ANYWHERE          TV           REDAKCJA

Hannah Arendt i proszek do prania. O filozofach i filozofkach w zderzeniu z przedmiotami codziennego użytku.

filozofowie-1

Tak jak dla kondycji fizycznej ważne są ćwiczenia, to równie ważne są ćwiczenia dla naszego umysłu. Wychodzenie ze schematów, pogłębianie paradoksów aż do umysłowego szpagatu – dzięki temu jesteśmy bardziej twórczy, myślimy szybciej i efektywnie. Wystarczy 5 minut dziennie. I temu właśnie służy projekt: Filozofowie w zderzeniu z przedmiotami codziennego użytku. Poznamy w nim refleksje wielkich umysłów na prostym przykładzie użycia noża (do sprawiedliwego podziału), latarki (do zobaczenia prawdy), czy worka (by sprawdzić, jak pojemne są słowa). To projekt wspólnej zabawy człowieka z uczelni (Jacka Wasilewskiego) oraz ludzi z teatru (Tomka Borkowskiego i Kasi Mazurek). Efektu można posłuchać w Audiotece od 14 października.

Hannah Arendt i rewolucje

Rzadko o filozofach piszą powieści, robią filmy i sztuki teatralne. Ale Hannah Arendt byłą właśnie taką filozofką. 14 października obchodzimy jej 125. urodziny. Była kwintesencją trudnego XX wieku – urodzona w żydowskiej rodzinie w Niemczech, dzieciństwo spędziła w Królewcu. Już jako 13-latka sięgała po grube książki na półkach rodziców. Na studiach romansowała z Martinem Heideggerem, wielkim ówczesnym filozofem niemieckim. Po objęciu władzy w Niemczech przez nazistów trafiła do Francji, a potem do Nowego Jorku. Pisała o zagrożeniach totalitaryzmem i o wolności – widząc, jak niewiele trzeba, by wolni ludzie osunęli się mroki nienawiści i zła. Jest znana z relacji procesu Adolfa Eichmanna. To wtedy właśnie Arendt napisała o banalności zła – kiedy ludzie działają jak trybik w maszynie, niemal bezmyślnie.

Ale jedna z jej najlepszych książek była ta o rewolucji. Co w niej takiego ciekawego? 

Kiedy przypatrzymy się rewolucjom, to na początku każdej z nich jest spontaniczne wspólne działanie. Powstają rządy gromadzkie, republikańskie, zbierają się rady – w Ameryce były to rady kolonistów, w Rosji – sowiety, rady robotników. I podobnie podczas węgierskiej wiosny i w czasie polskiej Solidarności – rady zakładowe, równościowe,  z delegatami do wyższych rad. 

Jednak rewolucja francuska zdradziła dążenia ludu, stworzyła dyktatorów, którzy odsunęli ludzi od władzy i potrzebowali coraz więcej ofiar, by się przy tej władzy utrzymać. Szukali więc kolejnych wrogów. Tymczasem rewolucja amerykańska stworzyła innym przestrzeń do wolnego działania. Wtedy, jeśli rewolucja zamiast spirali przemocy zapewnia wolność jednostkom – ma szansę wprowadzić coś na trwałe. 

Do rewolucji potrzeba jednak świadomości nowego początku i dążenia do zmiany tego, co jest główną wartością społeczeństwa. Np. tam, gdzie wolni obywatele mogą działać, jak chcą  – główną wartością w jest wolność. Tam, gdzie ludzie nie występują jako osoby, ale jako producenci dóbr na rynku – tam mamy przede wszystkim użyteczność. W takim systemie działalność polityczna jest podporządkowana rynkowi. Natomiast w społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym liczy się praca, wszystko, co nie służy zaspokajaniu potrzeb, traktowane jest jako hobby i nie ma sensu się tym zajmować – jak poezja czy filozofia właśnie, których nie da się „konsumować” jak zupy. Nie wychowujemy już ludzi, a wypełniamy funkcje społeczne nauczyciela. Rewolucja pozwala na nowo być osobami ze swoim głosem, a nie wykonywana pracą.  

W rewolucji najważniejsze jest, że ludzie staja się równi sobie i wybierają równych sobie, którzy maja dla nich osobisty autorytet.

Właśnie ta kwestia równości jest kluczowa w myśleniu o rewolucji, która powinna wprowadzić prawdziwą równość kobiet i mężczyzn. Kiedy mowa o tym, jaki wynalazek był najbardziej rewolucyjny społecznie, okazuje się, że to wcale nie internet, ale właśnie pralka. Dzięki niej kobiety zyskały wiele czasu dla siebie i uwolniły się ze żmudnego kieratu całodniowych prań.  

Pralka przyczyniła się do myślenia o tym, że można pewnych rzeczy nie robić, że te utarte role można zmienić. Hannah Arendt powiedziała kiedyś, że utarte frazesy i konwencje mają nas chronić przed rzeczywistością. Właśnie przyzwyczajenia i  utarte role płciowe chroniły męski świat przed prawdziwą równością, w której kobiety są tak samo kompetentne, zdolne i tyle samo zarabiają za swoją pracę. Obojętność na nierówności, jak mówiła Arendt, jest najłagodniejszą formą nietolerancji. Kiedy spojrzymy, o się działo wiek temu w Polsce – widzimy, jak duży przewrót nastąpił. Bowiem wiek temu w Polsce ustawa państwowa wymagała od nauczycielek bezwzględnego celibatu. Dziecko oznaczało zwolnienie z pracy. Studia na uniwersytecie były poza zasięgiem, dlatego właśnie Maria Skłodowska, by móc studiować upragnioną fizykę, wyjechała do Francji. Dziś luka płacowa, czyli różnica w zarobkach kobiet i mężczyzn w Polsce wynosi prawie 9 procent. O tyle więcej zarabiają średnio mężczyźni w naszym kraju. Patrząc na to, kto wykonuje pranie to według badań CBOS z 2018 roku, pranie robiły przede wszystkim kobiety – w 82% gospodarstw. A także prasowanie, przygotowywanie posiłków, sprzątanie i porządki. Ta rewolucja w naszych domowych relacjach musi doprowadzić do równości. Bo dopiero ta równość daje wolność. Mogę robić jak chcę – prać albo nie prać – kiedy mam realnie wybór. A nie kiedy muszę, bo tak już jest, tak się utarło, taka jest konwencja.

Zmiany nadchodzą. Rewolucja, o której mówiła Arendt, pozwala na powrót odświeżyć relacje miedzy ludźmi. I jeszcze raz pozwolić każdemu powiedzieć, o co nam w tym wszystkim chodzi. I z praniem, i pracą i z wolnością.

 

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE