Czy egoizm może objawiać się troską o innych? Recenzja „Szefa roku”

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

„Szef roku” – przeczytałam. Tytuł wskazywał na lekką komediową opowieść, która niekoniecznie zostanie ze mną na dłużej. Ku mojemu zaskoczeniu, najnowsza produkcja z Javierem Bardemem na czele ma do powiedzenia o wiele więcej, niżby się mogło wydawać. Trzeba tylko zanurkować w film i zdecydowanie poczekać do samego końca, dopiero wtedy można odkryć złoto lub innymi słowami jedną z prawdziwych natur człowieka. Tak, „jedną z”, nie zabierajmy ludziom różnorodności.

Film ukazuje historię firmy, która przechodzi z ojca na syna i cały czas rozkwita. Ilość nagród na ścianie stale się mnoży, ale nadchodzi najważniejszy moment. Inspekcja się zbliża i przyznanie nagrody dla najlepszego biznesu, więc wszystko musi chodzić jak w zegarku, sprawnym, oczywiście. Blanco, szef fabryki dba o każdego pracownika, twierdząc że ich problemy są problemami Blanco, dlatego też co jakiś czas któryś z robotników zgłasza się z prośbą o pomoc. Szef wzdycha, jak to ma w zwyczaju, ale pomaga. Jest człowiekiem spokojnym, wyrozumiałym, z wieloletnim doświadczeniem.

Firma zajmuje się produkcją wag (jak możecie się domyślić, jest to bijąca po oczach metafora) i każdy dział, a także wszystkie działy zebrane w całość powinny działać według zasady równowagi. Taką ideę promuje też Blanco, jednak czym bliżej inspekcji, tym więcej problemów, dlatego też Bardem wchodzi głębiej w życie współpracowników, traktując ich jak rodzinę. Wie bowiem, że wydarzenia, które dzieją się poza pracą mogą mieć na nią przeogromny wpływ. Kto nie chciałby mieć tak wzorowego szefa? Czym bardziej rozwija się fabuła, tym większym potknięciom musi stawić czoła właściciel fabryki.

Na pochwałę zasłużył sobie Javier Bardem, który pokazał wewnętrzną przemianę człowieka, która “ma wszystko pod kontrolą”. Bardem na zewnątrz pokazywał pełną dbałość o każdą istotę z jego “rodziny”, gdzie de facto większość (jak nie wszystkie) działania były podyktowane egoistycznymi potrzebami. W ten sposób Blanco stał się uosobieniem egoizmu, który został pokazany wyłącznie nam, widzom. I tylko my możemy wyłuskać esencję lub nawet morał, zawarty w “Szefie roku”.

Reklama

#SHEkNEWs

PARIS HILTON WYSZŁA ZA MĄŻ! Paris Hilton i Carter Reum