• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere .


    Kierunek – Kazbegi

    2016-06-09
    Często bywa, że miejsca-symbole ściągają masy turystów, przez co pobyt w nich staje się mało przyjemny, a czasem nawet z niego rezygnujemy. Z gruzińskim Kazbegi jest inaczej.

     

    Będąc w Tbilisi postanowiłam wybrać się na północ kraju, aby na własne oczy zobaczyć wspominane mi wcześniej przez wiele osób piękno gruzińskich gór. Na dworcu położonym tuż przy stacji metra Didube można spotkać pomocnych Gruzinów, którzy wskażą, skąd dokładnie odjeżdżają marszrutki w konkretne miejsca. Mnie interesowały te jadące do Kazbegi. Ta niewielka, licząca ok. 1820 mieszkańców, położona na wysokości 1750 m. n.p.m. miejscowość, stała się moim celem.

    kazbek2Podróż ze stolicy Gruzji do tej górskiej miejscowości kosztowała 20 lari. Nie jestem pewna, czy była to najkorzystniejsza oferta, ale trafiłam na moment odjazdu marszrutki, więc zdecydowałam się nie szukać dalej i wsiąść właśnie do tej, którą znalazłam jako pierwszą. Jeżeli jednak będziecie mieli więcej czasu, a zależeć wam będzie na ograniczeniu kosztów, to polecam poświęcić dłuższą chwilę na poszukiwania i negocjacje ceny – może wam to wyjść na korzyść. Jazda tym środkiem transportu podczas pobytu w Gruzji jest obowiązkowym punktem podróży. Warto doświadczyć atmosfery panującej w środku, posłuchać dźwięków rozmów, lokalnej muzyki i warczenia silnika, które łączą się i tworzą pewien niespotykany klimat. Do tego poczucie lekkiego lęku przed prędkością, z jaką kierowca pędzi po górskich serpentynach, połączonego ze świadomością, że przecież to dla niego codzienność i że tak jadąc czuje się jak ryba w wodzie. A to wszystko otoczone pięknymi widokami zza okna. Warto to przeżyć! Podróż z Tbilisi do Kazbegi trwa około trzech godzin. Po dojeździe na miejsce kierowca zatrzymuje się na placu przy głównej drodze w centrum miasteczka, skąd również odjeżdżają samochody z powrotem, do Tbilisi.

    Jeżeli wybierając się do Kazbegi nie znaleźliście wcześniej miejsca na nocleg, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że po wyjściu z marszrutki zostaniecie zaproszeni do Wasilija. Tak było w moim przypadku. I nie tylko w moim. Wasilij wynajmuje przyjezdnym pokoje w domu, w którym mieszka z żoną. W godzinach, w których przyjeżdżają marszrutki ze stolicy, podjeżdża samochodem na parking i wyłapuje turystów, zachęcając do wynajęcia pokoju właśnie u niego. Muszę przyznać, że daje to efekty. Przykładem mogę być tutaj ja oraz dwójka Polaków, którzy także wtedy wynajmowali u niego pokój. Nawet w w przewodniku po Gruzji, wydanym z języku polskim, jest o nim krótki fragment. Fragment ten, podkreślony ołówkiem, pokazał mi sam Wasilij, gdy tylko dowiedział się, że jestem z Polski. Cena pokoju dwuosobowego z łazienką w jego gospodarstwie wynosi 40 lari. W tej cenie zawiera się śniadanie przygotowane przez żonę i ciągła opieka gospodarza – kiedy tylko mógł, zawoził mnie w różne miejsca, dawał rady dotyczące wyjścia w góry oraz zwyczajów panujących w Gruzji. Myślę, że cena jest adekwatna do tego, co się w niej zawiera.

    Samo miasteczko nie jest miejscem szczególnie ruchliwym. Odległość od granicy z Rosją wynosi około 12 km. Na głównej drodze, obok lokalnych kierowców oraz chodzących jedna za drugą krów, można od czasu do czasu zobaczyć jakąś ciężarówkę.

    KazbekKazbegi jest jednak najbardziej znane wśród turystów dzięki położonemu niedaleko, na wysokości 2170 m. n.p.m., klasztorowi Cminda Sameba. Z miasteczka do klasztoru można podjechać z miejscowymi, którzy za niewielką opłatą zawiozą na górę, poczekają i zwiozą na dół. Można również wybrać się tam na własną rękę. Właśnie na tę opcję się zdecydowałam. Podróż na górę zajęła mi ok. 3 godziny. Można iść drogą, którą jeżdżą samochody, jest to wersja łagodniejsza, ale też nieco dłuższa. Można również pójść na dziko, na początku między domami, a następnie przecinając las. Ta opcja jest z kolei krótsza, ale bardziej wymagająca. Którejkolwiek się jednak nie wybierze – przepiękne widoki gwarantowane!

    Klasztor Cminda Sameba jest dla okolicznych mieszkańców jednym z najświętszych miejsc w regionie. Przez cały rok na drodze prowadzącej pod górę można spotkać miejscowych, którzy idą tam, aby spędzić czas na modlitwie. I będąc na górze, faktycznie można poczuć tę świętość. Wszechobecna cisza i otoczenie gór sprawiają, że czujemy się jakbyśmy byli w zupełnie innym, mistycznym świecie. Z klasztoru można ruszyć dalej, na Kazbeg, szczyt, którego widok towarzyszy nam podczas całego pobytu w Kazbegi. Zdecydowałam się wrócić na dół, a ten górujący nad pozostałymi pięciotysięcznik zostawić na kolejną wizytę w Gruzji.

     Opisywane przeze mnie miejsce warto zobaczyć, to pewne. Klasztor jest symbolem Gruzji, a nie dotrzemy do niego nie zahaczając o Kazbegi. Jak to często bywa, miejsca-symbole ściągają masy turystów, przez co pobyt w nich staje się mało przyjemny, a czasem nawet z niego rezygnujemy. Tutaj jest inaczej. Mimo tego, że miejsce jest znane na całą Gruzję i opisywane we wszystkich przewodnikach, nie straciło swojej magii i będąc tam czujemy się, jakbyśmy byli zupełnie sami, otoczeni tylko mieszkańcami okolicznych domów i niesamowicie pięknymi górami, trwającymi tam niezmiennie od setek tysięcy lat.

    tekst i zdjęcia: Agata Wasilewska

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere