Jak powstaje groteska – recenzja komiksu: Uniwersum DC według Mike’a Mignoli

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wielcy artyści tworzą wielkie dzieła, a im są więksi, tym bardziej ich dzieła są pożądane. Mike Mignola przez swoich fanów zaciągnięty do panteonu legend komiksu, mimo upływu lat wciąż olśniewa miłośników fantastycznych opowieści. Jego kultowy komiks Hellboy, nie tylko zyskał miliony czytelników na całym świecie, ale również doczekał się trzech ekranizacji kinowych oraz innych ciekawych reprezentacji w kulturze popularnej. Teraz na naszym rynku pojawiła się pozycja kompletująca mniej znane prace Mignoli dla wydawnictwa DC Comics.

Nim amerykański rysownik sięgnął gwiazd jak typowy wyrobnik w krainie baśni zamkniętych w kadrach, tworzył ilustracje do mniej lub bardziej udanych historii. Mimo różnego ciężaru gatunkowego zawsze nadawał opowieściom charakterystycznego sznytu. Na stronach Uniwersum DC według Mike’a Mignoli dostrzeżemy również kiełkujące fascynacje okultyzmem, mrokiem i złowrogimi tajemnicami. Tak naszą podróż zaczniemy od mniej znanej serii The Phantom Stranger mocno zanurzonej w magii, potem jednak przeniesiemy się do intrygi toczącej się na rodzimej planecie Supermana Kryptonie, by następnie poznać opowieść o losach Supermana na planecie gladiatorów, do tego dołączono kilka historii z Batmanem, a nawet epizod Potwora z Bagien.

Kreska Mignoli jego znak rozpoznawczy to atrakcja sama w sobie. Artysta przepuszcza opowieści przez filtr lekko karykaturalnych, nieoczywistych form, tworząc z nich świat zupełny, spójny w swoim groteskowym obliczu. Choć tematyka może być ponura i straszna, Mignola do perfekcji opanował tonowanie skrajnych emocji na rzecz jego podszytej humorem wizji.

Jak w większości albumów skupionych bardziej na talencie rysownika, fabuła siłą rzeczy musiała zejść na drugi plan. Mimo to z samej ciekawości warto prześledzić krok po kroku rozwój Amerykanina pod skrzydłami popularnego wydawnictwa. Nie tylko zagorzali fani znajdą w Uniwersum DC według Mike’a Mignoli coś dla siebie, każdy przecież doceni tę niebanalną kreskę!