Koniec chaosu

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Ani trochę nie oburza mnie decyzja Polskiego Związku Piłki Nożnej o zakończeniu chaosu. Bo chaos jest zły, zwłaszcza w dzisiejszym sporcie, wymagającym perfekcyjnego poukładania wielu kwestii. Ta decyzja trochę mnie nawet cieszy, jeśli w ogóle w jakikolwiek sposób rusza.

Chaosem związek nazywa niezliczoną liczbę codziennych wywiadów z piłkarzami podczas zgrupowania reprezentacji Polski. I ja to rozumiem. I nawet szanuję.

Widzę też w tym ruchu wiele plusów. Przede wszystkim jeden – spotka nas wreszcie umiar. Nie będzie codziennych rozmów z zawodnikami i trenerem, nie będzie ciągle tych samych pytań i niezmieniających się, wyuczonych odpowiedzi. Nie będzie banałów o trzech punktach, trudnym terenie i walce dla kibiców.

Ale to nie tak, że nie będzie niczego (jak mówił kiedyś jeden z kandydatów na prezydenta tego kraju). Będzie Media Day, czyli dzień na wywiady i spotkania z futbolistami.

Będzie tak, jak być powinno. Rozmowy odbywać się będą wtedy, kiedy trzeba i kiedy jest o czym. Przynajmniej mam nadzieję, że w tym kierunku to idzie. Przygotowują się do meczu? Świetnie, dajmy im spokój, a wypytajmy po fakcie o przyczyny porażki lub o to, jak bardzo są szczęśliwi po zwycięstwie.

Mam nadzieję, że znikną też codzienne konferencje prasowe, z których nic nie wynika.

Być może dzięki tej decyzji nieco chętniej i ciekawiej piłkarze będą opowiadać o swoim fachu. Znudzeni tymi samymi pytaniami częściej ziewają, niż silą się na mądrości.

Moja mama, kiedy byłem dzieckiem, powtarzała: „Chcesz mieć przyjaciela dobrego, nie chodź za często do niego”. Nie chodźmy więc do nich za często, nie wypatrujmy ich na lotniskach czy wokół hoteli, w których śpią. Oni nie będą rozkojarzeni (argument PZPN-u), a my zajmiemy się ciekawszymi rzeczami. No i będą wygrywać. A potem bardzo chętnie nam o tych zwycięstwach opowiedzą. A my z zainteresowaniem wysłuchamy – głodni ich głosów i wypowiedzi. Będzie normalnie.

Przeczytaj również