• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

    Wojciech Zawioła: Wróciła... (ta, która nie jest całkiem ekstra)

    2016-03-18
    Polska piłkarska ekstraklasa uchodzi za słabą, brzydką, siermiężną i nieatrakcyjną. Mistrz naszej ligi od wielu lat nie potrafi się przebić do elitarnej Ligi Mistrzów. W Lidze Europy też kariery nasze drużyny nie robią, co fatalnie świadczy o poziomie rozgrywek. A jednak na nowy sezon czy wznowienie rywalizacji po przerwie zimowej czekają prawie wszyscy.

     

    Ta liga ma w sobie coś, co przyciąga i zatrzymuje. Problem w tym, że nie da się tego określić, zdefiniować. Niby wszyscy wiemy, że oglądając ekstraklasę nie zobaczymy ani Barcelony, ani Manchesteru United, ani nawet Ajaxu Amsterdam, ale łazimy na te stadiony i siedzimy przed telewizorami coraz bardziej tłumnie. Bo to nasze. Nasza Legia, nasz Lech, nasza Wisła, nasz Górnik czy nawet nasz Piast.

    Wierzę tym wszystkim, którzy próbują przekonać, że mecze są nudne, akcje chaotyczne, a zawodnicy zmanierowani i za dobrze opłacani. Ale jakie to ma znaczenie jeśli za każdym razem odliczam tygodnie i dni do wznowienia rozgrywek? Śledzę tabelę, liczę punkty i kolejki. I wiem, że nie jestem w tym osamotniony.

    Liga jest pięknie opakowana, transmisje w znakomitej jakości. Piłkarze grają już od dawna na podgrzewanych murawach, na stadionach, które przewyższają, albo co najmniej przypominają nowoczesnością te z Europy Zachodniej. Mamy wszystko, czego potrzeba, by pójść sportowo w szybkim tempie do przodu. Nawet reprezentacja dodaje smaku naszej lidze, bo jej zwycięzca będzie przecież mistrzem finalisty Euro 2016.

    Cieszmy się tą ligą. Jest jaka jest, ale przecież nie musimy jej porównywać do Champions League. Uznajmy ją za rozgrywki w innej dyscyplinie sportu. Tak będzie nam łatwiej znosić takie mecze, jak Górnika Łęczna z Termaliką Bruk Bet Nieciecza. Oglądajmy ją, szukając pozytywów. To nie jest aż tak trudne, jak próbuje się nam wmówić. Cierpliwości nam trzeba i optymizmu. I tyle.

    fot.: Edyta Bartkiewicz

    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere