• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

    Wojciech Zawioła: Sędziowskie oczy

    2016-04-16
    22. minuta meczu Bayern Monachium – Juventus Turyn. Manuel Neuer wybija piłkę tak nieporadnie, że trafia ona wprost pod nogi rywala. Ten podaje błyskawicznie do Alvaro Moraty, który z kolei wrzuca piłkę do siatki Bayernu. Jednak sędziowie stwierdzają, że Włoch był na pozycji spalonej. Powtórki telewizyjne pokazują jednoznacznie, że arbiter się pomylił. No właśnie, powtórki… Ich akurat sędzia nie miał szansy widzieć.

     

    O konieczności wprowadzenia powtórek wideo do meczu piłkarskiego mówi się od wielu lat. Ciągle jednak sprzeciwiał się temu prezydent FIFA Sepp Blatter. Czynił to z sobie znanych powodów, choć łatwo się domyślić jakich. Teraz na straży moralności piłkarskiego świata stanął Gianni Infantino i wydaje się, że faktycznie takim strażnikiem chce być. O powtórkach wideo pomyślał niemal nazajutrz po wyborze na szefa organizacji.

    Dyskusje na temat słuszności wprowadzenia tej technologii do futbolu zapewne nie ucichną, ale mniej będzie klubów pokrzywdzonych przez sędziów. Pokrzywdzonych nie celowo, a poprzez ludzkie oko, które przecież może się mylić. A myli się dlatego, że nawet piłka nożna stała się sportem niezwykle szybkim, bardzo wyspecjalizowanym. Trudno sobie wyobrazić obecnie hokej bez możliwości obejrzenia przez sędziego spornej sytuacji na lodowisku albo tenis bez challenge'u. Bez tych elementów nie ma mowy o sprawiedliwości sędziowskiej.

    Jednym z argumentów przeciwko powtórkom wideo w piłce nożnej jest pozbawienie widowiska uroku ludzkiego błędu. A w czym ten urok? W dziesiątkach milionów euro, jakie potencjalnie może stracić klub przez sędziowską pomyłkę? Drugim argumentem są przerwy w grze. A komu one przeszkadzają w hokeju czy tenisie? Może w siatkówce? Nie, nie przeszkadzają. Teraz to już integralna część widowiska niosąca emocje.

    Dzisiejsza piłka nie może już uciekać przed technologią. Na pomyłki nie ma miejsca. Zbyt wiele kosztują. Widzowie przed telewizorami widzą wszystko jak na dłoni, i to z kilkunastu kamer. Jest coraz mniej zrozumiałe, że sędziowie, decydując w poważnych sytuacjach boiskowych, nie mają szansy spojrzeć na sytuację boiskową tak, jak widzowie przed telewizorami.

    Nie ma żadnej pewności, że Juventus Turyn, z zaliczoną bramką wspomnianą na początku tego tekstu, wygrałby mecz. Bayern jednak miałby poczucie pełnego sukcesu bez tej niepokojącej myśli, że gdyby nie arbiter…, że gdyby już teraz obowiązywały powtórki wideo…

    fot.: Edyta Bartkiewicz

    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere