• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

    Robert Lewandowski: Chcę być najlepszy w historii

    2016-03-28
    Kiedy pisałem jego biografię, wiedziałem, że daleko zajdzie. Ale czy aż tak daleko? Podbił Dortmund, uwielbia go Monachium, kochają kibice reprezentacji. Jest coraz bardziej znaczącą postacią w światowej piłce. To dlatego Bayern postanowił zaprosić wybranych dziennikarzy z Polski na mecz Ligi Mistrzów i spotkanie z Lewym na jego terenie, na Allianz Arena. Pojechałem, obejrzałem i wysłuchałem.
    robert_lewandowskiZwiedziłem klubowe muzeum Bayernu. Jest potężne, imponujące. Borussia chyba była już dla ciebie za ciasna. Jak wielka jest różnica między klubem z Dortmundu a Bayernem?

    Czułem, że mój czas w Borussii się kończy. To był czas, by pójść do przodu. Bayern to potężny klub. Praktycznie w każdym sezonie walczy na każdym froncie. Problemy, które miała Borussia w poprzednim sezonie, też z czegoś wynikały. Dlatego ten krok był konieczny. Odbył się nie tylko z korzyścią dla mnie jako piłkarza. Wiedziałem, że będzie to też korzyść dla reprezentacji. Tak to sobie w głowie poukładałem, że ma to być kolejny krok, także w kadrze. Chciałem być jeszcze bardziej wartościowy dla reprezentacji niż za czasów Borussii.

    Bayern jest twoim ostatnim klubem?

    Tego nie wiadomo. W życiu piłkarza wszystko szybko się dzieje, bo kariera piłkarska jest krótka. Przed nami kolejne okienka transferowe, a ja dobrze gram i dobrze funkcjonuję.

    W każdym kolejnym klubie musiałeś się długo aklimatyzować – Lech, Borussia. A w Bayernie przebiegło to błyskawicznie. Dlaczego?

    Byłem już innym zawodnikiem. Przechodząc z Lecha do Borussii miałem 21 lat. Dzięki Borussii poznałem piłkę na najwyższym poziomie i wszedłem na ten poziom. Przeskok między Borussią a Bayernem nie był więc tak duży, jak między Lechem a Borussią. Tym bardziej, że przy tamtym transferze największe znaczenie miało to, że po raz pierwszy wyjechałem grać poza Polskę. Dla młodego człowieka to duża zmiana. Wiele rzeczy było dla mnie nowych i niespodziewanych. Dodatkowo w pierwszym roku mojego pobytu w Dortmundzie mieliśmy bardzo ciężkie treningi, może to też miało wpływ na moją długą aklimatyzację. A w Bayernie znałem już język, grałem na wysokim poziomie. Z Ligą Mistrzów byłem już zaznajomiony.

    Twoje relacje z Arjenem Robbenem są rozdmuchane przez media czy faktycznie nie przepadacie za sobą?

    A miało być miło (śmiech). Jest to trochę wyolbrzymione. Każdy z nas ma jakiś charakter i oczekiwania wobec siebie. Był oczywiście taki mecz, w którym mieliśmy jakieś pretensje do siebie, ale to się zdarza. Trzeba było pogadać. Konfliktu nie było, nie ma i mam nadzieję, że nie będzie.

    Ale na kawę czy na piwo to chyba razem nie chodzicie?

    Wydaje mi się, że Arjen jest raczej domatorem. Nie widziałem, by z kimkolwiek z drużyny wychodził. Ale my spędzamy ze sobą tyle czasu, że takie prywatne wypady odbywają się raczej z rodziną czy przyjaciółmi. Oczywiście czasem zdarzają się wspólne wyjścia chłopaków z zespołu, ale my i tak razem trenujemy, jemy, a nawet śpimy.

    Klub organizuje wam takie wyjścia? Oktoberfest na pewno klub.

    Tak, chyba tylko to było organizowane przez klub. Wigilię też organizował Bayern. Reszta jest w naszych rękach.

    robert_lewandowski1Jak zmieniłeś się pod okiem Guardioli? Co ci dała praca z takim szkoleniowcem?

    Na pewno się zmieniłem, czuję to. Stałem się lepszym zawodnikiem. Wpłynęły na to inne ćwiczenia na treningach. Guardiola zwraca uwagę na takie elementy, na które nikt inny wcześniej nie zwracał. Niby podstawowe rzeczy, ale każdy z nas za młodu nabiera nawyków, które potem trudno wykorzenić.

    Skąd się wziął ten 2015 rok? Strzeliłeś tyle bramek. To Guardiola tak cię ustawił?

    Od dwóch, trzech lat mam w każdym meczu mnóstwo sytuacji. I to była tylko kwestia czasu, kiedy zacznę je seryjnie wykorzystywać. Skuteczność musiała przyjść. To, że były sytuacje podbramkowe pozwalało myśleć, że wszystko jest w porządku, tylko trzeba poprawić skuteczność. Bramek zawsze strzelałem wiele, ale w tym sezonie rzeczywiście jest dużo więcej.

    Mówiłeś kiedyś, że wzorujesz się na Thierrym Henrym i że to twój idol. Czy teraz jeszcze masz kogoś, na kim się wzorujesz? Czy może to już tylko doskonalenie?

    Niedawno Henry chciał ode mnie koszulkę (śmiech). Kiedy byłem dzieciakiem, obserwowałem jak porusza się po boisku. Teraz patrzę na siebie. Analizuję mecz i zastanawiam się, co zrobiłem gorzej, a co lepiej. Widzę też wtedy, na co mnie stać. Skupiam się bardziej na własnych błędach, na doskonaleniu własnych umiejętności niż na tym, co robią inni piłkarze.

    Mówi się, że dopóki grać będą Messi i Ronaldo, to plebiscyt na Złotą Piłkę będzie ich wewnętrzną sprawą. Że oni są z kosmosu. Czy ty jesteś już na tej samej planecie, co oni?

    Gdybyśmy brali pod uwagę ostatni rok, liczbę goli, to być może tak. Nie da się ukryć, że są to piłkarze, którzy mogą się okazać najlepsi w historii futbolu. Fajnie jest grać w tych samych czasach, co oni. No i to ogromna satysfakcja być branym pod uwagę w wąskim gronie tych, którzy mogą być podobnie oceniani. Tym bardziej, że oni mają więcej szans na strzelanie bramek.

    Kiedy jesteś obok nich na boisku, to myślisz sobie: „E, ja bym to zrobił lepiej!”?

    Jest inaczej. Wypatruję rzeczy, które ja zrobiłem, a których oni nie zrobili. Nie myślę też: „Wow! Gram przeciwko nim!”. Może jeszcze pięć lat temu tak było, ale na tym poziomie, na jakim jestem teraz to mi się nie zdarza.

    A tu, w Monachium? Mówią: „Mieliśmy tu Müllera, Klinsmanna, a teraz mamy Lewandowskiego”? Odczuwasz to, że mają świadomość posiadania kogoś równie dobrego?

    Myślę, że mają taką świadomość. W innym wypadku nie siedzielibyśmy tutaj. Chyba tylko raz w historii Bayernu zdarzyło się, że działacze zaprosili dziennikarzy z innego kraju na spotkanie. To pokazuje, że szanują Polskę. I to mnie cieszy, bo zwracam na to uwagę. Jak tylko okazało się, że jestem w gronie kandydatów do Złotej Piłki, to pomyślałem, że wszyscy teraz zobaczą, że chłopak z Polski też może być na tym poziomie. Zawsze myślę w ten sposób.

    robert_lewandowski3Spotykałeś się z sugestiami, że Polakom jest tu trudniej?

    Na początku tak. Nie było łatwo po przyjściu do Borussii. Teraz z większą pewnością kluby wykładają pieniądze na polskich zawodników. Miały na to wpływ sukcesy naszej trójki, Kuby Błaszczykowskiego, Łukasza Piszczka i moje. Teraz inaczej postrzega się polski futbol. Dyrektorzy sportowi wręcz rozglądają się za Polakami.

    A często proszą o polecenie kogoś?

    Pytają. Jednak pamiętaj, że kluby mają swoich skautów. Ale jak pytają, to wypowiadam swoje zdanie.

    Jak jesteś traktowany po wyjściu z klubu? Ludzie zatrzymują się na ulicy i mówią: „Rany! Lewandowski!”? Kiedyś jak Polak jechał dobrym samochodem, to policja najpierw pytała komu ukradł.

    (śmiech) Z policją nie mam problemów. Jestem rozpoznawalny, ale nie spotykają mnie z tego tytułu jakieś nieprzyjemne sytuacje. Moja polskość jest dobrze odbierana. Ludzie próbują wtrącać polskie słowa w rozmowach, niezależnie od tego, czy są Niemcami, Włochami czy Hiszpanami.

    Uczysz się hiszpańskiego?

    Nie, ale kiedy często przebywa się z kilkoma piłkarzami z Hiszpanii, do tego ze sztabem hiszpańskojęzycznym, to chcąc nie chcąc te słowa do głowy wpadają.

    Prezes Realu Madryt cię chciał i chce. I będzie chciał. Co ty na to?

    To nie jest pytanie do mnie. Nie zajmuję się spekulacjami. Nie chcę się tym zajmować, bo mam co robić. Najlepiej rozmawiać z menedżerami. Trwa sezon. Myślenie o tym, co będzie, nie wpływa dobrze na zawodnika.

    Może po Euro?

    Nie mam pojęcia co będzie po Euro.

    A propos Euro. Sporo ostatnio zmieniło się w reprezentacji. Chyba doskwierał wam brak sukcesów. A teraz przegrywacie tylko raz w roku. Jak to jest?

    Potencjał był już wcześniej, ale teraz wszystko zaczęło funkcjonować jak trzeba. Odpowiednia taktyka, odpowiedni ludzie. Wszyscy rozumieją, że muszą iść w jednym kierunku. Zwycięstwa też dawały nam pewność siebie. Nie ma co pompować balonika, że ze wszystkimi będziemy wygrywali, ale chcemy wygrywać i pokazywać co mamy najlepszego, a gdzie nas to zaprowadzi, tego nie wiemy. Oczekiwania związane z Euro będą rosły z każdym dniem. Stać nas na wiele. Ale pamiętajmy, że jeden mecz, dyspozycja danego dnia spowoduje, że odpadniemy z turnieju.

    Przez lata byłeś cichym mordercą, grałeś swoje i już. Teraz przejąłeś pierwsze skrzypce. Jeśli przegrywamy, to kamery pokazują ciebie jak krzyczysz: „Chłopaki, co jest?!”. Skąd to się wzięło? Opaska kapitana czy dobra gra w Bayernie?

    Bayern dał mi jeszcze większą pewność siebie. Takie przekonanie, że skoro tu strzelam gole, to będę to robił wszędzie. Jakość na treningach jest bardzo wysoka, ćwiczę z wieloma świetnymi zawodnikami. Nie ma możliwości odpuszczania, więc praca jest na maksa. Nawet w grze w dziadka. Jak grasz w niego na 50%, to możesz długo nie wyjść ze środka. A opaska? Na początku nie zdawałem sobie sprawy z tego, czy ona mi coś dała. Może odpowiedzialność, może świadomość, że za wszystkie niepowodzenia to ja będę musiał się tłumaczyć. A zatem najpierw Bayern, potem opaska.

    Wiesz, że ludzie przychodzą na mecz po to, by oglądać bramki Lewandowskiego? To tak jak z Messim i Ronaldo. Da się to wytrzymać? To musi być ogromne obciążenie.

    Jest obciążenie. A psychika jest bardzo ważna. Jeśli nie kochasz tego wszystkiego to nie wskoczysz na dłuższy czas na ten poziom, bo te obciążenia cię wykończą. Musi ci to sprawiać przyjemność.

    robert_lewandowski4A masz świadomość, że opaska kapitana dla ciebie dała coś reprezentacji? Od kiedy ty jesteś kapitanem, ta drużyna funkcjonuje.

    Chciałem, by każdy w tej reprezentacji czuł się ważny i pewny swoich umiejętności. Piłkarz reprezentacji nie może myśleć, że jedzie na zgrupowanie tylko po to, by jedynie potrenować z lepszymi od siebie. Czy na konferencje prasowe zawsze musi jechać kapitan? Uważałem, że inni też powinni mieć możliwość wypowiedzenia swojego zdania. Kiedyś cieszyłem się, kiedy wybierano mnie na konferencję i teraz chcę dbać o to, by inni też tego zaznali. Patrzyłem na reprezentację z boku i stwierdziłem, że to ważne.

    Rządzisz drużyną?

    Nie. Na boisku mogę prowadzić drużynę, ale nie rządzę. Jak trzeba podjąć jakąś decyzję, to muszę stanąć na wysokości zadania, ale każdy w kadrze ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie.

    Z Adamem Nawałką kliknęło od razu czy trzeba było czasu? Najpierw próbował wam organizować czas, potem od tego odszedł. To był wynik rozmowy z wami, czy pokazaliście, że dbacie o siebie profesjonalnie?

    Prawda jest taka, że im więcej zakazów mieliśmy, tym gorzej graliśmy. Trener na początku chciał wprowadzać pewne zasady. Podporządkowaliśmy się, ale potem przekonaliśmy trenera, że jesteśmy profesjonalistami i potrafimy o siebie dbać. Niech każdy organizuje sobie wolny czas jak chce, bo my i tak wiemy, po co przyjechaliśmy. Każdy z nas wie czego potrzebuje i na co może sobie pozwolić. Trener zrozumiał, przeanalizował i mamy świetny kontakt. Nawałka nie jest zamknięty, rozmawia i potrafi słuchać.

    To sztab cichych ludzi. Robią swoje, zarywając noce, byście wszystko mieli przygotowane.

    Wiemy, że tak jest. Analizy są dobrze przygotowane, widać, że nie na 5 minut przed odprawą, tylko dużo wcześniej. Każdy element treningu też jest wcześniej wymyślony. Zdajemy sobie sprawę z tego, że oni pracują profesjonalnie i my chcemy robić to samo. Musimy współpracować i się rozumieć, a wtedy efekty będą dobre.

    Kiedy wzrosła twoja skuteczność w reprezentacji? Czy wtedy kiedy zmniejszyła się odległość między tobą a twoimi partnerami na boisku, czy po prostu zadziałali inni piłkarze?

    Jesteśmy lepszymi zawodnikami niż kilka lat temu. Wszystko jest poukładane. Kiedyś moja walka o pozycję z obrońcami była walką samotną. Byłem sam w promieniu dwudziestu metrów. Teraz wbiega nas pięciu w pole karne i to ma sens. Jest więcej gry ofensywnej, więcej utrzymywania się przy piłce. Więcej sił, dzięki temu mamy na tworzenie sytuacji podbramkowych. Ja z kolei nie muszę marnować sił na walkę z obrońcami. To są detale, które teraz już funkcjonują.

    robert_lewandowski2Masz poczucie, że możesz zostać najlepszym piłkarzem w historii polskiego futbolu? Albo może myślisz już nim jesteś?

    Po to ciężko pracuję, by stać się tym najlepszym. Nie jestem chyba daleko. Oczywiście trudno porównywać indywidualne osiągnięcia. Zbigniew Boniek miał sukcesy z reprezentacją, zdobył Puchar Europy. Mnie się to jeszcze nie udało. Na razie skupiam się na sobie, chcę zrobić jak najwięcej i zobaczymy, jaki będzie efekt. Nie zastanawiam się, w jakim miejscu rankingu jestem.

    Karl-Heinz Rummenigge, prezes Bayernu Monachium o Robercie Lewandowskim:

    Po raz pierwszy pomyśleliśmy o Robercie po przegranym 2:5 finale Pucharu Niemiec w 2012 roku. Robert strzelił wtedy trzy gole. To był dla nas szok. Pomyśleliśmy, że to świetny pomysł mieć go u siebie. Dobry interes dla Bayernu i samego Roberta. Potem był mecz Borussii przeciwko Realowi, w którym Robert strzelił cztery gole. Byliśmy świadomi, że nie tylko my o niego walczymy, że zgłoszą się inne wielkie kluby.

    Kiedy strzelił pięć goli w 9 minut nikt nie mógł w to uwierzyć, ale tak naprawdę reakcje były bardzo różne. Niektórzy nie mogli pohamować śmiechu, bo przecież to wydawało się niemożliwe. Co on zrobił?!

    W ubiegłym roku mieliśmy ofertę z Manchesteru United za Müllera. Powiedziałem wtedy, że Müller jest bezcenny i nie na sprzedaż. Dodałem, że mamy kilku takich graczy, wśród nich jest też Robert. Anglicy mają pieniądze i czasem proponują przeogromne kwoty, ale my nie myślimy jak bank. Nie jesteśmy od zarabiania pieniędzy. Myślimy o przyszłości. Oczywiście to kosztuje, ale jeśli chcemy rywalizować z najlepszymi, to musimy mieć takich graczy, jak Robert. Real Madryt? Robert nie jest na sprzedaż. Florentino Perez jest moim przyjacielem i dobrze o tym wie. Robert ma kontrakt do 2019 roku. Wyznajemy filozofię, że jeśli piłkarz gra dobrze, solidnie wykonuje swoją pracę, to my jesteśmy gotowi do rozmów o nowej umowie.

    Robert jest świetnym przykładem profesjonalizacji waszej piłki. Dba o dietę, przykłada się do treningów. Razem z Błaszczykowskim i Piszczkiem wpłynęli na poprawę wizerunku polskiej piłki. My w Niemczech pamiętamy rok 1974 i znakomitą polską drużynę. Wtedy wyrobiła się marka na lata. A teraz, dzięki Robertowi, to wszystko poszło do przodu.

    Wygląda na to, że Robert jest najlepszym polskim piłkarzem w historii, choć znałem ich wielu. Ale myślę, że Robert osiągnął wyższe umiejętności niż członkowie zespołu z '74 roku.

    fot.: Marta Wojtal

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere