ANYWHERE          TV           REDAKCJA

Organiczność

Dagmara Małgorzata

organicznosc

Powtarzaj za mną:

Działam organicznie, działam organicznie 

Zamiast: 

Muszę bez tchu zapierd*lać, bo inni!

Po pierwsze głowa, po drugie ciało, po trzecie… prawie wszystko. Zamiast działać na spokojnie, działamy w trybie multitasking razy sto. Pozwalamy sobie na wyczerpanie psychiczne, fizyczne i każde, które akurat może u nas się pojawić, bo przecież wieczorem położę się wcześniej, co wychodzi tak często jak budzenie się o 6 i poranne bieganie, czyli prawie nigdy. 

Weź głęboki wdech i wypuść powietrze. 

Zanim zaczniesz czytać, odetchnij, odpuść to, co wokół, skup się na tym, co czytasz. 

Po co? Dlaczego? Mogę przecież robić śniadanie jedną ręką, a drugą trzymać telefon i czytać, to żaden problem. Nie mam czasu na oddychanie, na jakieś wprowadzanie się w stan idealny do czytania… Moment, co ty tam na początku napisałaś, rety muszę wrócić, co głowa, co ciało… Dobra wezmę ten wdech i wydech i przysiądę i przeczytam. 

Od początku wtłaczani jesteśmy w ramy. 

To niczyja wina. Ludzie chcą wychowywać dzieci dobrze, ale niestety Korczaka z tyłu głowy nie mają. A warto, żeby mieli. W myśl zasady nie ma dzieci, są ludzie. Jednak życie wygląda inaczej. Najpierw nasi rodzice nie do końca wiedzieli, jak się poukładać ze światem i jak dzieciom w tym pomóc, a teraz my dorosłe już dzieci nie wiemy, którą srokę za ogon złapać i czy ten wróbel w garści to faktycznie dobra sprawa i czy pokornym cielakiem, czy niepokornym być, bo wybrać trzeba, czy nie trzeba i… tak leci nam życie w niepewności i obawie, że jak nie będzie się wystarczająco szybko biegło, to się nie zdąży. Po co biegniemy, z kim i dlaczego w ogóle zaczęliśmy, cóż na te pytania często nie mamy czasu w dniu wypełnionym po brzegi. 

Człowiek jest zwierzęciem stadnym, zwierzęciem, które samo zaczyna zamykać się w ramach, bo chce być z większością, bo nie chce odstawać. 

Biegamy po imprezach, z których wracamy jedynie z kacem nie tylko tym fizycznym, nie czujemy się na kolejnym treningu fitness, czujemy, że to nie dla nas, ale przecież wszystkie nasze znajome chodzą, to tu to tam, jemy to, co wszyscy, starając się nie mówić, że jakieś produkty z ledwością przechodzą nam przez gardło, bo po co się wyłamywać, bo zaraz ktoś się krzywo spojrzy, bo dostaniemy łatkę wybrednej/zapuszczonej/zahukanej. 

Chcemy wyglądać w określony sposób, chcemy żyć tak, jak widzimy u kogoś, i nie ma znaczenia, że te ćwiczenia doprowadzą do kontuzji i że czyjś sposób na życie nie musi rezonować z nami… 

Na początku wszystko wygląda dość niewinnie, przecież w szkole trzeba, przecież musimy, przecież każdy tak miał. Z czasem jednak sami zaczynamy stawać się dla siebie oprawcami i to w najczystszej postaci, choć może początkowo pod płaszczykiem tego, że człowiek chce coś dla Ciebie zrobić. Początkowo… bo później okazuje się, że niestety to nie jest dla siebie, to jest dla wszystkich, ale nie dla siebie!

Nagle okazuje się, że społeczeństwo z całym blichtrem kolorowych obrazków owszem jest opresyjne, ale to my same stajemy się dla siebie największym katem. Zamiast słuchać siebie i działać organicznie, w zgodzie z tym, co czujemy, z uważnością na znaki, jakie daje nam ciało. Dlaczego? Bo świat nas zakrzyczał, bo intuicyjne wydaje się ezoteryczne, albo wymyślone, zbędne, niepotrzebne. 

Zamiast iść spacerem przez życie, biegniemy niczym w maratonie, wypalamy się, żeby dosięgnąć nieistniejących ideałów. Zapominamy się w działaniu, boimy się bycia sam na sam z sobą, pisząc kolokwialnie: nie umiemy w siebie.

Tymczasem tego intuicyjnego potrzeba wszystkim – i nam samym, i ludziom w naszym otoczeniu. Potrzebujemy się rozebrać z nadmiaru oczekiwań względem siebie, porobić to, co lubimy, pooglądać coś, co nam się podoba, a nie to, co wszyscy oglądają, odsapnąć od telefonu i internetowych treści, pomyśleć o tym, co naprawdę lubimy i zacząć oddychać pełną piersią, organicznie bez zadyszki. 

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE