Han van Meegeren. Życie przed Vermeerem

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wysoki i szczupły nie przypomina fałszerza. Zamknięty w sobie outsider, doskonale posługujący się pędzlem i farbami, w ostatnich miesiącach II wojny, przyznaje się do skopiowania ponad 10 prac Vermeera. Malarza, którego nie można podrobić. Han van Meegeren, jeden z najsłynniejszych na świecie fałszerzy dzieł sztuki, dla wielu stał się symbolem zemsty na krytykach.

Wielko miasteczkowy

Naprawdę nazywa się Henricus Antonius, jednak wszyscy wołają na niego Han. Tak jest prościej i szybciej, zwłaszcza, że w rodzinie Meegerenów jest jeszcze czworo dzieci. Han przychodzi na świat 10 października 1889 roku. To czas, w którym w świecie sztuki nastają zmiany. Popularny dotąd realizm przestaje mieć znaczenie, a rolę obrazów przejmuje fotografia.

Wąskie, kamienne uliczki, dwuspadowe dachy domów sprawiają raczej posępne wrażenie. Tak Deventer, rodzinną miejscowość, postrzega Han. Nie cierpi jej, marzy, by wyrwać się z niej najszybciej jak to możliwe. W podobny sposób postrzega rodziców, Henricusa i Augustę Louise. Nie przepada za pozbawionym wyobraźni ojcem. W rodzinie Meegerenów to on decyduje o przyszłości dzieci. Herman, starszy brat Hana, ma zostać księdzem, jednak gdy zrezygnuje, Hericus długo jest wściekły. Sprzeciwy i marzenia o lepszym życiu są srodze karane. Han nienawidzi ojca, działa mu na nerwy. Upija się mszalnym winem, bywa nieznośny. Ku zgorszeniu Henricusa rysuje jeszcze więcej niż przedtem. Do martwych natur dołączają portrety. Wtedy staje się coś nieoczekiwanego.

Uczeń

Poznają się w 1842 roku. Han zachęcony przez matkę, w tajemnicy przed Henricusem, rozpoczyna naukę w Hogere Burger. Tam dostrzega Willema Kortelinga.

Bartus, ojciec Willema, jest pierwszym artystą, z którym styka się Han. Meegeren traktuje go jak boga dzielącego się z nim wiedzą na temat technik malarskich, tworzenia farb. Dużo mówi o Vermeerze; obaj, Han i Bartus nie przepadają za „nowoczesną” sztuką. To właśnie Korteling zachęca młodego adepta malarstwa do wytężonej pracy nad warsztatem. Dostrzega w Hanie talent, który w tym czasie sprzedaje pierwsze akty. Nazywa siebie artystą, potem także mistrzem, geniuszem. Na razie Hana czeka trudne zadanie – musi przekonać ojca do złożenia papierów na studia z zakresu malarstwa.

Geniusz

Henricus zgadza się pod jednym warunkiem. To on wybiera Hanowi architekturę, bo w jego mniemaniu architekt to pewny, stabilny, zapewniający byt zawód. Dla Hana to bez znaczenia. Kiedy przekracza próg Technische Hogeschool wreszcie czuje się wolny. Nie znosi ograniczeń, najlepiej czuje się w rzeczywistości, którą sam stworzył. Czerpie z życia pełnymi garściami, często pijany wrzeszczy „Henricus van Meegeren: geniusz!”. Jeśli nie pracuje nad aktami i rysunkami, spotyka się z dziewczynami. Jedna z nich zawróci mu w głowie. Gdy w 1912 roku Han poślubia Annę de Voogt, studentkę sztuki, nareszcie jest szczęśliwy. Uwalnia się od despotycznego ojca, podejmuje własne decyzje. Godzinami przesiaduje w dobrze oświetlonym poddaszu domku babki Anny i szkicuje. Portrety szybko mu się nudzą, dlatego pod wpływem Anny i ojca, dostaje zlecenie od jednej z gazet. Rysunek niedźwiedzia nie jest dla Hana trudnym zadaniem. Problemem jest jego wybuchowy charakter. Źle znosi nawet najmniejszą krytykę, posady rysownika w gazecie nie dostaje. Han mógłby wrócić na studia, ale pod wpływem impulsu rezygnuje z nich. Henricus wtrąca się we wszystko. Nie wychodzi z pracowni, wymyśla własną technikę druku dwukolorowego. Wynalazek może i jest dobry, jednak redaktorzy naczelni nie doceniają go. Han wpada na szalony pomysł.

Artysta

„Studium wnętrza S. Laurenskerk” jest pierwszym skopiowanym obrazem Meegerena. Dostaje za niego Złoty Medal, główną nagrodę haskiej Akademii Sztuki. Powoli zaczynają spływać zamówienia, jednak Han niechętnie wykonuje drobnomieszczańskie portrety. W 1915 roku na horyzoncie znowu pojawiają się problemy. Han zostaje ojcem Pauline, dostaje propozycję z Akademii. Po długich namowach godzi się na współpracę, jednak mała ilość zleceń dobija go. Nie po to studiował, by teraz wykonywać kiepskiej jakości obrazy.

Zamiast przyjmować zlecenia, robi to co umie najlepiej – ucieka w alkohol. Anna po raz kolejny staje na wysokości zadania; wcześniej, gdy Han nie zarabiał, zaciągała pożyczki. Dzięki licznym kontaktom udaje jej się zorganizować wystawę w Kunstzaal Pictura. Obrazy w stylu van Dycka przyciągają tłumy, Hana oklaskuje znany marszand Karel de Boer i jego żona Joanna. Meegeren bywa nazywany „wyjątkowo wszechstronnym artystą”. Wstępuje do Haskiego Towarzystwa Artystycznego, uczy malarstwa, w wolnych chwilach tworzy kolejne kompozycje. Trochę przez przypadek wykonuje ilustrację jelonka, okrzykniętą „czarującym obrazkiem”.

Dla Hana to dobry czas. Wdaje się w romans z Joanną, w maju 1922 roku organizuje drugą ekspozycję złożoną z obrazów religijnych. W dotąd przychylnej Hanowi prasie pojawiają się złe opinie. Jeden z krytyków: „Pozostawia mnie z uczuciem, że już to wszystko widziałem i nie będę jej długo pamiętać”. Niedługo potem Han rozstaje się z Anną.

Fałszerz

Theo van Wijngaarden jest jednym z przyjaciół Hana. Wspólnie podrabiają stare obrazy sprowadzane z Niemiec i Włoch. Domalowują do nich sygnatury. W 1923 roku nabywają „Uśmiechniętego mężczyznę” i „Zadowolonego palacza”, dzieła w stylu Fransa Halsa. Obrazy są ciemne, zniszczone, w niczym nie przypominają cenionych na świecie arcydzieł. Praca jest ciężka, Hana martwi duża powierzchnia obrazu, którą musiałby domalować. Mimo to gdy kończy pracę jest dziwnie szczęśliwy. Obraz trafia w końcu do Cornelisa Hofstede de Groota, znawcy holenderskiego malarstwa i Abrahama Brediusa, cenionego marszanda. Ten ostatni uznaje kompozycję za falsyfikat. Ostatecznie „Uśmiechnięty mężczyzna” nie trafia do sprzedaży. Han jest zdruzgotany, jednak nie traci zimnej krwi.

Postanawia zemścić się na krytykach publikując na łamach własnej gazety. „Kogut do walki”, podobnie jak obrazy Meegerna, przechodzi bez echa. Dlatego malarz postanawia się zemścić się na krytykach, podrabiając Vermeera. Może dlatego przez wiele lat Meegeren bywał nazywany najsłynniejszym fałszerzem na świecie?

Reklama