Бога Нет!

Tomasz Kowalski

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Nauka i religia to dwa przeciwieństwa, to wykluczające się byty, będące wynikiem wprawdzie ludzkiego, ale jakże różnego pojmowania otaczającej go rzeczywistości. Wszelkie próby symetrystycznego godzenia tych bytów, są niczym innym, jak obroną własnego lub społecznego świętego spokoju, kosztem prawdy i uczciwości. 

Nauka i wiara nie tylko nie pozostają w sprzeczności, ale mogą i powinny się wzajemnie wspierać w dążeniu do najwyższej Prawdy.” Tak mówił Papież Jan Paweł II. Innymi słowy nauka tak, ale na końcu zawsze chodzi o „skrzydlatą wróżkę”. 

Założeniem religii jest nieweryfikowalność absolutu. Nie tylko dlatego, że nie da się udowodnić istnienia „wróżek leśnych”, (bo się nie da i nie ma takiej potrzeby), ale dlatego, że wiara nie podlega dowodzeniu – jest i już. Może być interpretowana, ale interpretacja owa jest ściśle określona przez Kościół (dogmat). 

Ktoś powie, a co z fizyką teoretyczną? Też opiera się na założeniach. Ale założenie, to nie wiara. To żmudna droga dowodzenia wsparta o liczby i znane już prawa natury, będąca znowuż podstawą dla fizyki eksperymentalnej, mającej na końcu potwierdzić lub nie, założenia teoretyczne. Weryfikacja jest podstawą nauki. Ktoś znowu powie, że nauka bez duchowości jest odhumanizowana. Nic bardziej mylnego. Nauka będąca niczym innym, jak obiektywnym poszukiwaniem odpowiedzi w oparciu o rozum i doświadczenie, jest dla mnie esencją człowieczeństwa. To humanizm w jego najczystszym wydaniu.

Częstym zabiegiem mającym na celu rozmydlenie różnic pomiędzy nauką, a wiarą jest wymienianie teologii jednym tchem obok biologii, chemii, fizyki i matematyki. Wydział Teologii na Uniwersytecie… – to przecież aberracja pojęcia „badanie naukowe“’. Czym innym jest nauka o religiach w ramach kulturoznawstwa czy historii, a czym innym kształcenie na kapłana! SUM-y z zaklęć obronnych, jak w Harrym Potterze? I jeszcze nowa dziedzina naukowa – tak, Minister Edukacji i Nauki nazywa to dyscypliną NAUKOWĄ – biblistyka! Serio?

Na koniec dodam jeszcze, że nie jest przypadkiem to, iż wszelkie ruchy antyszczepionkowców, płaskoziemców i wszelkiej maści foliarzy, mają jedną cechę wspólną. Otóż jest nią fanatyczne wprost pojmowanie religii i podporzadkowanie swojego życia Bogu. To nie przypadek, że osoby wypisujące bzdury np. o chipach w szczepionkach, są głęboko przekonane, że natchnął ich duch święty, a naukowcy to pomioty szatana. 

Polecieliśmy w kosmos, strząsając przy okazji aniołki z obłoków. Dlatego koegzystencja nauki z religią, to oszukiwanie samych siebie. To nic innego, jak brutalna próba okiełznania „człowieka  odważnego” przez beneficjentów wiary w nieweryfikowalnego Boga. 

Nie dajmy się oszukać. Albo dziurki w ziemi zrobił deszcz, albo krasnoludki, wybór należy do nas. Natomiast twierdzenie, że padający na świeżą glebę deszcz nie wyklucza krasnoludków, które stoją za wszystkim, co dzieje się w lesie, jest niczym innym, jak legitymizacją kłamstwa.

Reklama

Banacek

W 1972 roku w paśmie telewizyjnym Mysery Movie stacji NBC