Nic wbrew sobie nie rób, idiotko

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Dostaliśmy zaproszenie na ślub i na wesele. Ślub w środę, cywilny. Wesele parę dni później we wsi 50 kilometrów od morza oddalonej. Postanowiliśmy, że tylko na ten weselny czas pojedziemy, że podróży wielorazowej nie chcemy.

Poznałam wcześniej tych ludzi, którzy będą sobie przyrzekać wieczne kochanie. Poznałam ich jako pierwszych jego znajomych. Na paru imprezach byliśmy razem, które nie bardzo pamiętam ze względu na brak wydarzeń dla mnie wyjątkowych. Nie byłam ostatnio skupiona. Nad własnymi błędami dużo się zastanawiałam.

Żegnałam się z wieloma rzeczami. Z przyzwyczajeniami się żegnałam. Z reakcjami powtarzalnymi. Frustrują mnie powtarzalności, prozaiczne nawet. Papierosów palenie, kompulsywne jedzenie. Kompulsywnośćsię we mnie rodzi, by nadać działaniom sens. Jeśli będą zapamiętywalne, staną się ważne, staną się punktem odniesienia. Tak samo ma się ograniczenie, wyodrębnienie czy inne, ale kompulsywnośćostatnio była działaniem najczęściej używanym.

Potrzebuję ważności chwili. Emocjonalnego patosu. Sama staję się twórcą i odbiorcą swojej emocjonalnej wzniosłości.

Więc tworzę w swoim mniemaniu chwile wyjątkowe. Nocą, kiedy księżyca było zaćmienie, co się na setki lat jednorazowo zdarza, na tarasie ostatniego papierosa paliłam. Dym wydmuchując w stronę czerwonej luny, myślałam o własnej​ twórczości, o zdrowiu, o chęci życia w tym zdrowiu, o mózgu sprawnym jak najdłużej. Wszystko po to, by wytwarzać jeszcze więcej i więcej uczuć. Okazji do przeżywania, odkrywania, obserwacji byle nie powierzchownej.

Praca mi na to pozwala. Ona mi pozwala robić to, co najbardziej lubię – przeżywać. A przez to, że umiem to robić na forum, bo jakby poczucie wstydu za wszystko nie zostało we mnie dogłębnie wpojone, to dzielę się tym, dostając za to pieniądze. Jest to układ dla mnie idealny. Oddaję uczucia w moją fizyczność ubrane, co pozwala mi funkcjonować społecznie w sposób wygodny i jeszcze więcej i więcej emocji tworzyć.

Nie lubię więc rezygnować z pracy. Nie lubię wakacji. Nie potrzebuję odpoczywać. Właściwie chyba nie za bardzo rozumiem czym to odpoczywanie być może.

– Odcinam się, nie myślę – mówią.

A ja tak bardzo nie chcę kiedykolwiek czuć się w ten sposób. Odcinać i nie myśleć. Im więcej pracuję, tym lepiej się czuję. Sześć godzin snu jako wakacje mi wystarcza, a większa już jego ilość niepokoi. Poczucie utraty czasu ten nadmiar buduje. Podobnie z ludźmi. Oni też mój czas chcą zabierać, kraść brutalnie, nic nie dając w zamian. A ja potrzebuję czegoś w zamian. Potrzebuję od nich szczerości i głębokich spojrzeń. Nie chcę ubarwionych przez oczekiwania wypowiedzi. Nie chcę, by dawali mi to, czego w ich mniemaniu mogłabym oczekiwać. By pokazywali mi to, w jaki sposób siebie wymyślili.

Więc nie umawiam się na spotkania, podczas których nie dostaję emocji, prawdy, podczas których się nie uczę. Podczas których się kawę pije i nie patrzy w oczy. A jeśli się spotykam, to czuję, że zegar mój tyka, odejść jak najszybciej każe. Tyka zawsze wtedy, kiedy działam wbrew sobie. Kiedy własnych chęci i zamiarów nie realizuję.

Więc podczas kolejnych pożegnań z nierealizowaniem zamiarów telefon dzwoni. Pracę proponuje głos w słuchawce, a właściwie trzy prace. W dni, podczas których mam być na tej wsi się weselić. Dzwonię do niego, pytam co robić.

– Przecież byliśmy umówieni – mówi.

Więc z prac wszystkich rezygnuję, a tym samym przechylam szalę ważności na czyjąś stronę. Niezgodnie ze sobą działam.

Na miejsce przyjeżdżamy w piątek, spakowani na wakacje niemalże, na dni parę. Podczas drogi myślę o pieniądzach, które na moje konto nie spłyną i tego konsekwencjach, przez z pracy rezygnację. O szkołach, do których jesienią nie pójdę. O możliwościach, których nie doświadczę.

 
Reklama

Będziesz jeździć konno, pływać w jeziorze, tańczyć będziesz – sobie tłumaczę.

Cieszę się na to trochę.​

Przeczytaj również

Stacja Diagnoza

Cztery lata temu. Piękny, ciepły maj. Kilka miesięcy wcześniej odnaleźliśmy

Nasze magazyny

Reklama

Reklama
[instagram-feed]

Reklama