Piękny i bestia

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
fot. © Jorge Fuembuena / SSIFF

 

Javier Bardem w rankingu z 2008 roku, przeprowadzonym przez brytyjskie pismo „Empire”, znalazł się w pierwszej 100 najseksowniejszych aktorów Hollywood. Do dziś pozostaje mężczyzną bardzo hipnotyzującym, ma w sobie pewien magnetyzm, który sprawia, że byłby w stanie poderwać niemal każdą kobietę. Wzdychano do jego urody i podziwiano nieprzeciętny talent aktorski, a swoim wyrazistym stylem, charyzmą i wrażliwością inspiruje filmowców.

 

 

 

Znaczącym filmem w jego karierze okazał się skandalizujący dramat erotyczny „Lulu” (1990). To wystarczyło reżyserowi Bigasowi Lunie, by zaproponować mu główną partię w swoim najnowszym filmie „Szynka, szynka” (1992). Bardem wcielił się w nim w niedoszłego torreadora i modela bielizny, który otrzymuje od bogatego małżeństwa intrygującą propozycję. Ma uwieść narzeczoną ich syna i zniszczyć ich związek. Problemy zaczynają się szybko mnożyć, a pierwszym z nich jest uczucie, którym zaczyna pałać do Sylvii.

Bardem swoją tężyznę fizyczną wykorzystał w filmie „Złote jaja” w 1993 roku, gdzie wcielił się w pracownika budowy, który dzięki sprytowi dostaje się do świata bogatych. Mężczyzna stara się spełnić życiowe marzenie – wznieść największy budynek na świecie.

 

W jednym z wywiadów Bardem mówił skromnie o sobie: „Czy zostałbym okrzyknięty symbolem seksu, gdybym pracował w jakimś barze? Nie. Dzieje się tak tylko przez to, że gram w filmach, a ludzie wyszukują w tym czegoś niezwykłego. Gdybym pracował w biurze, na pewno nie byłbym uważany za symbol seksu. Brad Pitt za to nawet jako urzędnik byłby takim symbolem. Jako hydraulik zresztą też. Byłby seksownym hydraulikiem”.

 

Pięćdziesięciodwuletni dziś aktor wciąż ma sobie ogromne pokłady młodzieńczego uroku, dodatkowo upływające lata dodały jego twarzy sporo szlachetności.

Reklama