Witaminki

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Ostatnio pomyślałem czy by nie opatentować witaminowych suplementów dla nas Polaków, wiecie, takich w stylu modnej witaminy D3 albo L-karnityny na szybsze spalanie oponki wokół brzucha. Moje „suple” posiadałyby jednak sproszkowane, wybrakowane cechy narodowe, na których niedobory cierpimy coraz częściej.

Doszedłem do tego, kiedy to w sobotnie południe postanowiłem udać się na zakupy w celu uzupełnienia braków pożywienia na lodówkowej półce. Żona przed wyjściem ostrzegała: „nie idź tam, dzisiaj jest dzień przed tym, jak jutro zamykają sklepy”. Przyznam, że zamarłem na sekundę, jednak wizja braku jajek na niedzielą „jajówę” spowodowała, że nabrałem odwagi niczym Chuck Norris i wyruszyłem w paszczę lwa. I tak oto na parkingu, kiedy szukałem miejsca do zaparkowania, uderzyła mnie w potylicę myśl, że żona miała rację. Znowu.

Gdyby niektórzy rodacy parkujący swoje samochody, nie cierpieliby na braki witaminy M jak myślenie, życie nasze byłoby o wiele prostsze. W końcu zaparkowałem. Udałem się najpierw do piekarni, tam przywitała mnie kolejka długa jak korki na zakopiance w szczycie sezonu. Stoję więc w niej posłusznie jak uczniak na apelu. Jednak, żeby nie stać tak bezczynnie, zapytałem panią ekspedientkę czy jest w posiadaniu ulubionych bułek mojej żony. Ona z wrodzoną blazą spowodowaną brakiem witaminy R jak radość odpowiedziała mi, że zostały cztery ostatnie. Uradowany stoję dalej w tej ludzkiej stonodze. Nie przewidziałem jednak tego, że tuż przede mną stoi pani cierpiąca na brak witamin z rodziny S jak szczęcie, U jak uśmiech, na pierwszy rzut oka widać, że cierpiąca na żółć wszelaką. Kiedy przyszła jej kolej i wykupiła już prawie wszystko, odwróciła się do mnie, spojrzała głęboko w oczy i odwróciwszy się ponownie do ekspedientki zamówiła cztery ostatnie bułki dla mojej żony. Poczułem nagły spadek witaminy J jak jaja sobie robisz kobieto? Agresja spowodowała we mnie stan ekstatycznego zalania krwią od stóp do głowy. Białka w oczach ugotowały mi się na twardo i wówczas przypomniałem sobie, że nie łyknąłem rano witaminy T jak To jest Polska właśnie.

Autor

Jakub Firewicz – aktor „jeszcze” młodego pokolenia. Po latach wyczekiwania, że zagra Hamleta, z nudów „odkopał” Petera Sellersa i Monty Pythona i stwierdził, że jego miłością jest komedia. Dotychczas znany głownie widzom teatralnym, szerszej widowni pokazał się biorąc udział w produkcjach Juliusza Machulskiego „Next -ex” – Teatr TV oraz filmach „Ambassada” i „Volta”. Stanowił również wielobarwne tło w wielu polskich serialach. Jest w trakcie pisania swojego debiutanckiego scenariusza filmowego, który ma zmienić obliczę polskiej komedii – przynajmniej takie jest założenie :-)

Przeczytaj również

Nasze magazyny

Reklama

[instagram-feed]

Reklama