Magdalena Abakanowicz, „Jesteśmy strukturami włóknistymi” 

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

„Jesteśmy strukturami włóknistymi” – stwierdziła Magdalena Abakanowicz podczas wykładu na Sympozjum Fiberworks w Berkley w 1978 roku. Włókna mojej istoty wprawiła w subtelne, entuzjastyczne rozedrganie wystawa prac artystki pod tym tytułem w Muzeum Narodowym w Poznaniu (kuratorka: dr Anna Borowiec). 

Będąc pedagożką na poznańskiej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, dokonała Abakanowicz tkackiej rewolucji, przeobrażając tkactwo w autonomiczną dyscyplinę artystyczną. Tym samym jako pierwsza pozwoliła żyć tkaninom, wiodącym dotąd żywot użytkowy, rozbuchanym życiem rzeźby (uwaga na marginesie: lubią Polacy podkreślać dumnie swój prym w różnych kontekstach, proszę więc, oto uchwytny powód do dumy!). A my możemy się pośród tych tkanych figur do 24.10 przechadzać, rozkoszując paradoksem pożenienia pajęczej miękkości z monumentalną dostojnością. 

Doprecyzowując: na przekrojowej wystawie, zorganizowanej wespół z z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu (noszącym od tego roku imię artystki) wyeksponowano najważniejsze dzieła Abakanowicz oraz zagadnienia poruszane w jej twórczości. Witają nas, i od progu wprawiają w oszołomienie, tkane prace monumentalne. Dalej tkaninom towarzystwa dotrzymują rzeźby. Prezentacji twórczości merytorycznie dopełnia uzmysłowienie myśli artystki: dostajemy dostęp do archiwalnych materiałów powstałych podczas jej pracy pedagogicznej na PWSPP. Jest w czym wybierać, ażeby lokować swe sympatie i upodobania. 

Ze mną zarezonowały chyba najbardziej prace z serii „Czarne ubrania” – to abakany przywodzące na myśl pokrowce, lub odzież właśnie. W opisie czytamy, że artystka uważała tkaninę okrywającą ciało za materię człowiekowi najbliższą, tym samym: chroniącą przed światem. Podczas przypadającej na jej dzieciństwo II wojny światowej poczucie bezpieczeństwa znajdowała pośród miękkości kołder i kocy. 

Odpowiedzą na trwogę naszych ekologicznie katastroficznych czasów mógłby być z kolei koncept architektury arborealnej – od łacińskiego arbor, drzewo. W 1990 Abakanowicz wzięła udział na projekt przedłużenia tzw. wielkiej osi Paryża. Zaproponowała wybudowanie sześćdziesięciu samowystarczalnych energetycznie budynków o kształcie i strukturze drzew, porośniętych roślinnością. Pomysłu nigdy nie zrealizowano. Może to najwyższy czas, by wcielić tę ożywczą myśl w czyn?

Skoro jesteśmy już przy poznańskim Muzeum Narodowym to nie wiem doprawdy, jak będąc w Poznaniu kilkukrotnie mogłam tu wcześniej nie dotrzeć. Ze względu na inne plany miałam tu skromne 1,5 godzinki, zdecydowanie za mało, wracać stanowczo zamierzam (jeśli tym razem czas pozwoli, obczajając również trzypiętrową wystawę Noriakiego w Starym Browarze – „Sejf jest za obrazem” do 31.01.22 – i wyprawiając się do podpoznańskiego, bo w Puszczykowie, muzeum Arkadego Fiedlera). To dygresja, natomiast wracając do sprawy w tym tekście zasadniczej: docenił Abakanowicz zasłużenie cały świat długi i szeroki, od Wenecji, przez Madryt czy Londyn, po Nowy Jork, São Paulo i Kioto. To tylko część miast, do których zawędrowały prace twórczyni Abakanów, głosząc sławę tej prekursorki stawiania tkaniny na estetycznym piedestale i obdarzania muzealnym szacunkiem nici. I Poznań stanął na światowej wysokości zadania. 

Reklama

#SHEkNEWs

AUTORSKIE KOSMETKI MACIEJA ZIENIA Marka Maciej Zień wprowadziła na rynek