• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere .


    Być jak Tess

    2016-05-04
    Tess to marzycielka. Ale nie taka, jakich wiele, bo ona spełnia swoje podróżnicze marzenia, i to z zaskakującą konsekwencją. Stworzyła nawet specjalną listę. Na owej liście znajdziemy przeróżne pomysły: 23. Wypić świeże mleko kokosowe /SPEŁNIONE/… 24. Podziwiać Paryż z wieży Eiffela /SPEŁNIONE/. Można? Wszystko można!
     
    Widziałaś kawał świata. Mnie zainteresował Ekwador. Tam musi być cudownie...

    Cudownie? To idealne słowo określające ten mały kraj zamieszkiwany zaledwie przez 16 milionów osób. Na niewielkiej powierzchni znalazło się miejsce na przepiękne piaszczyste plaże, ośnieżone szczyty wysokich gór, wulkany, dżunglę i duże miasta. Spędziłam tam miesiąc (tyle samo co w kilka razy większym Peru) i czuję, że przez kolejny miesiąc wciąż miałabym co robić. Niesamowite jest również to, że jednego dnia można być w głębokiej dżungli, a drugiego na piaszczystych plażach. Tam wszystko jest obok siebie. W Ekwadorze przyroda i różnorodność onieśmielają nawet najbardziej zapalonego podróżnika. No i ludzie. Miejscowa ludność zadziwiła mnie swoją odmiennością kulturową. Pomimo tego, że językiem oficjalnym jest hiszpański, mówi się w 12 językach. Przez Ekwador przechodzi również równik, więc to jedno z niewielu miejsc na świecie, w którym można znaleźć się na dwóch półkulach jednocześnie.

    tess2
    A w Kolumbii uczyłaś się robić panelę. Zawsze tak podróżujesz – poprzez bardzo bezpośrednie doświadczenie?

    Według mnie tylko bezpośrednie doświadczenie pozwala naprawdę poznać dane miejsce i kulturę. Nie chodzi o to, żeby coś zobaczyć, ale żeby to przeżyć. Gdybym kupiła panelę w sklepie i przeczytała o jej wyrobie w Internecie, wiąż nie wiedziałabym jak jej wytwarzanie wygląda w rzeczywistości, a tylko bym je sobie wyobrażała. Dzięki temu nie tylko mogę lepiej poznać, ale też zrozumieć inne kultury. W każdy nowym kraju szukam kontaktu z miejscowymi, którzy dzielą się ze mną swoim czasem, bo czasem nic innego nie mają i uczą swojego spojrzenia na świat, tradycji i wierzeń. Oczywiście ja też opowiadam o Polsce, bo jestem dumna z piękna swojego kraju.

    To, co zafascynowało mnie najbardziej to lista marzeń. Kobieto, ucz mnie! Zrobiłaś sobie listę i jedziesz, punkt po punkcie… Realizacja trwa. Co sprawia, że nie boisz się marzeń?

    Kiedy byłam mała, bałam się mówić o moich marzeniach. Wtedy myślałam, że jeśli wypowiem je na głos, na pewno się nie spełnią. Dziś wiem, że marzenia mają moc. Taka lista naprawdę się przydaje, bo to, co na niej zapiszemy, zostaje jakby wyryte w naszej podświadomości, która zawsze podpowiada nam, do czego chcemy dążyć. Nie boję się marzeń, bo to one nadają sens mojemu życiu. Bez względu na ich wielkość. Marzenia sprawiają, że wstaję codziennie z uśmiechem na twarzy i wiem, że chcę coś osiągnąć, chcę czegoś dokonać, coś zobaczyć… Jednak żeby je spełniać, koniecznie trzeba do nich dążyć. Same marzenia nie wystarczą, potrzebne jest również działanie i wytrwałość.

    Numer 48: Być podróżniczką, nie turystką. Skąd takie marzenie?

    Nigdy nie oceniam sposobu poznawania świata, każdy mas swój pomysł, jednak ja rozróżniam te dwa pojęcia. Według mnie turysta to ktoś, kto wyrusza odpocząć i zobaczyć. Dla mnie bycie podróżniczką to coś więcej. To wyruszenie dla siebie i innych. To nie tylko zobaczenie nowego miejsca, ale głównie poznanie ludzi i kultur, zagłębienie się w ich życiu, a w razie potrzeby niesienie pomocy. Bycie podróżniczką, to nie chowanie swoich przeżyć do kieszeni, ale dzielenie się nimi, mówienie światu o ludziach, którzy zostali przez niego zapomniani i być może go potrzebują, a jeśli nie – pozostawienie ich w spokoju, bez zbędnej ingerencji.

    tessBycie podróżniczką to nie zostawianie swoich pieniędzy na kontach międzynarodowych agencji turystycznych, a w potrzebujących rękach miejscowych.

    Dla mnie bycie podróżniczką nie jest czasem odpoczynku, a wytężonego wysiłku, kiedy wszystkie zmysły pracują 24/7. Chcę nie tylko zobaczyć, ale również poznać, poczuć, przeżyć i w razie potrzeby nieść pomoc. Dla mnie to nie wakacje, to sposób na życie.

    A Indie i motocykl?

    Pomysł z Indiami i motocyklem narodził się, kiedy jeszcze nie miałam prawa jazdy. W tym okresie marzyłam zarówno o samotnym wyjeździe do Indii, jak i własnym motocyklu. To było optymalne połączenie tych marzeń. Kilkumiesięczna samotna podróż motocyklowa do kraju o całkiem innej kulturze. Chwilowo moje podróżnicze plany bardziej skupiają się na Ameryce Południowej, ale to marzenie wciąż jest aktualne. Czeka na swoją kolej (śmiech).

    Dlaczego warto… przekuwać słowa w czyn?

    Nasze słowa bądź same marzenia nie sprawią, że życie stanie się piękniejsze... Tylko to, czego dokonamy może wywołać uśmiech naszej bądź czyjejś twarzy. Nieważne, czy spełniamy małe, czy duże marzenie – obydwa dają ogromną satysfakcję. Spełnianie marzeń wpływa na wiarę we własne możliwości i pozwala podchodzić do wszelkich trudności z większym optymizmem, co tak naprawdę sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Ja jestem! (śmiech)

    fot.: Tess | www.adventuretess.com

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere