Wieża nieporozumień, czyli Cildo Meireles i Babel

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Cildo Meireles budował swoją wieżę ponad dekadę. W swoim dziele zebrał setki ludzi w jednym miejscu – instalacja składa się z mówiących odbiorników radiowych. Jak nazywa ją sam artysta, jest to „wieża niezrozumienia”.

Babel miał swój początek w 1990 roku na ulicach Nowego Jorku. Mężczyzna użył radia jako bazy, ujmując jego parados. Jak zauważył, samo urządzenie jest fizycznie do siebie podobne, a jednocześnie każde jest inne. Cildo Meireles urodził się w 1948 roku i wspomina, że ówcześnie, radio było głównym źródłem informacji i komunikacji. Instalacja znajduje się obecnie w Tate Modern, w niewielkim pomieszczeniu, zarezerwowanym specjalnie dla niej. Światła pozostają przyciemnione, widać niebieską poświatę, a odbiorniki są włączone. Choć ustawiono minimalną głośność, można dosłuchać się wielu głosów. Co istotne, każdy z nich pochodzi z innego zakątku świata, dzięki czemu odbiorca znajdując się w jednym miejscu może dotrzeć zarazem wszędzie i usłyszeć wielu. Wkraczając do pomieszczenia, słyszy się szum, jednak wystarczy podejść bliżej, aby z nieokreślonych dźwięków wyłoniły się konkretne, znane niektórym bardziej, innym mniej słowa.

Instalacja nawiązuje do biblijnej wieży Babel. Zgodnie z opowieścią, budowla została stworzona, aby ludzie mogli dostać się wyżej, przekraczając granicę między ziemią a niebem. Pragnęli dostać się do swojego stwórcy. Przez swoją pychę zostali ukarani pomieszaniem języków. Wieża meirelesowska jest równie potężna. Na dole zostały umieszczone starsze i większe egzemplarze urządzeń. Unosząc powoli wzrok, można zauważyć coraz to mniejsze i nowocześniejsze odbiorniki, co nadaje dziełu bardziej spektakularnego wyrazu. Nasuwa się tutaj również pojęcie przemijania oraz zmiany, która następuje w społeczeństwie. Warto zwrócić uwagę, że im wyżej usytułowane są urządzenia, tym trudniej je usłyszeć. Radia są poukładane na sobie, podobnie jak cegły. Musiały się wpasować, aby się zjednoczyć i współistnieć w jednym miejscu, tworzyć zupełnie nowy twór.

Artysta zainspirował się również twórczością Jorge’a Luisa Borgesa i „Biblioteką Babel”, która to opowiada o wszechświecie, złożonym z wielkiej biblioteki, mającej centrum miała wszędzie. Jej krańce nie istniały. Meireles pokazał tym samym swoje zainteresowanie przestrzenią oraz nieskończonością. Stojąc tuż przy wieży odnosi się wrażenie, jakoby pięła się w nieskończoność. A ma ona swój kres – wystarczy spojrzeć na nią z innej (dalszej) perspektywy.

Wieża Babel Cildo Meirelesa łączy źródła niezrozumienia i zrozumienia. Artysta bawi się zmysłami odbiorców i znanym im na co dzień pojęciem przestrzeni. Pokazuje podziały i jednocześnie je niweluje, zwracając uwagę na istotę relacji.

 

Reklama

Stacja Diagnoza

Cztery lata temu. Piękny, ciepły maj. Kilka miesięcy wcześniej odnaleźliśmy