Orgie na Placu Defilad, czyli Witkacy, narkotyki i Teatr Studio

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Narkotyki prowadzą człowieka na zewnątrz, tuż pod Pałac Kultury i Nauki, czyli Plac Defilad 1. Po raz kolejny odbyła się tam inscenizacja powieści szalonej, nazywaną „odkupieniem win”, czyli de facto Narkotyki Witkacego w reżyserii Oskara Sadowskiego. Czy Witkiewicz na otwartej przestrzeni się z nią spaja czy rozpływa wokoło?

Choć wielu spekulowało, że Narkotykami Witkacy chce ukazać się w roli artysty zaangażowanego, tak sam autor zaprzeczył temu już w swoim dziele:

Jeszcze jedna rzecz: może kto pomyśleć, że piszę tę książkę dla autoreklamy. Otóż nie: będą tam opowiedziane rzeczy, które mi wcale zaszczytu nie przynoszą, a głównym celem jej jest uchronienie dalszych pokoleń od dwóch najpotworniejszych „ogłupjansów” (stupefiants): tytoniu i alkoholu, tym groźniejszych, że są one dozwolone, a szkodliwość ich niedostatecznie jest uświadomiona. 

Jednak do substancji legalnych artysta się nie ogranicza, dlatego też sam spektakl można nazwać ekstazą na żywo lub obrazem degeneracji społeczeństwa. Morfina, narkotyki twarde, dopalacze czy zwykłe farmaceutyki poprawiające nastrój – bohaterowie nie ograniczają się do jednej substancji, a relacje między członkami rodziny rozmywają się pod aspektem moralnym. 

Sadowski bardzo dobrze ukazał wizję zepsutego człowieka, który staje się taki już w momencie narodzin, które same w sobie obmyte są z jakiejkolwiek niewinności. Dziecko nie jest niewielką istotą, która nic nie rozumie, a istotą, znajdującą wyjście na zewnątrz, by poddać się ekstazie rzeczywistości. 

I w tym momencie człowiek ukazany jest bez przypisywanych mu na ogół cech – nie panuje on nad swoimi stanami i żądzami, choć z początku stara się zgrywać osobę, grającą według przyjętych społecznie norm. Jednak świat fantazji i narkotycznych wizji sprawia, że jednostka staje się zezwierzęcona i oddana wyłącznie fizycznym potrzebom ciała.

Zorganizowanie sztuki na zewnątrz sprawia, że cała ta metafizyka rozmywa się w przestrzeni, a wypowiadane słowa, ubrane w wykwintny język tracą na znaczeniu. Jednakże to rozmycie jednocześnie dobrze oddaje przemieszanie rzeczywistości narkotycznej bohaterów z tą prawdziwą. De facto, znana nam z codzienności rzeczywistość nie istnieje, ponieważ wszystkie stany, przeżywane przez bohaterów mieszają się ze sobą, tak jak postaci mieszają się ze sobą.

Oficjalna krytyka rozpusty społeczeństwa zawiera wiele wątków autobiograficznych Witkacego (w którego wcielił się Paweł Tomaszewski). Artysta próbuje znaleźć odpowiedzi na podstawowe pytania o egzystencję, przepis na życie i udane związki. Jednak tutaj, jedynymi trwałymi związki są te założone z używkami.

Choć sceneria była dosyć minimalistyczna, tak działania aktorów dopełniły ją zupełnie, a spektakl momentami zdawał się być barwnymi, zdegenerowanymi teledyskami. 

Reklama

Sinooki blady Ty

Autoteliczne wyznania to najgorszego rodzaju onanizmy intelektualne. Zapraszam zatem. Wewnątrz