Czy Przyjaciele rzeczywiście byli złym serialem?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Zarówno zwolenników, jak i przeciwników sitcomów jest całkiem sporo. Nie można jednak nie przyznać racji, że serial Przyjaciele z lat 90. nie był kultową produkcją. Jeszcze niedawno, wszystkie 10 sezonów można było obejrzeć na Netflixie, dziś materiały dostały się w ręce HBO Go. I choć wielu nadal przypomina sobie czasy szóstki znajomych, tak część pokolenia Y czy Z odwróciło się od serii, nazywając ją rasistowską i homofobiczną.

Dlaczego pojawił się problem?

Czasy współczesne przeradzają się dziś w czasy rewolucyjne. Choć sufrażystki walczyły o swoje prawa na przełomie XIX i XX wieku, tak w teraz o zmianę domaga się ich XXI-wieczna wersja. W Stanach Zjednoczonych nadal toczony jest bój o równość osób czarno- i białoskórych, a w polskimi ulicami jeździ ciężarówka antyaborcyjna, szykanująca kobiety, które poddały się zabiegowi.

Zmiany społeczno-kulturowe zdecydowanie uwrażliwiły społeczeństwo na aktualne problemy. W dobie poprawności politycznej rozsądnym by było zastanowienie się trzykrotnie przed wypowiedzeniem danego sformułowania. Niezwykła czułość dotycząca spraw równości i szerzeniu nietolerancji jest więc w tym przypadku zrozumiała.

Zabawni, ale nietolerancyjni

Ross, który nie pozwala bawić się synowi lalką, żarty padające z dawnej tuszy Moniki, Joey z torebką i reszta brygady (oprócz Rachel pracującej w branży modowej) naśmiewająca się z jego nowej stylizacji. To tylko kilka wątków, które oburzają oskarżających, w każdym sezonie znajdzie się fragment, który można byłoby określić nieodpowiednim. Biorąc jednak pod uwagę, że serial jest rzeczywiście komediowy, z czego w takim razie można dzisiaj żartować, a co zostanie odebrane na poważnie?

Od pierwszego sezonu minęło około ćwierćwiecze. Podczas tych ponad dwudziestu lat, społeczeństwo przeszło szereg zmian, jednakże trzeba wziąć pod uwagę rzeczywistość, w której osadzone były losy Moniki, Rachel, Pheobe’ie, Rossa, Chandlera i Joey’ego. Być może podczas remake’u ich wyglądałyby one zupełnie inaczej. Czy możemy mieć pretensje, że w produkcji przedstawiono życie szóstki białoskórych przyjaciół? Czy rzeczywiście takich sytuacji już nie ma?

Oczywiście należy wziąć pod uwagę różną wrażliwość ludzi na dane problemy, jednak istotna jest tu również doza dystansu do aktualnych spraw. Jeżeli wprowadzimy kino w pełni poprawne politycznie, żarty będą wygładzone, a o czarnych humorze nie będzie już mowy. Filmy będą przedstawiały sytuacje ze wszystkich punktów widzenia, aby oby na pewno nie piętnować którejkolwiek ze stron. Tylko czy to nie będzie również pewnego rodzaju cenzura? Powszechnie wiadomo, że konkretny humor nigdy nie pasował i nie podpasuje każdej jednostce, a wygrzebywanie na światło dzienne „niepoprawnych” wątków sprzed niecałych trzech dekad raczej nie doprowadzi do sprawiedliwości na świecie.

Reklama

Sinooki blady Ty

Autoteliczne wyznania to najgorszego rodzaju onanizmy intelektualne. Zapraszam zatem. Wewnątrz