Imaginarium człowieka powszechnego

Jakub Wejkszner

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Miasto. Stolica nawet. Zwykłe dzieci huśtają się na niezwykłych huśtawkach. Piaskownica pełna kocich niespodzianek wypełniona po brzegi modernistycznymi garażami z piasku. W środku tych garaży – modernistyczne iluzje samochodów. 

Dzieci bawią się w świecie wyobrażeniowym, naśladując świat dorosłych. Wyobrażeniowy dom, praca, samochód, nawet sporty różnego rodzaju, gdy wykrzykują, że są Lewandowskim i nikt nie wykrzykuje, że jest Milikiem.

W podobny natomiast sposób, co zauważyłem ostatnio, zachowują się dorośli. Otóż, także i oni żyją w świecie wyobrażeniowym, z tą różnicą, że na temat życia innych dorosłych.

Możecie to na pewno zauważyć wśród swoich pobratymców z okolicy piaskownicy. Zawsze jest ten jeden ziomek, który ma ten genialny pomysł na biznes, taki, co to no musi wyjść, nie ma bata, to jest to, lecimy po swoje i wyjemy do księżyca. Szacuje, że ogarnie na tym jakieś 50 klocków miesięcznie. Myśli, że potem otworzy jakąś knajpę, bo zawsze chciał mieć coś swojego. Daje sobie na realizację jakiś rok, nie ma problemu, wszystko jest ogarnięte.

Albo ten drugi, który już prawie wyszedł na swoje, ale tylko musi podopinać kilka rzeczy, już tuż-tuż, jesteśmy prawie tam, jeszcze chwilką i będziemy mieli miliony, a te miliony zainwestujemy, trzeba jeszcze co nieco wytrzymać, zaraz będzie, to jeszcze ogarnę, tamto załatwię i wyjdę na czysto, a potem to już z górki, nie ma problemu. I tak to się toczy od kilku lat, nieustannie w tę samą stronę, a zawsze jest coś niespodziewanego, co mu przeszkodzi.

Trudno jest doszukać się powodów. Może wina leży w świecie z Instagrama, gdzie wszystkim wychodzi, a ludzie robią sobie zdjęcia obok nieswoich aut w nieswoich ubraniach i nieswoim sposobie życie? Może to kwestia wielkiego bólu, że nigdy nie staną na szczycie i zawsze kotwica możliwości ściągnie ich na to średnioklasowe dno?

A może po prostu, podobnie jak dzieci, bawią się w inny świat, bo ich własny zbyt szary jest i smutny? Wyłapiecie to bardzo łatwo. Gdy ktoś mówi częściej o tym co będzie, niż o tym co jest, niewątpliwie jest on wyjątkowo nieszczęśliwy i czeka na swoje życie. A najgorsze, gdy nie ono nigdy nie nadejdzie. I co wtedy stanie się z tym człowiekiem przyszłości w przyszłości?

Aż strach się bać.

Albo głosować.

Albo chodzić na wywiadówki szkolne, bo Twoje dziecko chodzi z jego do jednej klasy.

Albo nim być.

 
Reklama