Sąsiedzka etykietka

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Przeprowadzka. Siódma w moim życiu, trzecia w tym roku. To zawsze bardzo ważny moment. Zmiana miejsca, trasy do pracy, osiedlowego sklepu i poczty. Czas poznawania na nowo, mikro podróż do innego świata, którego centrum to twoje mieszkanie.

Jestem zmęczona przeprowadzkami. Przyznacie, że trzy zmiany miejsca zamieszkania w tak krótkim czasie to spore wyzwanie. Owszem, jestem na bieżąco w pozbywaniu się rzeczy, których nie używam, nie noszę czy też już mi się po prostu nie podobają. Wszystko lubię, znam, a sytuacja „to ja to jeszcze mam?!” i „wszędzie tego szukałam” już mi się nie przydarza. Na nowo organizujemy sobie życie i to jak stworzyć siebie, gdy wokół puste ściany, inna kanapa i nowi sąsiedzi.

Jestem zmęczona, ale szczęśliwa. Ostatnie moje lokum miało 21m2 i było swego rodzaju testem od wszechświata. Sama siebie zaskoczyłam, jak niewiele rzeczy posiadam – kompaktowa dziewczyna. Tym razem mam nadzieję, że zagrzeje tu miejsce na dłużej. Mam osobny salon i sypialnie, a kuchnia nie jest holem. Wcześniej potrafiłam stanąć tak, by jednocześnie być w kuchni, salonie, sypialni, holu i łazience – w końcu było to jedno pomieszczenie z WC.

Miałam super sąsiada, co prowadził klub GoGo i często zmieniał koleżanki. Rozpoznawałam je po jękach i butach w naszym wspólnym korytarzyku. Natomiast reszta sąsiadów zaskoczyła mnie swoją wścibskością. Jak na czasy, w których nikt nie mówi sobie „dzień dobry”, wyjątkowo dobrze znali moje małe rytuały. A może była to kwestia tego, że mieszkałam na parterze? Tak czy siak, słyszałam wszystkie ich rozmowy, a wraz z nimi nienasyconą ciekawość „Kim ona jest?”. Teorii było wiele, ale z racji tego, że mój dzień do dnia niepodobny, a godziny, o których wracam do domu niesprecyzowane, to teorie ów najbardziej sztampowe. „Dealerka albo kurwa, co innego?! Ubiera się wystrzałowo, ma kota i coś dużo kolegów do niej przychodzi”. Takie padały stwierdzenia. Nikt nie wspomniał, że zawsze się wita, starszym zakupy nosi, a pani na wózku obiady gotuje – w końcu to najmniej ciekawe. Jesteś miły, spokojny to jakiś hak trzeba znaleźć, brud jakiś, co by nie było tak sympatycznie.

Nie przeczę, każdy ma coś w tylnej kieszeni, ale by to miało komuś wadzić, to lekka przesada. Siedziałam na kanapie i słuchałam, tfu!.. nawet nie musiałam słuchać, po prostu słyszałam: „Jak nie ma nic w domu, to policja jej nic nie zrobi”, „Te czerwone światła, kto takie ma? No może jest ekskluzywną, kto wie?” – escort girl z 21m2 to musiałby być początek mojej kariery… Ale do rzeczy. Sąsiadka nie wie, jak się nazywam, ale wie, że mam szlafrok w szopa pracza, a wczoraj wróciłam ze spaceru o 23. Z trudem odpowiada mi „dzień dobry”, ale z łatwością nazywa mnie dziwką w rozmowach z koleżankami. A ja się zastanawiam, jak to jest, że tak stronią od ludzi, a tak bardzo żyją ich życiem. Ile czasu wam zabiera śledztwo czyjegoś czasu? Jak bardzo myślicie o mnie zamiast o sobie?

Dzień dobry, nazywam się Ola i jestem aktorką, pisze trochę, lubię gotować, słucham dużo muzyki, gram w „Magię i Miecz” z przyjaciółmi, zawsze bardziej dogadywałam się z chłopakami i umiem oskrobać rybę. Zapomniałam o czymś?

Autor

Aleksandra Nowicka – aktorka, lektorka, pasjonatka muzyki i dobrego jedzenia. Ma kota – w dowolnym tłumaczeniu. Podróżuje, obserwuje, słucha i tańczy. A do tego masa tego i owego.

Przeczytaj również

Sky&more

Liderzy polskich lotnisk regionalnych będą rozmawiać o przyszłości branży na

Nasze magazyny

Reklama

Reklama

Follow on Twitter