Cezary Pazura: Rysy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Cezary Pazura. Gdy patrzę na ciebie to myślę, że wciąż nie zdezaktualizowała się piosenka który napisałem kiedyś: Przystojny jestem i ty cały czas bracie… Wykonujesz ją jeszcze? 

Wiesz, bardzo rzadko, ale to jedyna piosenka, której tekst zapamiętałem, a przecież napisałeś wiele tekstów do tej płyty. 

Tak, ale ta była szczególna, ponieważ miała świetny teledysk. Znalazła się nawet na listach przebojów. 

A pamiętasz te czasy, że ta płyta wyszła w ZigZaku? Dokładnie w tym rokum kiedy Kayah z Bregovicem wydali płytę. Mimo, że sprzedała się w ilości 40 czy 50 tysięcy egzemplarzy to i tak nie dostała złotej płyty, bo Bregovic z Kayah sprzedali 3 miliony. 

To była fajna przygoda. To, że pracowałem z tobą, pisałem teksty. Można to sprawdzić na YouTube, na pewno jest gdzieś teledysk.

Jest, jest, ja mam tę płytę do dziś. Jest wciąż bardzo dobra. Świetna muzyka. Pamiętasz pana Kochana? Jacek Kochan napisał muzykę. To jest naprawdę dobre, jazzman to umie jednak grać.

Ale ty też muzyk, szkoła muzyczna, klarnet. Grasz czasami? 

Nie, ale mam klarnet, dostałem od Pawła Wilczaka na 50-tkę. Powiem ci, że jak go złożyłem, założyłem stroik, zacząłem dąć w niego to sobie pomyślałem, że wiele rzeczy zapomniałem. Długo nie grałem.

Tak, to jednak trzeba regularnie.

Tak.

Chociaż raz na jakiś czas.

Tak. 

Powiedz mi, czy długo przygotowywałeś się do roli w filmie, o którym dzisiaj będziemy rozmawiać? Tajemnica Zawodowa. Skończyłeś medycynę?

Nie, ale tak naprawdę to do tej roli przygotowywałem się całe życie. To jest dla mnie nowość pod każdym względem.

W jakim sensie? 

Gram poważnego faceta, z rozterkami, z problemami, z grzechami na sumieniu. Raz w życiu operowałem, w 13 posterunku, flaki latały po całej sali. To inny rodzaj sztuki lekarskiej.

Właśnie chciałem się ciebie spytać, ile razy w swojej bogatej karierze wcielałeś się w rolę lekarza?

To jest pierwszy raz chyba tak naprawdę. I to ginekolog.

Czyli najlepiej.

Też tak myślę. Nie mógłbym być ginekologiem.

Dlaczego?

Chyba to nie wejdzie jak powiem… Mam za duże ręce. 

Słuchaj, a tak się mówi, co można w filmie, nie można w życie.

Tak, co wolno w filmie to nie w życiu. Oczywiście, że tak.

W kontekście tego filmu, co tam robisz, co nie powinien ludzie robić w życiu?

Nie powinni, a robią. Ten film jest bardzo życiowy. Facet jest na cenzurowanym, bo zdradził żonę, ale widocznie miał powody. Jak to kiedyś tłumaczyła się jedna aktorka: Czemu pani nie przyszła do teatru na spektakl? Widocznie nie mogłam. Tutaj trudno użyć takiego argumentu w jego przypadku, bo generalnie dla wszystkich dookoła, dla oczu z zewnątrz, tworzył wspaniały związek z cudowną kobietą, wspaniałą, harmonijną rodzinę, aż tu nagle taka rysa. To chyba w ogóle o tym jest ten serial, że my bardzo dużo rzeczy robimy dlatego, że tak nas widzą i się uginamy w tym kierunku. Widzą mnie tak, to ja taki będę, a często po drodze tracimy gdzieś swoje indywidualne cechy, pragnienia, marzenia, na koszt czegoś, a potem tego żałujemy i popełniamy błędy. 

Czyli robimy coś dla wizerunku.

Tak to się nazywa teraz.

Albo sobie wymyśliliśmy, że kimś jesteśmy, chcemy być, a nie jest to do końca zgodne z tym co czujemy.

Tak! I tutaj jest ta tajemnica zawodowa, bo to jest facet, którego wszyscy mają za genialnego, wspaniałego chirurga, ginekologa, ratuje życie kobietom, dzieciom. To jest jego wizerunek, ale on ma tajemnice, tę tajemnicę zawodową, że nie do końca jest taki idealny, że te rysy są gdzieś w nas wszystkich i my te rysy bardzo skrzętnie chowamy. Może ten film powinien się nazywać Rysy.

To by pomyśleli, że to jest o górach, o ludziach, którzy chodzą na wycieczki. A kiedyś powiedziałeś, że aktorzy i sztuka, filmy powinny uwrażliwiać, to w tym kontekście ludzie powinni się uwrażliwić na to, żeby być szczerymi w tym, co robią. 

Wiesz, ten film nie nazywa się Diagnoza. Nie daje odpowiedzi. Fajne jest w nim jednak to, że poprzez fabułę, kolejne sceny, kolejne epizody, które się przytrafiają bohaterom, my – widzowie tworzymy sobie swoje wyobrażenie o nich i o tym, co się stało. I ono może być różne. Inaczej odbierze ten serial moja żona, inaczej ja. Wczoraj się skończył odcinek drugi, oglądaliśmy go na żywo i moja żona mówi: Tak, ale ten Andrzej… Ależ on jest. A ja sobie mówię: Te kobiety tak na niego napadają, szkoda tego Andrzeja, szkoda faceta. Wchrzanił się, ale szkoda człowieka. A kobieta powie: Dobrze mu tak. To są te różnice. Ktoś trzeci powie jeszcze inaczej. To chyba jest tajemnica seriali, że nie dają konkretnej odpowiedzi.

Każdy inaczej odbiera i każdy inaczej ocenia daną postać.

A my pokazujemy mu tylko kolejność wydarzeń.

I też chyba jest cały klucz w tym, żeby kolejne odcinki odkrywały coś zupełnie innego albo zaskakiwały.

Zaskakiwały, żeby były zwroty. Rzeczywiście, w każdym odcinku jest jeden albo dwa zwroty, takie zasadnicze, i to rzeczywiście nie jest tak, że sprawa, która się zaczęła w pierwszym odcinku będzie się ciągnąć przez dziesięć. Ona się skończy w drugim, trzecim i potem będą następne. To mi się podoba, bo to jest też film o prawnikach. 

To częsty mariaż, prawo i medycyna. A pracowałeś z Magdą już wcześniej? 

Przypadkowo, nie uwierzysz, występowałem kiedyś w reklamie Poczty Polskiej.

Listonosz?

Nie, tam były inne role, znaczki ożywały i tam był Małysz między innymi. Ona też tam grała. Była studentką szkoły teatralnej, grała moją miłość z dzieciństwa. Miała takie warkoczyki. Teraz jak się spotkaliśmy na planie to mi opowiedziała historię, że bardzo się bała wrócić do szkoły, bo jak zobaczą profesorowie, to mogą ją ze szkoły wywalić. Wtedy nie wolno było studentom występować w profesjonalnych produkcjach, zwłaszcza reklamówkach. To były takie czasy, teraz to jest nie do pomyślenia. 

A na koniec, bo niestety musimy powoli kończyć naszą rozmowę, zawsze interesuję się takimi historiami w stylu making of. Czy jakaś historia się z tym wiąże? Coś się zdarzyło co potrafisz, a zawsze potrafisz, przeobrazić w anegdotę? 

Była taka, nie wiem czy to anegdota, ale jedliśmy obiad z Anią Dereszowską, która gra moją kochankę, jesteśmy już tak w połowie zdjęć, może ¾ i Ania mówi do mnie: Czaro, jak ci się gra w tym serialu? Bo dla ciebie to jest inaczej. A ja na to: Właśnie inaczej, czasami jak gram to mam wrażenie, że nic nie gram. Na co ona: A i tak za dużo. 

A czy zagrał za dużo? Warto sprawdzić. Patrzysz na mnie tym wzrokiem z plakatu, taki konkretny. 

Wiesz, uszy mamy takie same, musisz przyznać. 

Piękne. Dziękuję bardzo, zapraszamy. Tajemnica zawodowa. 

Dzięki Rafał. 

Reklama

Organiczność

Powtarzaj za mną: Działam organicznie, działam organicznie  Zamiast:  Muszę bez