Przyszłość: przewidywania, groźby i nadzieje wg niepotwierdzalnych wróżb wróżbitów

Jakub Wejkszner

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

 

W dzisiejszych czasach dużo mówi się o dzisiejszych czasach. Co jest dość zastanawiające, bo w sumie teraz w nich jesteśmy, więc każdy w sumie widzi jak jest.

Co zatem z czasami jutrzejszymi? Jakie będą czwartki naszej przyszłości? Późne popołudnia starości i wczesne podwieczorki dojrzewania?

Podobno nie wie tego nikt. Nawet ten słynny wizjoner Nostradamus, co to niby wiedział, ale to tak jakbym powiedział, że – faktycznie, kiedyś ktoś komuś napluje na twarz. Taka wiecie, rzecz, która się wydarzyć musi. Zabawię się zatem dziś w Nostradamusa, by przewidzieć potyczki naszego kraju w przyszłości.

Po pierwsze – Polska będzie Polską wbrew obiegowej opinii, że dopiero ma się stać. Wydaje się, że nie przestała nią być ostatnio, więc propozycje jej odnowy wyglądają jak próby reanimowania martwej żaby, którą znaleźliśmy za pomocą wielokrotnego nadmuchiwania jej i spuszczania z niej powietrza – czyli, co najmniej, niesmacznie.

Po drugie – Polska niestety będzie wciąż Polską, więc większość ludzi nadal będzie narzekała na wszystko i groziła, że się wyprowadzi, żeby potem nie.

Po trzecie, po pandemii będziemy też mieli bardzo dużo imprez naraz i człowiek nie będzie wiedział na co znaleźć wymówkę, że akurat tego dnia nie może, a, nie można było przez półtora roku i w sumie każdy powinien mieć teraz chwilę, aha, no tak, wiesz co, muszę odebrać kota z pralni, widzimy się potem.

Po czwarte – matka natura wciąż będzie się z nami bić. Pewnie wybuchnie jakiś wulkan. Albo będzie więcej homoseksualistów, tak na złość Polsce, która, należy przypomnieć, wciąż będzie Polską.

Po piąte – nie zabijaj.

Po szóste – gdyby tak zebrać wszystkie owady, które nie umarły przez człowieka z uwagi na półtora roku zamknięcia to można by zrobić figurkę papieża, a przecież wiadomo, że dzięki temu wygrywa się wybory.

Po siódme – gdyby dało się ciśnienie zmierzyć, naukowcy mogliby w to nie uwierzyć.

Po ósme, – wiara w dokonania naukowe będzie słabła do momentu jak grupa ludzi postanowi zrobić sobie czopki z soczewicy i muchomora, popełniając przy okazji (i zupełnie niechcący) zbiorowe samobójstwo.

Po dziewiąte – ludzie przestaną powoli kupować rzeczy z Chin, więc inny kraj stanie się Chinami i będziemy mieli jakiś Made in Tadżydigistakonstan przez jakieś 30 lat.

Po dziesiąte – wciąż będziemy biedni, na to nie ma rady w tym kraju. Nawet jak se kupisz coś fajnego to i tak jesteś mentalną biedotą, nie wyobrażaj sobie.

Po ostatnie – ludzie nie przestaną żreć mięsa. Przepraszamy.

Reklama

NO SIGNAL

„Michał, powinieneś więcej mówić na Instagramie” – taką radę dostałem