Najpierw był ruch – projekty Iris van Herpen

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Jej stroje są nowatorskie i wykraczają poza granice. Rozpoczynając projekt, nigdy nie wie, jak będzie wyglądał w fazie końcowej, a jej dzieła pochodzą „z ruchu dłoni, nie umysłu”. Awangarda, precyzja i innowacyjność zachwycają w każdym stroju, który wyszedł z ręki Iris von Harpen.

Już jako dziecko była zafascynowana ruchem. Uczęszczała na lekcje baletu, dzięki którym korzysta również teraz, projektując ubrania, wchodzące w symbiozę z otoczeniem. Pokazy jej kolekcji zawsze wprowadzają odbiorcę do innego świata. A kobiety, noszące jej kreacje, przypominają mityczne stworzenia.

Na początku van Herpen projektowała wyłącznie dla siebie. Pogłębiała wówczas wiedzę o różnych dziedzinach sztuki i historii mody. Wtedy zrozumiała, że niezwykle istotna i rozwijająca może być kolaboracja. Jedną z pierwszych była współpraca z Benthem Crouwel, holenderską firmą, która zaprojektowała Stedelijk Museum w Amsterdamie. Projektantka miała stworzyć strój inspirowany budynkiem. Pierwszym skojarzeniem, które wpadło jej do głowy, była wanna. Jednak, w jaki sposób można by było okiełznać żywioł? Było to niemałe wyzwanie, któremu Herpen podołała, bo jak twierdzi – dzięki stawianiu sobie wyzwań i wychodzeniu poza własną strefę komfortu, można tworzyć dzieła transgresywne. Sukienka, którą zaprojektowała przypominała wodę, wylaną na modelkę i uchwyconą w momencie, w którym zawisła w przestrzeni.

To zadanie otworzyło projektantkę na użycie nowych technologii w swoich dziełach. Iris van Herpen zrozumiała, że jeżeli chce tworzyć modę progresywną i awangardową, wykorzystanie drukarki 3D oraz laserowych cięć, ułatwi realizację jej wizji. Twórczość Philippa Beesley’a zainspirowała ją do stworzenia odrębnej kolekcji „Hyrid Halogen”. Chwilę później, artyści weszli w kolaborację. „Voltage Haute Couture” ukazała zamiłowanie zarówno Beesley’a, jak i Herpen do konstrukcji i struktur materiałowych.

Reklama

Reklama