ANYWHERE          TV           REDAKCJA

„Przyszłość modelingu zależy od elastyczności”. Rozmawiamy z Gabrysią Romańską, właścicielką agencji modelek TOKAI.

Ola Garlej

tokai-agency-4

Jak z dnia na dzień stać się headhunterem? A w zasadzie „model scoutem”– poszukiwaczem (jak określiliby to jurorzy Top Model) „świeżych i ciekawych” twarzy? W kilkumilionowym mieście nie byłoby to pewnie większym wyzwaniem – wystarczyłoby pokręcić się po większej galerii handlowej albo posiedzieć chwilę w ruchliwej kawiarni (serio; nie zliczę, ile razy obserwowałam w Starbucks taką scenę). Ale jeśli modelki do sesji zdjęciowej trzeba znaleźć w maleńkim miasteczku, otoczonym nie lunchowniami, concept store i showroomami, ale świerkami i bukami? Wtedy nie wystarczy już tylko dobre oko – trzeba przełączyć się w tryb MacGyvera. Wyjść poza schemat, myśleć nieszablonowo i rzeźbić z tego, co akurat ma się pod ręką. Być elastycznym.

To właśnie pomysłowość i otwartość na niekonwencjonalne rozwiązania przywiodły Gabrysię do lokalnego liceum, gdzie wypatrzyła Zuzę, Igę, Alex, Luizę i Gabi – dziewczyny, które wzięły udział w sesji zdjęciowej, reklamującej biżuterię Romańska Official. Współpraca, która miała ograniczyć się do jednego projektu, nieoczekiwanie zainicjowała zupełnie nowy. W głowie Gabrysi pojawiła się myśl, że jeśli tak sprawnie poszło jej znalezienie modelek i zorganizowanie sesji wizerunkowej, to dlaczego nie robić tego dalej? I tak oto, w samym środku szalejącej pandemii, powstaje TOKAI – agencja modelek.

O tym, jak lockdown wpłynął na branżę modową, jaka przyszłość czeka modeling i dlaczego umiejętność szybkiego dopasowywania się do sytuacji jest kluczem do sukcesu, opowiedziała nam współzałożycielka TOKAI – Gabrysia Romańska.

Gabrysia, naprawdę pierwsze modelki do TOKAI znalazłaś w lokalnym liceum?

Tak było. Chociaż na początku faktycznie szukałam po prostu fotogenicznych dziewczyn, które mogłyby wziąć udział w sesji zdjęciowej do lookbooka mojej biżuterii. Co ciekawe, wybór padł nie tylko na najpopularniejsze dziewczyny w szkole, licealne „itgirl”, ale także na skromne i ciche nastolatki, które nie zdawały sobie sprawy, że mają predyspozycje do zastania modelką – że mają odpowiednią aparycję i „to coś”, co udaje się złapać na fotografii.

 

 
Reklama

Ale modeling nie był dla Ciebie czymś zupełnie nieznanym,

Zanim powstało TOKAI, zdążyłam już nieco poznać świat mody. Po części za sprawą studiów – uczyłam się w Krakowskich Szkołach Artystycznych, na kierunku Projektowanie Odzieży i w zasadzie podczas nauki cały czas pracowałam z modelkami. Projektowałam kolekcje, które prezentowały na pokazach mody, wiedziałam więc dokładnie, jakich cech powinno się szukać u kandydatki na modelkę. Ta wiedza bardzo mi się przydała, gdy zaczynałam pracę nad własnym brandem, Romańska Official – pozwoliła mi trafnie ocenić, przed którą z krążących po szkolnym korytarzu nastolatek świat modelingu stoi otworem.

Ponieważ siedziba mojej marki mieściła się w zasadzie w środku lasu, a od Warszawy dzieliły nas trzy godziny jazdy samochodem, nie było mowy ani o wynajęciu profesjonalnego studia, ani o zatrudnieniu doświadczonych modelek. Musieliśmy poradzić sobie z zasobami, które mieliśmy do dyspozycji na miejscu. Główkowaliśmy nad nowymi rozwiązaniami, wielu rzeczy uczyliśmy się ad hoc. Zamiast iść utartą ścieżką, dzialiśmy nieszablonowo, kierowaliśmy się intuicją. Wyszło fantastycznie, bo efekty naszej pracy dały podwójne korzyści – z jednej strony mieliśmy profesjonalnie przygotowany lookbook, z drugiej zaangażowany i w pełni samowystarczalny zespół.

Reklama

 

Kilka tygodni temu ogłosiłaś nabór nowych modelek do TOKAI. Jaki było odzew?

Zainteresowanie castingiem było ogromne. Dostałam taką ilość zgłoszeń, że miałam wrażenie, jakby marzeniem każdej dziewczyny w Polsce było zostanie modelką.

Efekt Top Model?

Nie wiem, czy Top Model, ale na pewno sporo się w tym temacie w ciągu ostatnich kilku lat zmieniło. Wydaje mi się, że zaczęłyśmy (my – kobiety) częściej ufać swojej intuicji – z większą odwagą podejmujemy się nowych wyzwań, odważniej szukamy swojego miejsca, mamy więcej wiary we własne siły. Bierzemy sprawy we własne ręce, działamy, próbujemy. To na pewno krok w dobrą stronę.

Ale i sama branża dynamicznie się zmienia – modeling przestał być hermetycznym i zamkniętym środowiskiem. Na wybiegach czy rozkładówkach modowych pism rzadko kiedy pojawiają się już modelki klasycznie piękne, takie, które trudno spotkać na ulicy: o idealnych proporcjach i symetrycznych rysach twarzy. Świat mody szturmem podbijają za to kobiety o niebanalnej czy nawet trudnej do zrozumienia urodzie. Chociaż nadal obowiązują pewne sztywne reguły (dotyczące na przykład wagi i wzrostu modelek), to minęły czasy, kiedy o karierze mogły marzyć jedynie zwyciężczynie w genetycznej loterii – posiadaczki idealnie rozstawionych, migdałowych oczu, pełnych ust i delikatnie zadartego noska, zupełnie jak wyjęte z pokazu Victoria’s Secret. Nie ma już znaczenia, czy twoja twarz jest „śliczna” czy „urocza” – ważne, żeby była charakterystyczna.

 

Ocena, czy dana modelka ma charakterystyczną urodę, jest czysto subiektywna?

Modeling faktycznie cechuje się zdecydowanie większą niż dziesięć czy dwadzieścia lat temu tolerancją, ale można wskazać na pewne określone cechy kanonu. Ciekawa, niebanalna twarz to mocne brwi, wyraźnie zarysowane kości policzkowe i przede wszystkim taka, która jest superfotogeniczna. Zdarza się, że na pierwszy rzut oka, w bezpośrednim kontakcie, uroda modelki nie wyróżnia się niczym szczególnym, za to na zdjęciu wypada świetnie.

Reklama

Predyspozycje fizyczne to jedno, ale co z cechami charakteru? Temperament i osobowość mają wpływ na to, czy ktoś odnajdzie się modelingu?

Najważniejszą rzeczą jest, żeby dobrze zrozumieć ten zawód. Teoria o modelce-gwieździe to mit – dla wielu osób, które zaczynają karierę w modelingu, taka informacja jest jak grom z jasnego nieba. Szok i niedowierzanie. Jak to, modelka nie jest najważniejszą częścią pokazu, gwiazdą wieczoru? No niestety nie. Publiczność przychodzi na pokazy nie dla modelki, ale dla ubrań. A zadaniem modelki jest po prostu te ubrania prezentować.

Modelka nie ma też wpływu na to, jak zostanie ubrana, umalowana, uczesana – o tym decydują projektanci czy styliści. Nawet, jeśli nie podoba jej się efekt końcowy (co zdarza się bardzo często), jej osobiste odczucia czy opinie nie są brane pod uwagę. Kreowanie jej wizerunku leży w rękach innych ludzi. To może dawać poczucie zagubienia, braku kontroli nad swoim życiem.

Krytyka i odrzucenie są nieodłączną częścią tej branży. Decydując się na karierę modelki trzeba być przygotowanym, że odpowiedź odmowną usłyszy się tysiące razy. Ważne, żeby zrozumieć, że „nie” nie oznacza „jesteś za gruba/za brzydka/za niska/masz za duży nos”, ale „nie pasujesz do tego konkretnego projektu, do wizji tej sesji”.

Nie jest jednak tak, że modeling to wyniszczające tempo pracy, nieustanna presja i masa stresu. Tak jak w każdej innej branży, tak i tu zdarzają się przypadki, że pracodawca narzuca nierealne standardy i rozwija swoją markę kosztem pracowników. Ale to nie jest reguła. Większość agencji dba o to, żeby atmosfera na planie zdjęciowym czy na wybiegu była po prostu przyjemna. Zresztą to leży w ich interesie – jeśli modelka nie lubi swojej pracy czy nawet się jej boi, to jej smutek, przygnębienie czy niechęć po prostu widać – nie da się tego wymazać w Photoshopie. W TOKAI zwracamy na to bardzo dużo uwagi – chcemy pracować w przyjaznym otoczeniu, wśród ludzi, którzy się doceniają i szanują.

Opowiesz trochę więcej o tym, jak działa TOKAI?

Stworzyliśmy kreatywny, w pełni samowystarczalny zespół – każdą produkcję czy kampanię jesteśmy w stanie przygotować od początku do końca sami, bez udziału podwykonawców.

Wojtek, z wykształcenia inżynier robotyki, jest naszym fotografem – robi zdjęcia, organizuje sprzęt (w zasadzie stworzył od podstaw nasze studio fotograficzne). Z kolei Maria jest przyrodnikiem, inżynierem leśnictwa – to ona tchnęła ekologiczną ideę do naszej marki. Zajmuje się marketingiem, stylizuje sesje zdjęciowe, wyszukuje ciekawe plenery. Współpracujemy też ze stylistami, makijażystami, grafikami czy twórcami klipów modowych.

Reklama

Obecnie zajmujemy się głównie przygotowywaniem sesji modowych (naszymi klientami są małe marki modowe i projektanci odzieży, którzy dopiero debiutują w branży) ale w najbliższym czasie chcemy skupić się przede wszystkim na realizacji i produkcji pokazów modowych, które odbywały będą się online.

 

Branża modowa przenosi się do sieci?

Zdecydowanie. Ostatni rok zweryfikował nasze plany i narzucił sposób, w jaki pracujemy. Ta rewolucja nie ominęła również branży modowej, a ci, którzy nie byli w stanie dostosować się do nowych zasad, wypadli z gry. Kluczem do sukcesu jest elastyczność, umiejętność szybkiego reagowania na zmiany. Duże domy mody, Dolce & Gabbana czy Chanel, nie zrezygnowały z pokazów tylko dlatego, że nie mogła w nich uczestniczyć publiczność. Zamiast załamywać ręce, reagowali – przenieśli pokazy do sieci. Znaleźli kompromis.

Czy to się nam podoba, czy nie, branża z dnia na dzień (i to niezależnie od nas) zmieniła się o 180 stopni. Nikt nie wie, jak długo potrwa pandemia ani czy po jej zakończeniu świat wróci na dawne tory. Możemy albo tupać nogą i walczyć z całą masą rzeczy, na które nie mamy wpływu, albo pogodzić się z tym, jak jest. A później zakasać rękawy i robić swoje najlepiej, jak umiemy.

Zadaliśmy sobie w TOKAI pytanie: jak dziś działa branża modowa? Nie za pół roku, nie po zakończeniu lockdownu, ale teraz, w tej chwili. Przenosi się do sieci? Okej, więc i my przenosimy się do sieci. Znaleźliśmy specjalistów, którzy zajmują się kręceniem filmów, montowaniem dźwięku, składaniem klipów, zaczęliśmy pracować nad scenariuszami, robić research, szukać inspiracji (protip: inspirować może wszystko – od filmu, przez dekorację sklepowej witryny, aż po muszelkę znalezioną na plaży. Ale żeby inspirowanie nie zamieniło się w zapożyczanie albo kopiowanie, unikajcie prac z tych samych, co wasza dziedzin sztuki – więc jeśli chcecie namalować obraz, nie inspirujcie się innymi malarzami, a jeśli chcecie nakręcić klip modowy – nie oglądajcie modowych klipów).

A jak poradzić sobie z ograniczeniem kontaktu czy problemem z przemieszczeniem się? Zamiast jednego dużego zespołu (który działałby na przykład w Warszawie i stąd dojeżdżał do klienta z innego miasta), stworzyliśmy kilka mniejszych teamów w kilku większych polskich ośrodkach. Tak żeby nasze usługi były zawsze pod ręką i nie zamieniały zlecenia w gigantyczne logistyczne przedsięwzięcie.

Myślisz, że branża modowa zmieniła się na dobre? Że pozostanie w takiej formie nawet po zakończeniu pandemii?

Myślę, że branża modowa już nigdy nie będzie taka sama. Sposób komunikacji z odbiorcą zmienił się, jest prostszy i mniej zdystansowany. Odbiorca także postrzega świat trochę inaczej, ma inne potrzeby niż jeszcze rok temu. Nasza rola polega na tym, by na nie odpowiadać i zmieniać się razem z klientem.

Reklama

 

https://tokaiagency.pl

https://www.instagram.com/tokai.agency/

Ubrania: Eppram.com
Makijażystka: Gabriela Śmierzyńska
Fotograf: Wojciech Tokaj
Modelki: Matilda McQuaid, Wiktoria Zielińska, Magdalena Węgrzyn, Ola Wójcik, Hanna Doskocz, Julia Kucharczyk, Ola Wysocka

 

***

Gabriela Romańska- z wykształcenia projektantka odzieży. Jest współwłaścicielką agencji modelek “Tokai” oraz marki “Romańska” zajmującej się drukiem 3D w branży fashion. Prywatnie pasjonatka odpowiedzialnej mody oraz nowych technologii, w biznesie działa nieszablonowo i dąży do innowacyjnych rozwiązań.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE