Nie wypada (po siatkarskim triumfie)

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Kiedy Bartosz Kurek wbijał ostatniego gwoździa po brazylijskiej stronie siatkarskiego boiska, w pierwszym odruchu kilka razy klasnąłem w dłonie. W drugim pokiwałem głową z niedowierzaniem, że to osiągnęli, mimo mnóstwa sygnałów, że nie jest to możliwe. Trzeci odruch to czerwona lampka w głowie i myśl: „Teraz się zacznie”.

Nie miałem na myśli celebrowania, radości, orderów czy przysłowiowych wizyt w zakładach pracy. To i tak zawsze jest. Miałem na myśli to, czego nasłuchają się teraz piłkarze, a pośrednio również siatkarze. Nie dlatego, że żal mi tych pierwszych. Jeśli kogoś mi w tej sytuacji żal to właśnie tych drugich. Już następnego dnia bowiem rozpoczęło się uświadamianie im, że ich sukces nie przysłonił porażki piłkarzy, że w hierarchii popularności dyscyplin są za nimi daleko w tyle. Wszelkie odniesienia do futbolistów nieświadomie właśnie to pokazują. Porównywanie zachowań na lotnisku, sposobu bycia i wypowiadania się, zarobków, pokazuje siatkarzom miejsce w szeregu. Wszyscy ci, którzy dopuszczali się tych odniesień, powinni mieć tego świadomość. Na miejscu mistrzów świata wściekałbym się równie mistrzowsko, jak oni rozbijali kolejne reprezentacje.

Siatkarze dali nam nie tylko sukces, z jakim nie żyjemy w polskim sporcie na co dzień. Dali nam, dumnym Polakom, satysfakcję, że w finale nie GRAMY o złoto, a zwyczajnie LEJEMY jedną z najlepszych ekip siatkarskich świata ostatnich lat. My to lubimy — tacy jesteśmy. Ale siatkarze dali nam też szansę zapomnieć o piłkarzach i ich mundialu, dali nam szansę milczeć na ich temat. Nie udało się tej szansy wykorzystać. Szkoda, bo porównywać złotych siatkarzy do przegranych w mundialu piłkarzy po prostu nie wypada.

To jest czas siatkarzy. Tak jak przychodzi czas skoczków narciarskich, lekkoatletów, żużlowców, triathlonistów czy szachistów. Czas świętowania i doceniania mistrzów, a nie czas wyliczania przegranym kasowanych tygodniówek i premii za byle co. Czas opowiadania o drodze do sukcesu, a nie czas wypominania miodu spływającego po ścianach ośrodków treningowych tym, którzy zawiedli nasze nadzieje. Zwyczajnie nie wypada tego mieszać.

P.S. Dwa ciekawe fakty:

1. Polacy są niewyobrażalnie zranieni piłkarskim czerwcem. Złoty medal siatkarzy również to pokazał.
2. Bayern Monachium na jednym remisie w Lidze Mistrzów zarobił więcej niż siatkarze na tytule mistrzów świata.

Przeczytaj również

Macarena 24/7

Kiedy w duszy gra macarena. Dwadzieścia cztery na dobę, człowiek

Nasze magazyny

Reklama

[instagram-feed]

Reklama

Reklama

Reklama