Anywhere Studio: Piotr Lemańczyk

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Cześć, miło mi Cię powitać w naszym Anywhere Studio, tym razem w Indigo Hotel. Są elementy indygo z tego co widzę, musiałem specjalnie zgooglować ten kolor, myślałem, że to jest taki morski. 

Indigo mi się kojarzy z Davisem i teraz wiem o co mu chodziło.

Zauważyłeś w tych odcieniach?

Tak, jest to specjalny kolor do takiego głębokiego jazzu.

W sferze erotycznej?

Tak, w sferze erotyczno-emocjonalnej i psychologiczno-nostalgicznej. 

Satyna, indygo akurat się kojarzy z takimi rzeczami. Ja jestem wielkim fanem teorii różnego rodzaju, teorii muzyki m.in. Zastanawiam się, czy ty, jako artysta z absurdalnym stażem, którego właściwie nikt cię nie przebija mógłbyś mi odpowiedzieć na to pytanie – czy muzyka jest matematyką? 

Dla niektórych na pewno jest matematyką, a czy matematyka może być sztuką? Dla niektórych – pewnie tak. Nie patrzę na muzykę przez pryzmat matematyki ani też sztuki, po prostu stała się moim życiem. Wiele rzeczy, których poszukiwałem w życiu, mogę sobie tam odnaleźć. Jeżdżę na różne wycieczki, wsiadam do samochodu, który jest moim instrumentem i wyprawiam się w różne światy. 

Jazz jest rodzajem improwizacji życia, same jego korzenie, brzmienie przenika się ze sposobem na życie bardziej niż po prostu z wykonywaniem zawodu. Takie mam wrażenie przynajmniej. 

Jazz jest stylem życia, to droga, nie wiem czy muzyczna, droga jako całość. Nie ma tu raczej mowy o jakiejś karierze, to są po prostu wybory, wybór drogi z przeszkodami, bardzo często poważnymi. Jest to sfera, dziedzina muzyki albo życia, gdzie nieustannie musisz się dokształcać, poszukiwać, czasem podbierać różne pomysły, w takim dobrym znaczeniu oczywiście. Trzeba się starać też, być bardzo kreatywnym, żeby się utrzymać na tej powierzchni.

Masz takie wrażenie, że jest większe zainteresowanie jazzem w dzisiejszych czasach? Ja przynajmniej doświadczyłem czegoś takiego jeżeli chodzi o wszystkie sfery życia, swego rodzaju powrotu do naturalności albo ekskluzywności rzeczy, które kiedyś były normalne. Jest tak np. w przypadku targów jedzeniowych, bio owoców, bio warzyw, a kiedyś to były przecież po prostu warzywa i owoce. Kiedyś to po prostu było mięso, sery, które po prostu się kupowało, teraz to jest wyjątkowe.

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, gdyż nie mogę spojrzeć na to z szerszej perspektyw. Głęboko siedzę w tej muzyce i mogę tylko powiedzieć za siebie, jak ja to odbieram. Z mojej perspektywy, muzyka bardziej poważna zawsze borykała się z różnymi problemami. Raz jest gorzej, raz jest lepiej. To są fale, mniej więcej co dekadę się wszystko zmienia. Byłem w o tyle fajnej sytuacji przez całą moją drogę zawodową, że jakoś udawało mi się utrzymać. Miałem też przyjemność i szczęście grać z dobrymi muzykami, nawet światowymi, którzy, jak się z nimi rozmawiało, to też nie zawsze było różowo, chociaż byli na topie. Każdy ma tą swoją perspektywę, może z tej strony odpowiem. Podejrzewam, że z perspektywy takich dużych gwiazd też może być różnie. Też zależy czy masz fajny projekt aktualnie. Osobiście, niebiosa mi sprzyjają. 

Zdecydowanie. Nagrałeś mnóstwo płyt, większość z nich to są naprawdę potężne kawałki z naprawdę znanymi artystami. Po 10 latach wróciłeś do gitary basowej z płytą Boost time, która już jest dostępna. Jakie to doświadczenie? Wrócić do tego po tak długim czasie. 

To bardzo ciekawa sprawa. To powrót do tej gitary, ale kiedyś grałem na gitarze czterostrunowej, teraz gram na sześciostrunowej i to też jest zupełnie inne myślenie, inne podejście do tego instrumentu. Poruszam się w takich rejestrach, które mają np. saksofony, fortepian. Nie jest to tylko bas jako bas i tak pandemicznie, przebranżowieniowo miałem styczność z tym instrumentem, więc postanowiłem rozszerzyć swoje spektrum. Traktuję to jako uzupełnienie tego, co mi chodzi po głowie, bo grając wcześniej na kontrabasie, niektórych rzeczy nie mogłem najzwyczajniej w świecie zrealizować. Gitara sześciostrunowa, basowa daje mi więcej możliwości, granie akordami, tego typu rzeczy. 

Zapytam z punktu widzenia raczej laika – jak słuchać jazzu? To jest muzyka, tak jak rozmawialiśmy przed włączeniem kamer, która nie jest prosta i dla przeciętnego słuchacza prawdopodobnie kojarzy się z muzyką z windy. Jak wejść w ten rodzaj muzyki? 

To jest bardzo trudne pytanie, bo każdy musi sam odnaleźć swoją drogę do słuchania, w ogóle wejścia do tego świata. Ja czasami sam mam problem jak słuchać muzyki, jak jestem na jakimś koncercie i nie wiem co się na nim dzieje, ale jest świetna energia, widać przekaz, zaangażowanie i wychodzisz lepszym człowiekiem, bądź gorszym, bo tak też może być. Myślę, że to jest bardzo indywidualne. Teraz jest fajnie w Polsce, bo jest dużo uczelni muzycznych, jazzowych. Nie jestem specjalnym fanem tego rodzaju podejścia, ale z drugiej strony jest wielu ludzi wykształconych i gotowych, żeby otworzyć się na jakąś inną muzykę. Z jazzem też miałem problem niedawno, bo myślę, że jestem poszukującym muzykiem i w tym jazzie nie mogłem znaleźć nic świeżego. Zacząłem więc drążyć w muzyce współczesnej, klasycznej, w poważnych kompozytorach i szukałem tej świeżości, chociaż to już jest też zamierzchła muzyka. Mimo wszystko, wyobraź sobie, dalej są świeże i aktualne. Myślałem, że porzucę ten świat dotychczasowy, ale, o dziwo, przy jakiejś pracy natknąłem się na starą płytę Sonny Rollinsa i poczułem tą świetną rzecz jaką jest improwizacja w tej muzyce. To jest też tak, że to nie jest taka improwizacja, że możesz zagrać sobie wszystko na jakiś temat, ale na bazie tego tematu, jak on jest skomponowany i jaką ma harmonię, można się w rożny sposób do tej harmonii odnieść. Nie umiałbym doradzić komuś jak ma słuchać muzyki, na pewno są te etapy, tak jak masz jakąś fajną płytę, słuchasz jej i potem ją odstawiasz na rok, a potem za jakiś czas znowu do niej powracasz, bo jednak sprawia ci przyjemność, ona też w Tobie jest. 

Czyli trzeba po prostu kupić płytę z nadzieją, że kiedyś się ją odtworzy. 

Albo ciuch, jeśli masz nadwagę i mówisz: Ten ciuch mi się podoba i robisz wszystko, żeby w niego później wejść. 

Może to właśnie kwestia tego, że nie ma tego zapośredniczenia słów w jazzie, ludziom tego brakuje. Myślisz, że to byłby wstęp, by ludzie zaczęli doceniać bardziej tę muzykę? 

Nie sądzę. Oczywiście, można opowiadać o muzyce, ale też można tańczyć o architekturze. Nie znam ludzi, którzy kupują płyty, choć pewnie tacy są. Nie mam takich znajomych, którzy najpierw kupują jakąś trudną płytę i potem, jak im się to podoba i zaczynają chodzić na koncerty jazzowe. Często są to ludzie, którzy najpierw słuchali jakiegoś bluesa, potem ktoś ich wyciągnął na koncert jazzowy i wtedy było wow, jakie to jest super. Następnie zaczyna się  proces kupowania pisma jazzowego czy płyty albo pójścia na następny koncert. 

Czyli mówisz, że przez bluesa? Czyli w jakiś sposób to słowo jest potrzebne.

To przykład, ale blues na pewno jest jakąś drogą, bo od tego właściwie wszystko się zaczęło. Muzyka z delty Missisipi i potem Nowego Orleanu to były piosenki, one są teraz troszkę bardziej zaawansowane harmonicznie, trochę bardziej podane w wyrafinowany sposób, ale rzeczywiście taka jest geneza.

Wracamy prawdopodobnie z koncertami, mam nadzieję, że Twoja płyta szerokim echem się odbije, nie tylko w środowisku jazzowym. Ja słuchałem, podobało mi się, jeśli chodzi o moje prymitywne podejście do muzyki, ale czułem, że jest tam coś co nie jest muzyką z windy, nie jest prostym jazzem. 

I świetnie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dzięki. 

Piotr Lemańczyk jest uważany za jednego z najwybitniejszych europejskich basistów jazzowych. Koncertuje i nagrywa z nazwiskami światowego jazzu takimi jak: Walter Smith III /USA/, Jerry Bergonzi /USA/, Seamus Blake /USA/, Dave Kikoski /USA/, Tim Hagans /USA/, Brian Melvin /USA/, Gary Novak /USA/, Avishai Cohen-tr /Izrael/ , Soweto Kinch /GB/, Leszek Możdżer, Krzesimir Dębski, Zbigniew Namysłowski, Dominik Wania, Krystyna Stańko, MAP, Maciej Sikała i innymi. Nagrał osiem autorskich płyt, które otrzymały znakomite recenzje w takich magazynach jak Down Beat, JazzTimes, Jazz Forum, Jazzpress, The Guardian. Jest laureatem konkursów jazzowych: Jazz Juniors 95 ́ i 96 ́ w Krakowie, gdzie został nagrodzony za indywidualność, kompozycje oraz jako najlepszy instrumentalista. Jazz nad Odrą 96 ́ – nagroda za kompozycje oraz Pomorska Jesień Jazzowa 96 ́, gdzie otrzymał “Złoty Klucz do Kariery”. Jest członkiem wielu czołowych polskich zespołów jazzowych oraz jedynym Europejczykiem amerykańskiego zespołu BEATLEJAZZ. Ponadto brał udział w nagraniu ponad sześćdziesięciu płyt z topowymi artystami polskiej sceny jazzowej. W ankiecie Jazz Top 2020 Jazz Forum, głosami Krytyków plasuje się na trzeciej pozycji w kategorii “KONTRABAS” i czwartej jako “MUZYK ROKU”. Jako lider występuje w zespołach: PIOTR LEMAŃCZYK Electric Band, PIOTR LEMAŃCZYK Acoustic trio.

https://www.instagram.com/piotr.lemanczyk.bass/
https://www.facebook.com/piotrlemanczykofficial 

fot.: Kobaru

Reklama