewną całość. To ubrania dla ludzi takich, jak ja. Prowadzących aktywny tryb życia, którzy idąc do pracy albo szykując się na wielkie wyjście, wybiorą dla siebie ubrania z eleganckiej linii „GS”. Po pracy wskoczą z kolei w wygodniejszy strój sygnowanych logiem „STR”. Można powiedzieć, że kompleksowo ubieram swoich klientów. Chcę im towarzyszyć przez siedem dni w tygodniu.

    Gosia_2Skoro już jesteśmy przy holistycznym spojrzeniu na potrzeby klientów – ostatnio uruchomiłaś kolejną linię – „FIT”. Komu jest dedykowana?

    Pomysł uruchomienia nowej linii narodził się w ubiegłym roku. Śledząc światowe trendy, zaimplementowałam je na rodzimy grunt. Wcześniej zrobiłam dokładną analizę potrzeb polskich użytkowników siłowni i moich klientów uprawiających sporty outdoorowe. Zauważyłam niszę w strojach sportowych. Większość była bardzo monotonna i utrzymana w jednakowej kolorystyce. Jako marka zaproponowałam coś nowego: fajne, kolorowe i seksowne stroje dla osób, które chcą wyglądać niesztampowo. To chwyciło. Nie narzekam na brak zamówień.

    Idąc za ciosem będziesz też projektować bieliznę, tak modną ostatnio wśród polskich marek?

    Przychodziło mi to do głowy, ale na razie nie. (śmiech)

    Kim są twoi klienci? Jak byś ich zdefiniowała?

    Jeśli chodzi o kobiety, są nimi mieszkanki większych aglomeracji, które śledzą trendy, ale nie trzymają się ich kurczowo, tylko twórczo je wykorzystują. Łączą, żonglują, bawią się modą. Pod tym względem mają u mnie duże pole do popisu, bo elementy każdej nowej kolekcji da się połączyć z poprzednimi. Z kolei mężczyźni, jak wiadomo, są bardziej zachowawczy. Co prawda mają w sobie nonszalancki luz, ale jednak wolą łączyć go konwencją. Wszystkich łączy jeden mianownik – mniej lub bardziej aktywnie uprawiają jakieś sporty.

    Podobnie jak ty. Chyba nie ma dyscypliny sportu, w której byś się nie wypróbowała.

    To prawda. Moda i sport to dwie moje największe życiowe pasje. Czasami trudno je ze sobą pogodzić, zwłaszcza gdy zaczyna się sezon sportowy, ale nie potrafię żyć bez jednego i drugiego. Projektuję na adrenalinie. To mój główny budulec. Potrzebuję też sportów ekstremalnych. Praktycznie cały czas jestem w ruchu. Rodzaj aktywności wyznaczają pory roku. Wiosna i jesień to idealny moment ma motocross. Mam oczywiście własny motor, na którym ścigam się, rywalizując ze starszym bratem. Zimą uprawiam snowboard, a latem wszystkie możliwe sporty wodne – najczęściej wakesurf.

    W tej ostatniej dziedzinie zdobyłaś tytuł Mistrzyni Polski. Zawsze realizujesz plan maksimum?

    Szczerze mówiąc, tytuł był dla mnie zaskoczeniem. Tę dyscyplinę zaczęłam uprawiać stosunkowo późno i nagle okazało się, że jestem jedną z najlepszych. Swoimi umiejętnościami postanowiłam podzielić się z innymi. Utworzyłam grupę szkoleniową „Ladies on board” i prowadzę zajęcia raz w tygodniu. Chyba sprawdzam się też jako trener, bo wszystkie moje podopieczne stanęły „na pudle”. Tak dobrze je wyszkoliłam, że w tym sezonie mogą mnie z niego zmieść. (śmiech)

    Wracając do projektowania, jakie są twoje plany na najbliższą przyszłość?

    Chciałabym mocniej zaistnieć na rynku polskim i rozwinąć sieć sprzedaży. Jednocześnie od strony biznesowej i organizacyjnej jestem już gotowa na współpracę z butikami na Zachodzie, które – w stosunku do rynku polskiego – są dwa sezony do przodu. Odważnie myślę o Londynie, Paryżu i Nowym Jorku. Chcę postawić na mapie świata pinezki, symbolicznie oznaczając miejsca sprzedaży moich ubrań. Wierzę, że zrealizuję i ten plan.

     

    tekst: Aleksandra Paulska

    fot.: Edyta Bartkiewicz

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere