Zdeformowana sztuka Francisa Bacona

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czasy Francisa Bacona nie były łatwe – szczególnie w wieku nastoletnim. Urodzony w Dublinie artysta został wyrzucony z domu przez ojca, który zajmował się hodowlą koni. Wieść o skłonnościach homoseksualnych syna była plamą na imieniu Nicolasa Bacona. Na szczęście syn nadal pozostał w sercu swojej matki, która sekretnie przekazywała Francisowi trzy funty tygodniowo, co wystarczyło na utrzymanie się w Londynie.

Bacon z początku podróżował po Berlinie i Paryżu, gdzie rozpoczął swoją przygodę z malarstwem. Zainspirowała go sztuka Picassa i filmy Bunuela. Jednak na początku zarabiał jako dekorator wnętrz. W 1929-30 odbyła się wystawa, na której zaprezentował zaprojektowane dywany i meble. Wtedy też poczuł potrzebę powrócenia do innej gałęzi sztuki – malarstwa.

Już w 1934 roku, wystawił swoje dzieła w Transitien Gallery, gdzie szczególną uwagę krytyków przykuło Ukrzyżowanie. W jego początkowych pracach, oprócz wpływu Picassa, można był zauważyć inspiracje Rembrandtem, van Goghiem i Cimabue. Jednak szybko zaczął wykształcać swój własny, niepowtarzalny styl.

Niewątpliwie głównym zainteresowanie Bacona pozostawało ludzkie ciało, które często przedstawiał w deformowanej formie (być może wpływ miał na nie miał ojciec, który wyklął syna przez jego orientację). Postaci na jego obrazach często wyglądały dynamicznie (tylko głowy) – nierzadko utrzymane w konwencji kubizmu twarze sprawiają wrażenie nierzeczywistych, powykręcanych.

Francis Bacon nawiązywał swoimi pracami również do dzieł innych artystów. Z tym, że jego prace miały charakter o wiele bardziej demoniczny, np. Portret papieża Innocentego X wg Velazqueza (1953). Podczas procesu twórczego, artysta szuka swojego katharsis. Jego obrazy sprawiają są niestatyczne, sprawiają wrażenie chaotycznych, namalowanych pod wpływem lęków i silnych emocji. Jak sam twierdził, Naturę można ukryć, czasem zwalczyć, rzadko stłumić.

Jego pracownia odzwierciedlała najskrytsze zakamarki umysłu artysty. Często w około panował bałagan, puszki z farbą oraz zdjęcia i gazety pozostawały w nieładzie. Jednak ten nieład nałożony na płótno dawał nową formę genialnego porządku. Unikatowego i pozbawionego fałszerstw geniusza.

 

 

 

 

Reklama

Sinooki blady Ty

Autoteliczne wyznania to najgorszego rodzaju onanizmy intelektualne. Zapraszam zatem. Wewnątrz