DCEP cyfrowy juan, albo opowieść o żelaznym wilku

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czym jest DCEP?

Narodowa cyfrowa waluta Chin DCEP (Digital Currency Electronic Payment, DC/EP) to cyfrowa waluta banku centralnego. To nowa forma pieniądza, który wypierać będzie pieniądz fizyczny, znany nam dzisiaj w formie gotówki, ale również opartych o fizyczny pieniądz transakcji elektronicznych. DCEP budowany jest w oparciu o technologię blockchain i technologie kryptograficzne. Ta rewolucyjna waluta staje się już w tej chwili najważniejszą na świecie cyfrową walutą banku centralnego (CBDC). DCEP jest emitowany przez Ludowy Bank Chin (PBoC), który prowadzi badania nad tą formą pieniądza od 2014 roku, kiedy to utworzono Instytut Badań Nad Walutami Cyfrowymi Ludowego Banku Chin (中国人民银行数字货币研究所). Prace nad DCEP nabrały ogromnego przyspieszenia na początku 2020 roku. Jak zakomunikował Ludowy Bank Chin stało się tak, ponieważ Chiny postanowiły ustanowić standard cyfrowej waluty banku centralnego, który powinien stać się standardem światowym. Jednocześnie poinformowano, że celem i założeniami teoretycznymi tej waluty jest zwiększenie obiegu RMB i jego zasięgu międzynarodowego, z nadzieją, że RMB stanie się globalną walutą, taką jak dolar amerykański.

Nie bez wpływu na przyspieszenie prac przez Chiny były sygnały ze Stanów Zjednoczonych. Państwo Środka zaczęło prowadzić ruchy wyprzedzające z zamiarem pokonania konkurentów takich jak Facebook Libra – waluta, która według prezesa Facebooka Marka Zuckerberga miała stać się kolejną wielką innowacją FinTech. Chiny wyraźnie stwierdziły, że Facebook Libra stanowi zagrożenie dla systemów finansowych państw, w tym rzecz jasna ChRL. Przedstawiciele Ludowego Banku Chin od początku prac nad cyfrową walutą DCEP/CBDC twierdzą, że waluty cyfrowe powinny być emitowane wyłącznie przez rządy i banki centralne. DCEP nie jest notowany na giełdach kryptowalutowych i nie będzie służył do spekulacji.

Czym nie jest DCEP?

No właśnie… Odpowiedź na to pytanie jest jeszcze bardziej skomplikowana, niż wyjaśnienie czym DCEP jest. Czym nie jest? Przede wszystkim nie jest kryptowalutą! Pomijając fakt, że nie mamy w języku polskim żadnego określenia właściwego dla waluty cyfrowej, nieustannie DCEP, czy CBDC nazywany jest w polskich mediach właśnie kryptowalutą. Tymczasem nic bardziej błędnego. Ta forma pieniądza jest reakcją banków centralnych (spośród których Ludowy Bank Chin wykonał do tej pory najpoważniejsze działania i uzyskał już bardzo konkretne rezultaty) na zagrożenie dla systemów finansowych państw ze strony kryptowalut, a zwłaszcza takich „innowacji Fintech” jak Libra. Tu bardzo łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której państwo traci kontrolę nad pieniądzem, jak straciło nad rzetelną informacją, która właśnie w przypadku Facebooka (ale również Twittera) okazała się mniej dochodowa od popularyzowania komunikatów fałszywych i o charakterze negatywnym (vide film dokumentalnych „Dylemat Społeczny”).

Chiny wyraźnie zaznaczyły, że ich narodowa waluta cyfrowa nie jest przeznaczona do spekulacji. Mu Changchun, szef Instytutu Badań Nad Walutami Cyfrowymi Ludowego Banku Chin powiedział, że jest to “cyfrowa forma juana”. Jest to scentralizowana, suwerennie wydawana waluta, co oznacza, że nie będzie żadnych spekulacji jej wartością. Nie jest również możliwe wydobywanie DCEP ani pozyskiwanie udziałów w sieci DCEP.

DCEP to jedyna legalna waluta cyfrowa w Chinach

DCEP jest walutą stworzoną i usankcjonowaną przez chiński rząd. Nie jest to „stable coin” strony trzeciej, tak jak na przykład token kryptowalutowy “CNHT” firmy Tether, który jest powiązany z RMB w stosunku 1:1. DCEP jest jedyną legalną walutą cyfrową w Chinach (kryptowaluty takie jak Bitcoin nie są prawnym środkiem płatniczym w Chinach).

Jak działa DCEP?

Użytkownicy

Z punktu widzenia użytkownika przypomina istniejące w Chinach komercyjne metody płatności cyfrowych, takie jak AliPay i WeChatPay: użytkownicy pobierają portfele cyfrowe, w których mogą przechowywać swoje środki, a które generują kod QR, który może być skanowany przez terminale płatnicze w sklepach. DCEP przypomina metody płatności mobilnych (znów kłopot – tych systemów w Polsce nie znamy…), ale nie jest z nimi tożsamy. WeChatPay i AliPay (odpowiadają za ponad 90% wszystkich transakcji użytkowników Internetu w Chinach) to platformy do transferu, DCEP to podmiot tego transferu, to środek płatniczy. Dziś za transferami w systemach płatności mobilnych stoi pieniądz fizyczny, emitowany przez PBoC. Cyfrowy juan ma zastąpić gotówkę, monety i banknoty, ale nie pieniądze zdeponowane długoterminowo na kontach bankowych. Oczywiście natychmiast rodzi się pytanie: a co w sytuacji kiedy nie będzie prądu, czy też Internetu? Co w sytuacji, kiedy użytkownik utraci swój smartfon? I tu znajdują się krytyczne przewagi Ludowego Banku Chin nad innymi bankami centralnymi prowadzącymi dość nieśmiałe prace nad swoimi walutami cyfrowymi: Chiny już w tej chwili posiadają cały wachlarz rozwiązań w takich przypadkach. Można korzystać bowiem z portali dla kart płatniczych (zbliżeniowych) o różnym charakterze, można dokonywać płatności bez połączenia z Internetem, można również dokonywać transakcji za pośrednictwem urządzeń takich jak ATM (bankomaty), które w Chinach od ponad dekady służą między innymi do dokonywania przelewów bezgotówkowych.

Bank centralny i banki komercyjne

 
Reklama

Banki komercyjne będą miały za zadanie rozprowadzać cyfrową walutę wśród użytkowników, a żeby to zrobić, muszą zdeponować w PBOC dokładnie taką samą ilość swoich rezerw, jak dystrybuowany przez nie cyfrowy juan. Zarówno dystrybutorzy banków komercyjnych, jak i bank centralny będą prowadzić bazy danych (bazujące na technologii blockchain i technologiach kryptograficznych) śledzące przepływy cyfrowych juanów od użytkownika do użytkownika, czego nie mogą robić z monetami lub banknotami.

Znaczenie DCEP widać wyraźniej od strony banków, zwłaszcza banku centralnego. Upowszechnienie DCEP w systemie finansowym państwa zmienia fundamentalnie dzisiejsze pojęcie bazy monetarnej (agregat M0), a także podaży pieniądza (agregat M1), czy w ogóle polityki pieniężnej. DCEP został zaprojektowany jako zamiennik systemu pieniądza rezerwowego (M0), zmniejszając m.in. koszty związane z przelewami bankowymi. Sugeruje się, że DCEP zmniejszy ryzyko związane z transakcjami papierowymi pieniędzmi offline, takie jak anonimowe fałszerstwa, pranie brudnych pieniędzy i nielegalne finansowanie. Wynika to z faktu, że organy regulacyjne mogą monitorować transakcje w walutach cyfrowych, co zdecydowanie poprawia nadzór finansowy i monetarny. DCEP zmniejsza w oczywisty sposób koszty związane z utrzymaniem i recyklingiem banknotów i monet.

Dzięki DCEP bank centralny Chin będzie uzyskiwał w czasie rzeczywistym wszystkie dane związane z tworzeniem pieniądza, co pozwoli na zracjonalizowanie i zwiększenie efektywności dystrybucji pieniądza, jak i realizacji polityki monetarnej.

Narzędzie polityki społecznej

DCEP może stanowić nowy rozdział w realizacji polityki społecznej państwa. Cyfrowa waluta przez wzgląd na swoją specyfikę, może być kierowana „punktowo” na przykład do osób wymagających pomocy socjalnej, ale zarazem może być definiowana w taki sposób, że pozwoli płacić wyłącznie za towary i usługi, na które została przeznaczona. Wyobraźmy sobie program 500+, którego beneficjentami stają się osoby i rodziny o faktycznie niskich dochodach, a które nie mogą za te pieniądze nabyć alkoholu, papierosów, czy 20 letniego auta w podejrzanym stanie technicznym, a wyłącznie żywność, odzież, pomoce naukowe, czy usługi edukacyjne dla dzieci.

Programy pilotażowe prowadzone przez Bank Ludowy i 5 największych chińskich banków komercyjnych pozwoliły ustalać w jaki sposób posiadacze cyfrowego juana z niego korzystali, jak do wydawali, co się z tymi pieniędzmi działo dalej, jakie były przepływy tych stosunkowo niewielkich strumieni pieniędzy.

Pojawiają się określone wzorce zachowań konsumenckich, które można wykorzystać nie tylko do stymulowania gospodarki, ale także do jej kreowania. To z kolei sprzyja podnoszeniu poziomu konsumpcji, a w efekcie na przykład tworzeniu nowych miejsc pracy.

DCEP bramą RMB na rynki światowe

 
Reklama

Już dziś, zaledwie po kilkunastu miesiącach prac i eksperymentów empirycznych wiadomo, że emisja DCEP sprzyja wspieraniu umiędzynarodowienia RMB i przekształceniu obecnego systemu płatności transgranicznych. Przed uruchomieniem transgranicznego systemu płatności międzybankowych RMB (CIPS) na początku października 2015 r., transgraniczne rozliczenia i rozrachunki w RMB odbywały się głównie za pośrednictwem CHIPS (Clearing House Interbank Payments System) lub SWIFT (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication). CHIPS jest spółką amerykańską. SWIFT posiada specjalna pozycję w międzynarodowym systemie bankowym i korzystanie z niego jest niemal niezbędne do dokonywania przelewów międzybankowych w różnych krajach. Ktokolwiek kontroluje centrum danych SWIFT, ma dostęp do informacji o prawie każdym transgranicznym przekazie pieniężnym. A SWIFT kontrolowany jest przez… USA. SWIFT twierdzi wprawdzie, że jest neutralną organizacją międzynarodową, ale 12 z 25 dyrektorów organizacji to obywatele USA i państw-sojuszników Stanów Zjednoczonych. Oczywistym jest, ze zarówno CHIPS, jak i SWIFT nie będą wspierać umiędzynarodowienia RMB osłabiającego pozycje dolara amerykańskiego w światowych transakcjach. Dlatego też dla efektywniejszej internacjonalizacji swojej waluty (waluty drugiej gospodarki świata) Chiny potrzebują własnego, ogólnoświatowego systemu. I jest nim właśnie DCEP.

Na dzień dzisiejszy DCEP rozważany jest jako środek płatniczy w ramach transakcji pomiędzy członkami nowopowstałego paktu handlowego RCEP (13 państw Azji Południowowschodniej, Australia i Nowa Zelandia), a także Unii Afrykańskiej (wszystkie państwa Afryki). Chiny nawiązują też osobne porozumienia, zarówno jeśli chodzi o wprowadzanie rozliczeń w cyfrowym juanie (Chiny – Tajlandia – Zjednoczone Emiraty Arabskie – Hong Kong – Makau), jak i budowania innych form cyfrowych walut, gdzie po stronie chińskiej występuje właśnie DCEP (Chiny – Korea Południowa – Japonia).

A to nie koniec…

DCEP to temat, który niemal codziennie pojawia się w chińskich mediach. A to dlatego, że prowadzone są obecnie liczne projekty mające na celu „sprawdzenie rozwiązania w boju”. Eksperymentuje się z tym pieniądzem, żeby odkryć w pełni jego naturę, jego możliwości, ale też i ryzyka. Pierwotnie zakładano, ze DCEP ma zastąpić fizycznego juana na chińskim rynku, w granicach Chin. Dziś „nagle” orientujemy się, że pieniądz ten agresywnie wchodzi w relacje międzynarodowe. W reakcji na bardzo energiczne działania Instytutu Badań Nad Walutami Cyfrowymi Ludowego Banku Chin oraz samego Ludowego Banku Chin wszystkie banki centralne Azji Południowowschodniej zabrały się do roboty i pracują w pocie czoła nad własnymi CBDC. Nawet bank Kambodży podjął się tego zadania, choć oczywiście na mniejsza skalę, niż centralne banki Japonii, czy Korei Południowej. I słychać coraz częściej, że czerpanie z doświadczeń chińskich staje się niezbędne. W tym konkretnym przypadku powiedzenie „czas to pieniądz” nabiera nowego, nieco złowieszczego znaczenia.

 
Reklama

Dlaczego? Otóż cyfrowa waluta, oprócz tego, że przestaje być fizyczna, namacalna, to staje się bardziej „parytetowa”. Pandemia spowodował, że pieniądze w wielu państwach świata nabrały… charakteru umownego (?). U swego zarania pieniądze były odzwierciedleniem konkretnej wartości. Moneta złota, srebrna, miedziana sama za siebie mówiła ile była warta. I bita w jednym państwie nie wymagała wymiany by służyć jako środek płatniczy w innym państwie. Banknoty poświadczały ile w banku zdeponowano złota, pozwalały poruszać się bez złota nie ryzykując jego utraty. Dziś słyszymy o bilionach dolarów drukowanych decyzją FED-u, ale nawet nie zastanawiamy się nad tym jaka jest realna wartość tych pieniędzy. Czy to są jeszcze pieniądze w dawnym rozumieniu tego słowa? Przypomnę: pieniądz to (wedle jednej z definicji) prawnie określony środek płatniczy, który może wyrażać, przechowywać i przekazywać wartość ściśle związaną z realnym produktem społecznym. Wedle innej definicji to  towar uznany w wyniku ogólnej zgody jako środek wymiany gospodarczej, w którym są wyrażone ceny i wartości wszystkich innych towarów. Czy dzisiejsze pieniądze wyrażają wartość, czy są uznane w wyniku ogólnej, zatem i naszej zgody? DCEP wychodzi naprzeciw tym wątpliwościom i niepewnościom. Oczywiście nie wraca do parytetu złota, bo też złoto nie jest największa wartością współczesnej gospodarki. Dziś ta wartością jest informacja. A w przypadku Chin „gospodarka realna”, gdzie nie ma miejsca na kreowaniu zysków poprzez handlowanie wielokrotnie zabezpieczonymi narzędziami finansowymi stratami i ryzykami. DCEP zatem ma odzwierciedlać, potwierdzać realne wartości: towaru, usługi, pracy. Kopernik twierdził wprawdzie, że zły pieniądz wypiera dobry, ale DCEP może podważyć tę regułę.

Prace na DCEP trwają, kontynuowane są eksperymenty i badania, przedefiniowywane są różne aspekty dotyczące charakteru tej waluty, jej funkcji, znaczenia. Zatem z pewnością nie zabraknie impulsów i inspiracji do kolejnych materiałów na ten temat. Ważny, bo będzie on dotyczył już niebawem importerów i eksporterów. Zarazem właściwie nieobecny w polskiej przestrzeni publicznej. Przedstawiciele NBP oświadczyli, ze Polska nie będzie prowadzić prac nad polska waluta cyfrową. NBP stawia na gotówkę. Nie ma tematu.