Pisanie w zgodzie ze sobą

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Często podczas spotkań autorskich czytelnicy pytają mnie, jakiej książki nigdy nie napiszę. Dlatego w dzisiejszym felietonie dokonuję odpowiedzi razem z uzasadnieniem.

Nie umiem współpracować z mapą. Odnajdywanie lokalizacji na jej podstawie, zawsze stanowi dla mnie problem. Nie używam Google Maps oraz aplikacji komunikacyjnych do planowania podróży. Najczęściej pytam przechodniów o drogę, kiedy już naprawdę czuję, że krążę w kółko. I w taki oto sposób nawiązuję kontakty, które następnie służą za inspirację. Z geografii w szkole zawsze byłem słaby i jechałem na dwójach. Jak to jest, że z Tablicą Mendelejewa nie mam problemu, a mapy nie ogarniam? Dlatego nigdy nie napiszę książki podróżniczej.

Nie lubię gotować. Jeśli wyjdę poza przygotowywanie kanapek, zawsze jestem wkurzony, że to zajęło mi tyle czasu, do tego stopnia, że ostatecznie odechciewa mi się jeść, bo najem się nerwów. A jeśli już coś ugotuję, to zepsuję w ostatnim momencie, przesalając albo dodając za dużo ostrej papryki. Dlatego nigdy nie napiszę książki kulinarnej. I tutaj od razu przychodzi mi do głowy tekst Magdy Gessler: ,,Dlaczego wy trujecie ludzi?!”. Życie mi miłe, więc wołałbym uniknąć takiego starcia z królową.

Zawsze, kiedy mam coś pilnego do zrobienia, spieszę się, czekam na coś, to rzeczywistość układa się tak, aby utrudnić mi życie. Wsiadam do tramwaju, aby dojechać na czas i w trakcie odczytuję, że trasa przejazdu jest zmieniona. Idę na pocztę odebrać list i właśnie wtedy, kiedy nie mam dowodu, to jestem proszony, aby okazać. Przy zakupie napojów przeznaczonych od 18 lat jest tak samo. Czekam na przelew, bo już naprawdę jest źle, i o ile pracodawca zawsze płacił na czas, to akurat tego dnia, spóźnia się z wypłatą … Dlatego nigdy nie napiszę książki o radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych.

Nie mam prawa jazdy i nigdy mieć́ nie będę̨. Uważam, że jestem osobą, która spowodowałaby zagrożenie na ulicy. Nie ogarniam, jestem chaotyczny, gubię̨ się̨. Nie nadaję się̨ za kierownicę, ale lubię̨ być wożony. Dlatego nigdy nie napiszę książki o motoryzacji.

Pomimo tego, że noszę okulary, to często dokładnie niedowidzę̨ (okulista ostatnio powiedział mi, że nie może już zwiększyć mocy moich szkieł, bo błędnik mi zwariuje) i wiąże się to z tym, że nie rozpoznaję osób i nagle wydaje mi się, że widzę̨ Natalkę̨ z „M jak miłość́”, Grażynę Torbicką albo pana Zamachowskiego. Już prawie lecę po selfie, ale … no rozczarowanie! Dlatego nigdy nie napiszę książki opartej na obserwacji, bo pomyliłbym wszystko.

Notorycznie mówię do siebie. Najczęściej w komunikacji miejskiej. Tworzę wtedy dialogi dla moich bohaterów. Muszę je najpierw sam ze sobą obgadać. Tak więc teraz zasiadam do pisania kolejnej komedii obyczajowej. Trochę inspiracji z życia, tych na wesoło, już mam, więc będzie mi łatwiej.

Aaaaaa! No jasne! Kryminału również nie planuję, bo już w pierwszym zdaniu wiadomo byłoby kto zabił.

 

 

Reklama

#SHEkNEWs

AUTORSKIE KOSMETKI MACIEJA ZIENIA Marka Maciej Zień wprowadziła na rynek