ANYWHERE          TV           REDAKCJA

W krainie Eve

Grafika_Anywhere_Eve-min

Miała 13 lat, kiedy pod stołem Igor Strawiński podawał jej szklanki whisky. 16, kiedy wrzucał jej płatki róż za dekolt. Gdy ma 18 lat, w liście o pomoc wydawniczą do Josepha Hellera pisze że jest pisarką, ale i „cycatą blondynką z Sunset Boulevard”. W wieku 20 lat przegrywa trzy partie szachów z Marcelem Duchampem, siedząc przy stole nago. Życiorys Eve Babitz brzmi jak scenariusz filmowy albo impreza życia, na której alkohol leje się strumieniami, mężczyźni są bogaci, kobiety piękne, a źrenice wszystkich gości niepokojąco rozszerzone. 

LA Woman

Eve Babitz urodziła się w 1943 roku, w krainie, gdzie zachody są pomarańczowo-turkusowe, a błękit nieba nad Palisades wypala palmy. Los Angeles – to jej miejsce na ziemi. Dom Eve od zawsze był pełen artystów. Matka Mae była artystką-rysowniczką, a ojciec Sol, skrzypkiem klasycznym związany z 20th Century Fox. Mała Eve od zawsze obracała się towarzystwie ludzi nietuzinkowych, ale gdy twoim ojcem chrzestnym jest Igor Strawiński, nie może być inaczej. Zamiast kołysek, mama usypiała ją nucąc Rosewood Casket, a żona Strawińskiego, Wiera, uczy ją jeść kawior. Młoda Eve zaczytywała się w Virginii Woolf i Colette, a na wielkim ekranie podziwiała Marilyn Monroe, by krótko potem przeżywać jej śmierć.

Była dzieckiem ponurym, leniwym i cynicznym – a przynajmniej tak o sobie pisze. Cyniczność została, lenistwo i ponurość niekonicznie. Młoda Eve reprezentuje wszystko to, co w Hollywood najlepsze i najgorsze zarazem. Najlepsze, bo każdy z nas chciałby tak żyć, najgorsze, że nikomu się to nigdy nie uda. Jej liceum to Hollywood High School, gdzie dziewczyny są piękne, chłopcy zbuntowani, a każdy dzień przypomina serial coming of age. Studia wybrała ze względu na lepszy parking. It-girl Zachodniego Wybrzeża staje się jednak dzięki jednemu zdjęciu – ona, całkowicie nago, kontra Marcel Duchamp w szachowym pojedynku. Zdjęcia autorstwa Juliana Wassera ozdobią później plakaty MoMA, a Babitz stanie się ikoną popkultury. 

Zanim to się stanie, wyjedzie do Nowego Jorku, by napisać kilka tekstów dla „Rolling Stone”, szybko się znudzić i wrócić tam, gdzie jej miejsce. Pod koniec lat. 60 pisze i projektuje okładki albumów dla takich artystów jak Linda Ronstadt czy Buffalo Springfield. Oczywiście w międzyczasie obserwuje, bawi się i romansuje – jej kochankami byli między innymi Harrison Ford i Jim Morrison. Znacie L.A. Woman The Doors? To o niej.

Imperium samouwielbienia

Skąd jesteś? 

Z Hollywood. 

Urodziłaś się tam? 

Yhm. 

Jak to właściwie jest: tam się urodzić? 

Inaczej. 

Tak rozpoczyna się książka Babitz, „Eve w Hollywood”, która ukaże się 29 września dzięki wydawnictwu W.A.B. Jest to pierwsza przetłumaczona (przez Andrzeja Wojtasika) na język polski książka Babitz i kompendium wiedzy nie tylko na temat Los Angeles lat 50., 60. i 70., ale i samej Eve – złożoności jej persony, nietuzinkowej osobowości, wiecznego cynizmu, a przy tak wielkiego pragnienia doświadczania i hedonistycznego umiłowania życia. Jak sama pisze, „Pragnęłam wszystkiego (…). Wszystkiego – lub tyle, ile mogłam dostać z tego, co było do dyspozycji”.

Wydana po raz pierwszy w 1974 roku, „Eve w Hollywood” była debiutem pisarskim Babitz. Na okładce znalazły się wówczas zdjęcia autorstwa Annie Leibovitz, na których Eve pozuje w czarnym staniku i w boa z piór. Debiut pisarski Babitz to zaproszenie do świata Los Angeles – Eve dzieli się z czytelnikiem wszystkimi tajemnicami, które miała szanse poznać. Robi to w swoim przewrotnym, zmysłowym stylu – jak przyjaciółka siedząca w Boutique na rogu Little Santa Monica i Beverly Drive, pochylona nad kryształowym kieliszkiem francuskiego, wytrwanego szampana. Jest wyrafinowana, ironiczna, myślą porównywana do Joan Didion, w wykonaniu jednak lżejsza, przystępniejsza. Zabawa i inteligencja, środek pomiędzy kulturą wysoką, a tym co na ulicy – oto jej przepis na sukces. 

Po „Eve w Hollywood” wydała jeszcze kilka książek, między innymi „Slow Days, Fast Company”, „Sex and Rage” czy „Black Swans”. Po wypadku, w wyniku którego doznała poważnych poparzeń połowy ciała, Eve w 1997 roku wycofuje się z życia publicznego. Świat przypomina sobie o niej prawie 20 lat później i zakochuje się na nowo. Na Instagramie aktywistki, influencerki i gwiazdy, w tym aktorka Emma Roberts i piosenkarka Marina promują jej książki, a w „Black Swans” zaczytują się bohaterowie nowej „Gossip Girl”. Polskiemu czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak zaczytać się w pierwszej polskiej Babitz i czekać na więcej. 

Eve chce się bawić

W krainie Eve piękne, piwonookie dziewczyny z turkusowym cieniem na powiekach i orzechowymi włosami umierają na sofie po pomieszaniu leków przeciwbólowych z amfetaminą, a mężczyźni podwożą do domów zdecydowanie za młode kokietki. W krainie Eve miłość jest ważna, ale seks jest lepszy. Dla niej (i całego Los Angeles) przyjemność i figlarność to chleb powszedni. Babitz widziała kiedyś nekrolog, gdzie nieboszczyk opisany był jako bystry, dowcipny, porywczy, błyskotliwy”, natomiast „w sprawach, które popierał, był demonem”. To samo chce mieć kiedyś na swoim nagrobku. 

Bo Eve nie chce spać, Eve chce się bawić i pokazać nam jak to robiło Zachodnie Wybrzeże. 

 

zdjęcia: materiały prasowe od grupy Foksal, autor zdjęć Mirandi Babitz 

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE