American Pickle – po raz kolejny Amerykanie szkalują Polaków. I jest to śmieszne

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Kadr z filmu / Seth Rogen jako Herschel Greenbaum

W 2020 platforma HBO Max przedstawiła jeden z najbardziej żydowskich tytułów roku pt. American Pickle, który od początku wzbudził w Polsce niemałe kontrowersje. I nic dziwnego – to kolejny tytuł w którym obrywa się Polakom.

FIlm jest luźną adaptacją na wpół-autobiograficznej noweli autorstwa żydowskiego pisarza Simona Richa opublikowanej na łamach New Yorkera w 2013 roku. W Polsce tytuł przetłumaczono jako Amerykanin w marynacie, odwracając tym samym uwagę od pochodzenia głównego bohatera, który jest religijnym Żydem pochodzącym z Polski. W roli głównej pojawił się Seth Rogen znany głównie z udziału w wielu komediach, w których szydzi się z każdej grupy społecznej, rasy czy wyznania. I podobnie jest z American Pickle – pod płaszczykiem komedii, ma szokować i wzbudzać jak największe kontrowersje przyciągając tym samym większą publikę przed ekrany telewizorów. W 2014 Rogen jako współreżyser i gwiazda filmu Wywiad ze słoncem narodu (The Interview, 2014 )zadarł nawet z przywódcą Korei Północnej, Kim Dzong Unem uderzając w nim w jego osobę co skończyło się wieloma groźbami skierowanymi do niego i innych twórców filmu. American pickle jest fabularnie podobny do Hibernatusa (1969) czy popularnej w Polsce serii francuskich komedii Goście, Goście (1993-2016) polegającym na przeniesieniu bohatera w miejscu i czasie, oparty na żarcie wynikającym z jego adaptacji w nowych realiach.  Komedia ta jest opowieścią o żydowskiej spuściźnie i tożsamości – ale jej dalekosiężne założenie pozwala również na wylanie jadu na wiele grup społecznych przy użyciu nieokrzesanego głównego bohatera wyrwanego z polskiego piekiełka.

Kadr z filmu / Tablica wprowadzająca

Historia rozpoczyna się w ubogim sztetlu o nazwie Schlupsk gdzieś w Europie wschodniej gdzie poznajemy Herschela Greenbauma (Seth Rogen) pracującego jako kopacz rowów. Mieszka tam prosta i zacofana ludność dzieląca swój czas między handlem, a ciężką fizyczną pracą. Ich największym zmartwieniem są najazdy Kozaków, którzy niestrudzenie próbują zrównać ich wioskę z ziemią. Miejsce to nie napawa optymizmem jednak nie przeszkadza to Herschelowi w poszukaniu sobie życiowej partnerki, która w przyszłości będzie mogła zrodzić ich potomka. Po wyszukaniu najlepszej kandydatki (której atutem w oczach Herschela jest posiadanie zębów) pobierają się i wyruszają do Ameryki uciekając przed nasilającymi się najazdami Kozaków. Ale zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy Schlupsku.

Kadry z filmu / Schlupsk sprzed 100 lat

Schlupsk ze względu na podobieństwo w nazwie od razu kojarzy się ze Słupskiem znajdującym się na polskim Pomorzu. Lokalizację będącą blisko wybrzeża zdaje się potwierdzać obecność świeżych, morskich ryb wystawionych na targowisku podczas scen rozpoczynających seans jednak Schlupsk okazuje się być jedynie fikcyjnym miasteczkiem stworzonym na potrzeby filmu. W czasach osadzenia akcji czyli 1919 roku Słupsk nazywał się z niemieckiego Stolp i był częścią Prus co uniemożliwiłoby ataki Kozaków w tej części Europy. Słupscy Żydzi wiedli spokojne życie, aż do nazistowskiej inwazji. Bez wątpienia jednak prawdziwy Słupsk był inspiracją do stworzenia tego filmowego Schlupska gdyż w literackim pierwowzorze występuje on pod polską nazwą. Mimo to nie rozwiązuje wątpliwości dokładnej lokalizacji tego nowelowego Słupska gdyż określa go jako bliskiego granicy polsko-litewskiej wprowadzając w tej kwestii jeszcze więcej zamieszania. Zostawmy więc powieść i ustalmy, że zarówno powieściowy Słupsk jak i filmowy Schlupsk jest fikcyjny, ale w stu procentach znajduje się na terenie dzielonym między Polaków i Żydów. Kiedy ich miasteczko zostaje zrównane z iemią przez Kozaków, rodzina Greenbaumów postanawia się wynieść. Kierunek był tylko jeden – Ameryka. Pierwsze chwile po dotarciu do Nowego Jorku tylko utwierdziły Żydów, że był to najlepszy wybór. Już podczas formalności na wyspie Ellis orientują się, że Żydzi są tu lepiej traktowani niż Polacy. Polska rodzina stojąca przed Greenbaumami w kolejce do nowego życia zostaje nazwana głupimi Polaczkami (dumb Pollacks) i brutalnie rozdzielona przez służby porządkowe podczas gdy dla Żydów zostało otwarte specjalne, mniej zatłoczone przejście.

Kadry z filmu / Przybycie Greenbaumów do USA i brutalne rozdzielanie polskiej rodziny

Herschel szybko zdobywa pracę jako pogromca szczurów w miejscowej fabryce przetwarzającej pikle, za co jest bardzo wdzięczny. Nadal pozostał pracownikiem najniższego szczebla, ale sam pobyt na amerykańskiej ziemi dawał mu nadzieję na lepsze jutro. Niestety przez nieszczęśliwy wypadek w pracy, podczas ubijania gryzoni, wpada do wielkiej kadzi do kiszenia ogórków gdzie zostaje zawekowany na kolejne sto lat. Element magicznej hibernacji pozwala nam zobaczyć zderzenie kultur rozmieszczonych nie tylko w różnych miejscach świata, ale i w różnym czasie.

Kadr z filmu / Moment wypadku w fabryce

Po wybudzeniu w 2019 roku, wiele lat po zamknięciu zakładu peklującego ogórki, Herschel musi zmierzyć się ze świadomością, że jego rodzina od dawna nie żyje. Zmiany cywilizacyjne i kulturowe nie pomagają mu w adaptacji nowej rzeczywistości, której nie może pojąć. Jego rozgoryczenie i tęsknota za “poprzednim światem” szybko rośnie gdy orientuje się, że współcześni ludzie nie są zdolni do kultywowania wiary czego najlepszym przykładem jest jego prawnuk Ben (w tej roli również Seth Rogen). Ku niezadowoleniu Herschela, Ben jest niepraktykującym Żydem, który od wielu lat nie odwiedzał grobu swoich przodków. Okazuje się, że nad starym cmentarzem na którym pochowano jego żonę i dzieci wyrosły budynki i wiadukty, a nad samym nagrobkiem stoi obskurny billboard z którego kapią nieczystości. Herschel, nie może się pogodzić z zaistniałą sytuacją i za punkt honoru stawia sobie wykup reklamy i zachowanie porządku na małym żydowskim cmentarzu. Szacunek do zmarłych i żydowskiej tradycji staje się przyczynkiem do obudzenia w nim wrodzonej przedsiębiorczości i stworzenia ogórkowego imperium, które pozwoli mu zdobyć pieniądze na zamierzony cel. Jego ekologiczna (lub raczej skrajnie oszczędna) produkcja idealnie wpisuje się w ideologie dzisiejszego społeczeństwa. Ogórki kiszone w deszczówce za sprawą eko-świrów i mediów społecznościowych stały się hitem brooklyńskich ulic, a ich ekspansja z czasem opanowuje cały kraj. Mimo iż Herschel dopina swego, nie pomaga mu to w zmianie poglądu na otaczający go świat, ani w polepszeniu stosunków ze swoim wnukiem Benem. Greenbaum jest pełen nienawiści i uprzedzeń, które przywiózł ze Starego Kraju i nie może lub raczej nie chce się ich pozbyć. Nie toleruje innych nacji, orientacji ani wyznań, które chętnie dyskredytuje na każdym kroku. Nie ma oporu aby na forum powiedzieć, że matka Jezusa Chrystusa była prostytutką nawet wtedy gdyby miało się to skończyć publicznym linczem. Jako religijny Żyd przybyły z ziem polskich ma też wiele do powodzenia o Polakach i niestety nie są to superlatywy. W jego mniemaniu Polacy są, obok Kozaków, najgorszą nacją świata jaka mogła mu się trafić jako sąsiedzi w Starym Kraju. Są według niego najgłupsi na świecie co świadczyłoby o niezbyt udanych relacjach polsko-żydowskich które zapamiętał z poprzedniego życia.

“Jesteś głupszy nawet od Polaków. A oni są najgłupsi!”

Przybysz z Europy swymi poglądami dzieli otaczające go społeczeństwo na pół, stając się w jego oczach coraz bardziej enigmatycznym wprawiając w zastanowienie nawet narratora.

“Kim jest Herschel Greenbaum? I co sprzedaje? Ogórki? Czy może nienawiść?”

Kadr z filmu / Schlupsk w 2020 roku

Pod koniec filmu kamera w towarzystwie wnuka Herschela, Bena magicznie wraca do Schlupska czasów dzisiejszych, gdzie możemy pozbyć się już wątpliwości o umiejscowieniu go na mapie. Nazwa miasta jest widoczna na zielonej tablicy charakterystycznej dla naszego kraju, a w oddali widać stację benzynową z łatwym do rozczytania napisem “POLGAZ”. Intencje twórców stają się już pewne. Niemniej jednak ujęcia te oddalają nas od Słupska gdyż w dalekim planie widzimy wysokie góry nie występujące na północy Polski. Twórcy filmu wykorzystali ostatnie minuty seansu do pokazania Polski jako kraju zacofanego i nierozwijającego się. Mimo odstępu stu lat między dwoma scenami w mieście, nie wiele się tam zmieniło – nadal wszystkie budynki są obdrapanymi ruderami, jedynie rozpadające się dorożki zastąpiły wraki samochodów (jedyna tablica rejestracyjna, która jest widoczna na szkielecie samochodu jest rosyjska), a bezzębni kupcy zamienili się w ulicznych mechaników. Szarzy mieszkańcy Schlupska z wypisaną na twarzy beznadzieją niechętnie chcą pomóc obcemu. Nikt nie rozmawia po angielsku, a pomocy na migi udziela mu dopiero starzec, który najzwyczajniej rozpoznał w nim Żyda i wskazał palcem kierunek do najbliższej synagogi.

Co ciekawe, literacki pierwowzór filmu nie opowiada o przeszłości Herschela na polskich ziemiach, więc wszelkie polskie wątki zostały stworzone przez scenarzystów na potrzeby rozrywki podczas seansu. Świadczy to o ciągłej potrzebie na napędzanie konfliktów polsko-żydowskich i propagowania negatywnego wizerunku Polaków z czego twórcy filmu wywiązali się znakomicie. Po podobnym filmowym ataku na Kim Dzon Una o którym pisałem na początku tekstu, doszło do zhakowania komputerów Sony i poważnych pogróżek skierowanych do twórców, które zaowocowały pełnymi portkami zainteresowanych. Jak będzie to wyglądać w tym przypadku? Podejrzewam, że nijak – Polskie instytucje raczej nie reagują na tego typu zaczepki, a filmy o podobnym wydźwięku będą powstawać tak długo jak Polska nie przystąpi do odpowiednich działań.

Reklama

Sinooki blady Ty

Autoteliczne wyznania to najgorszego rodzaju onanizmy intelektualne. Zapraszam zatem. Wewnątrz