Humor. By nie ZWARIOWAĆ!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

 

– Której dziewczynie najlepiej wychodzi taniec? – pytam moich przyjaciół obserwując ich napięte od myślenia twarze i błądzące za odpowiedzią oczy.

– Dance – odpowiadam po chwili, aby nie trzymać ich dłużej w niepewności.

Jeżeli chodzi o dowcipy, to znam tylko kilka pewniaków. Przy mojej sklerozie żarty są ciężkie do zapamiętania, a ponadto nie jestem odpowiednim kandydatem do ich opowiadania. Są lepsi mistrzowie kabaretu niż ja. Pamiętam mój integracyjny wyjazd do leśniczówki w Witowie. Przy specjale, czyli wysokoprocentowej cytrynówce opowiadaliśmy sobie dowcipy, próbując tym samym lepiej się poznać i zgrać jako grupa. Ja oczywiście opowiadałem żarty tak na opak, mącąc w nich całą fabułę, że wszyscy śmieli się z tego, że nie wiadomo o co chodzi. To wesołe wspomnienie, które często przywołuję.

Wiadomo, z żartami jest tak, że jedni lubią, drudzy nie. Jedna grupa rozumie, druga nie jest w stanie przyjąć humoru w tak podanej formie. Dowcipy pełnią rolę odstresowującą. Pozwalają rozładować napięcie, dotlenić mózg, zagwarantować zastrzyk endorfin. Sam śmiech podnosi odporność organizmu.

Ja najczęściej stosuję żarty, aby spuentować pewne wydarzenia bądź zachowania, albo wtedy, kiedy z przyjaciółmi dyskutujemy o stresujących sprawach i ten stres ewidentnie potęguje w nas wszystkich. Najczęściej dzieje się to na podłożu tematów politycznych i okołopolitycznych.

Uśmiech to krzywa, która wszystko prostuje. Wierzę w to i mam wiele przykładów, że naprawdę tak się dzieje. W życiu codziennym często szukam możliwości, aby podzielić bądź odwzajemnić uśmiech. Obdarowuję nim ludzi, których mijam na przystanku lub w metrze. Uśmiecham się i zagaduję do sprzedawcy w sklepie, co często prowadzi do zawiązania się miłego dialogu. Uśmiech jest zaraźliwy i nie potrzeba stosowania żadnych obostrzeń. Przywołanie uśmiechu pozwala pokonać tzw. dołek albo frustrację, które mogą uaktywnić się teraz, kiedy przestawiliśmy zegary z czasu letniego na zimowy i nie do końca odnajdujemy się w jesiennej rzeczywistości.

Podobno człowiek, który dużo się śmieje, żyje dłużej i lepiej, bo jest zdrowszy. Chcę wierzyć w tę teorię, zwłaszcza, że zbliżają się moje urodziny.

Czy mam poczucie humoru? Uważam, że tak. Dzielę się nim w moich komediowych powieściach, które tworzę. Humor bardzo mi pomaga, bo nie biorę wszystkiego na poważnie. Mam dystans do siebie. Uważam, że z wiekiem i z postępującymi we mnie procesami starzenia, coraz większy. Patrzę na wiele rzeczy z przymrużeniem oka i to pomaga mi nie zwariować.

Uśmiechajmy się. Nieśmy uśmiech. Dzielmy się nim. Przecież to takie proste.

Reklama