Ekscentrycy na wielkim ekranie – Cheyenne

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wchodzi on, ubrany na czarno, z czarnymi, nastroszonymi włosami, ciemnymi oczami i zmysłowo-czerwoną szminką. W jakim jest wieku? Podobnież „w takim, na który wygląda, kiedy zmyje makijaż”. Jego twarz, przypominałaby skałę, gdyby nie karykaturalne wybuchy złości lub śmiechu, które zdarzają mu się raz na…cóż, dłuższą chwilę. Jednak w postaci Cheyenne’a ze „Wszystkich odlotów Cheyenne’a” (lub „This Must be The Place”), można się również doszukać wiele uroku.

W głównego bohatera wcielił się Sean Pean, który nie miał ani chwili wątpliwości czy grać postać z makijażem czy nie (czyli przyjął postawę profesjonalisty, jak to powinien był, choć zdarzyły się przypadki hejtu). Zarówno Seana, jak i Cheyenne’a nie obchodziły reakcje ludzi, wizerunek tego drugiego, jednakże, pozostał niezmienny, pomimo upływu lat i kariery muzycznej. Nadal nosi mosiężne czarne buty, czarne spodnie i bluzę, a na dłoniach sygnety, zegarek i bransolety, a jego nastroszone włosy mogą atakować osoby, które podejdą zbyt blisko.

Jak już wcześniej wspomniałam, wyraz twarzy Cheyenne’a nie zdradza wielu emocji. Nawet w momencie kradzieży zdjęcia z jego osobą (tak to bywa, kiedy przychodzi się do centrum handlowego), nie wyraża ona nic. Kiedy obca osoba pozdrawia go na ruchomych schodach, bohater wygląda jakby usłyszał dokładnie „nic”. Jego postawa jest wszakże postawą ochronną, która pojawiła się po upływie traumatycznych wydarzeń, które zadecydowały również o zakończeniu muzycznej kariery.

W zachowaniu Cheyenne przejawia się obraz dziecka. Mężczyzna nie zawsze kontroluje swoje zachowanie, aczkolwiek zdaje sobie sprawę ze swoich wybuchów, przepraszając od razu. Często śmieje się w chwilach, które nie są przyjęte w morałach większości za zabawne. Śmieje się donośnie, nie zważając, kto przebywa w najbliższym otoczeniu i uciera nosa tym, którzy wytykają go palcami. Oszczędność emocji i częste podążanie kamerą za bohaterem w zestawieniu z ludźmi, których spotyka, pozwala widzowi poczuć odosobnienie i niezrozumienie Cheyenne’a przez ogół. Komizmu dodaje uosobienie muzyka – nigdzie się nie spieszy, mówi wolno i spokojnie, wykonuje maksymalnie mało ruchów – selekcjonując wyłącznie te niezbędne.

W postaci byłego rockmana można się doszukać wielu mechanizmów obronnych, niemniej, ekscentryzmu zdecydowanie nie można mu odmówić. Patrzy na świat krytycznym okiem, zwierza się rzadko i niewielu, ale jego (gorzkie) spojrzenie rzeczywistość sprawia, że wyciąga bystre wnioski. I taki jest Cheyenne.

Reklama

#SHEkNEWs

AUTORSKIE KOSMETKI MACIEJA ZIENIA Marka Maciej Zień wprowadziła na rynek