NAPIŁBYM SIĘ Z TOBĄ CAPPUCCINO

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

20 maja skończyłaby 92 lata. W archiwum na telefonie mam zdjęcia sprzed roku. Był tort, bukiet róż, jej duży uśmiech i radość z tego, że jesteśmy. Zawsze mówiła, że „niepotrzebne to wszystko”. My potrzebowaliśmy uczcić ten dzień. Pokazać, że jest dla nas ważna. Najważniejsza. 

Dzisiaj Babci już nie ma. Odeszła w październiku. W maju urodzinowego spotkania nie zorganizowaliśmy, chociaż tego dnia w naszych rozmowach przewijało się zdanie, że „Babcia dzisiaj ma urodziny”, tak jakbyśmy za chwilę wybierali się do niej z prezentem i „Sto lat” na ustach. Nie powtórzyliśmy także wspólnych Świąt oraz Dnia Babci. Nie dostałem od niej życzeń z okazji Urodzin i Dnia Dziecka. Rok rocznie, w Święta Bożego Narodzenia, Babcia podarowywała każdemu z nas mikołaja z czekolady. W grudniowe Święta nikt go od niej nie dostał. Babcia, która wydawała się niezniszczalna nagle zniknęła. Pozostał jej pusty pokój, organizery na leki, filiżanki na najwyższej półce w regale oraz modlitewnik, a w mojej pamięci ogrom wspomnień, które ożywają przy każdej okazji.

Tak jak teraz, kiedy widzę otwarte kawiarnie i radość właścicieli z tego, że mogą zaprosić nas do środka. „Cieszymy się, że jesteście z nami!” – brzmią radosne hasła wypisane na drzwiach wejściowych. Widzę zazielenione restauracyjne ogródki. Wybrałbym się tam z Babcią na cappuccino, które nauczyła mnie pić. Waniliowe, z dwiema łyżeczkami cukru. Do tego koniecznie coś słodkiego. Najlepiej jagodzianka albo pączek. Zresztą Babcia była chętna na wszystko, co z dużą ilością cukru. Poobserwowalibyśmy ludzi i pęd świata. Zdradzilibyśmy swoje sekrety, bo nigdy nic przed sobą nie ukrywaliśmy. Podzieliłbym się z nią moimi planami, a także pochwalił się sukcesami. Ucieszyłaby się z najdrobniejszego. Była moją doradczynią. Zadawała pytania, aby upewnić mnie w tym, że tego naprawdę chcę, albo rozwiać moje wątpliwości. Słuchałem jej zdania. Kibicowała mi we wszystkich działaniach.

Pamiętam jak we wrześniu, Babci jako jednej z pierwszych osób opowiedziałem, że napisałem i wydaję książkę. Ucieszyła się. Tak szczerze. Tak jak nikt inny. Często wracam do tej reakcji. Niestety efektu finalnego nie zdążyła zobaczyć. Wiem, że byłaby dumna. Wiem, że byłaby moją najwierniejszą czytelniczką, chociaż na pewno poprosiłaby o większą czcionkę, żeby móc komfortowo czytać, bo „wzrok już nie ten”. Takiej czytelniczce zagwarantowałbym większy druk. 

Babcia pomimo tego, że zmagała się z chorobami, miała nieschodzący z twarzy uśmiech. Zawsze pełna optymizmu i pogody ducha. Dla wszystkich serdeczna i czuła. Dostrzegam jak dużo cech nabyłem od niej. Była wspaniałym i bardzo dobrym człowiekiem. Nauczyła mnie jak być przyzwoitym. Nauczyła mnie jak się cieszyć.

Chociaż mam jeszcze zapisany jej numer, to abonent jest nieosiągalny. Jednak my nie jesteśmy poza zasięgiem. 

Łapię go niepostrzeżenie. Często przypominam sobie o Babci. Na przykład, kiedy jestem w sklepie i widzę produkty, które lubiła. Albo w kiosku, kiedy dostrzegam gazety, które czytała. Albo kiedy oglądam telewizję i widzę program, który wiem, że mógłby się jej spodobać. Zadzwoniłbym do niej, aby przypomnieć godzinę emisji albo poinformować o powtórce.

Obecność. Babcia cieszyła się z moich odwiedzin. Prosiła, abym jak najszybciej zrobił w domu to, co mam do zrobienia i przyszedł do niej odpocząć na dużym fotelu, który stał w jej pokoju przewidziany dla gości. Zresztą nadal tam stoi. Siadałem na nim, do kasetek nakładałem Babci leki na cały tydzień i rozmawialiśmy. Bo nie ma nic pilniejszego od obecności z bliskimi. Czasem się spieszyłem. Teraz żałuję, że musiałem skracać te wizyty i opuszczać Babcię. Chciałbym żeby ten czas wrócił. 

Trudno jest mi bez niej. Oglądam zdjęcia, na których jesteśmy razem. Ubolewam, że nie mam nagrań video. Miałbym możliwość usłyszeć jej głos.

Przytulajcie się z bliskimi. Mówcie im, że ich kochacie. Spędzajcie z nimi jak najwięcej czasu. Dzień Matki, Dzień Dziecka, Dzień Ojca. Takie okazje sprzyjają, żeby pokazać najbliższym, że są dla nas ważni. Tylko pamiętajcie, aby być z nimi na co dzień. Tu i teraz. Nie tylko od święta. 

Babciu Romciu, bardzo Cię kocham!

 

fot.: Paulina Pawłowska

Reklama

Sinooki blady Ty

Autoteliczne wyznania to najgorszego rodzaju onanizmy intelektualne. Zapraszam zatem. Wewnątrz