Oto ciała Wasze

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Populacja na Ziemi zbliża się do 8 miliardów ludzi. W Polsce jest ich prawie 38 milionów. 38 milionów ciał chodzących po powierzchni, niemal codziennie. 38 milionów historii, których nie znamy i większość z nich nie poznamy. Nie powiemy cześć, przechodząc tuż obok ani dzień dobry, wsiadając do autobusu, choć wkraczając do sklepu czy przychodni a i owszem. 

Mijając człowieka, ignorujemy go, zerkamy lub lustrujemy. A człowiek naprzeciwko jest człowiekiem z tego samego kamienia wykutym. Jednak mimo wszystko, przy takim spotkaniu w człowieku pojawia się myśl (a co człowiek, to myśl). Może pojawić się wspomnienie porannej kanapki z pastą jajeczną, oprószoną szczypiorkiem. Może przypomnieć się ten pierwszy łyk kawy, który pozwolił lepiej zacząć dzień lub myśl o ciele delikwenta naprzeciwko. Myśl ta może być bardzo niewinna, ale też bardzo osądzająca. Z jakiegoś powodu przyzwyczailiśmy się do wyciągania szybkich wniosków (szkoda, że nie do wyciągania szybko wniosków). A tym bardziej, kiedy ktoś (naszym zdaniem) odbiega od norm utrwalonych w głowie.

Na starcie każdy dostaje ciało i może z nim zrobić, na co ma tylko ochotę. Jednak nadal naród nasz straszą plaże toples i sauny bez strojów kąpielowych (a już bez ręczników, to pomsta!). Albo zbyt krótkie spódniczki. Albo męskie spódniczki. Człowiek z natury jest istotą, która potrafi się zaadaptować do konkretnego miejsca. Trudniej bowiem zaadaptować się do innej od naszej normalności. A przecież nasza racja nie zawsze ma rację.

W 2020 roku pojawił się pomysł na zmianę terminu gwałt. Wokół propozycji powstało niemałe zamieszanie. Niektórzy dopytywali, czy owa zgoda powinna być jeszcze na piśmie. Nie popadajmy w skrajność, ale czy tak trudno czasami zapytać „Na pewno tego chcesz?”, „To jak, lecimy?” czy chociażby „Seksimy się?”. Według raportu polskiej policji, w 2020 doszło do 1 034 zgwałceń. To prawie 3 przestępstwa dziennie. A więc jeżeli pytanie, którego wypowiedzenie zajęłoby pewnie sekundę, ma pomóc w zmniejszeniu tej liczby, to dlaczego by nie podziałać prewencyjnie?

Zastanawiam się, jak komuś może wpaść do głowy myśl, że może posłużyć się jakimś ciałem w celu zaspokojenia własnych potrzeb. Bo moje ciało jest moje, a nie moje jest nie moje – prosta matematyka. Tak samo moje ciało, ubieram je dowolnie, odsłaniam, co chcę. Każdy ma ciało. Każdy ma ciało. Skąd więc ten stale dobijający się zewsząd body shaming i przywłaszczing? I czy naprawdę musimy wracać do czasów piaskownicy i uczyć się, że nie bawimy się cudzymi zabawkami bez pozwolenia?

Reklama