Człowiek kontra siła żywiołu, czyli Bill Viola i „Tratwa”

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Bill Viola jest jednym z pionierów sztuki wideo, który przyczynił się do rozwoju gałęzi sztuki digitalowej jako nowej formy wypowiedzi. Głównym przedmiotem jego zainteresowań pozostaje człowiek i jego rola w społeczeństwie. Porusza tematy egzystencjonalne, filozoficzne i religijne. Tratwa (Raft) z 2004 roku jest okołominutowym filmem, który wywołuje silne emocje zarówno u bohaterów dzieła, jak i u widza.

Nieprzygotowani

Tratwa opowiada historię ludzi. W filmie występują osoby o różnym pochodzeniu etnicznym, w różnym wieku i stanie majątkowym. Na początku wszyscy stoją statecznie w grupie – jeden obok drugiego. Każdy zajmuje się swoimi sprawami, podobnie jak ludzie stojący obok siebie na przystanku. Niektórzy spoglądają przed siebie, niektórzy czytają książki lub bacznie obserwują innych. Stonowane barwy ubrań i ciemne tło nadają niepokojącego klimatu. Jednostki poruszają się w zwolnionym tempie, jak w oczekiwaniu na nieoczekiwane.

Wtedy dzieje się. Fala wody zalewa ich z dwóch stron, jak krew windę w „Lśnieniu”. Nikt się nie spodziewał nadchodzącej niespodzianki – nikt nie był przygotowany, chociaż „nieprzygotowania” zgłosić nie mógł. Ludzie zaczynają zasłaniać się rękoma, niektórzy upadają, inni zbierają się bliżej siebie, jakby połączenie w jeden organizm mogło ocalić ich przed kataklizmem. Z całych sił próbują użyć swojego ciała, aby utrzymać się w jednym miejscu, ponieważ na ucieczkę miejsca brak. Woda zaczyna przejmować obraz i zasłaniać bohaterów. Wysuwa się na pierwszy plan i zabiera, co może ze sobą.

Katharsis

Katastroficzny aspekt żywiołu ukazuje bezradność ludzi wobec silniejszych czynników zewnętrznych. Zaskoczenie gra tu jedną z głównych ról. Gdyby ktoś uprzedził grupę, sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, jednak o kataklizmach nie dostajemy wiadomości z alertem. Człowiek nie jest w stanie wpłynąć do końca nawet na swoje życie. 

W wideo, jednostki walczą usilnie, jednak większość z nich upada po zderzeniu z mocnym strumieniem wody. Każdy jest zamoczony doszczętnie i prawie każdy upadł, ale upadek ten nie oznacza końca, a nowy początek, podobnie jak chrzest. Być może ludzi czeka odrodzenie, jak tych, którzy przeżyli na Arce Noego. Jednak tego nie artysta nie pokazuje, pozostawiając zakończenie otwarte na interpretacje.

Bill Viola studiował m.in. techniki reprezentacji ciała ludzkiego, co uwidacznia się w jego dziełach. Dotychczas stworzył wiele przełomowych filmów, nawiązujących do pamięci historycznej, zbiorowej i stanów podświadomych, które wkraczają do świadomości po styczności z pracami Violi.

Reklama

Sinooki blady Ty

Autoteliczne wyznania to najgorszego rodzaju onanizmy intelektualne. Zapraszam zatem. Wewnątrz