Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Zawsze ceniłam sobie pracowitość niż próżne gadanie. Działałam zgodnie z tezą Hemingwaya, że praca może uleczyć prawie wszystko. Dzisiaj jednak wiem, kiedy sprawy dzieją się zbyt szybko, niewielu rzeczy można być pewnym.

Wiem też, że wiele zdarzeń zmieniających perspektywę naszego życia to zwykły przypadek. Mimo to nikt nie wybiera ciebie do rozmowy bez konkretnego powodu. Rozmowy, od której coś się zmienia. Ona mi to uzmysłowiła: że istnieje coś takiego jak umiłowanie powolności.

Wybrałam się do Mediolanu, na konferencję pewnego towarzystwa naukowego. Tego dnia uroczysta kolacja odbywała się na wzgórzach w ogrodzie, jakieś dwieście metrów od klinik i centrum kongresowego. Jak zawsze, cieszyła mnie świadomość, że uczestniczę w kosmopolitycznym wydarzeniu pełnym wybitnych postaci, muzyki jazzowej i zapachu oleandrów w każdym pomieszczeniu.

Wtedy w moim życiu wszystko działo się zbyt szybko. Byłam żywcem wyjęta z wierszy Fransisa Jammes’a: otoczona cierpiącymi zwierzętami – do pełnego obrazu brakowało tylko w tle osłów i aniołów.

Kolacja była wyśmienita, rozmowa szybko zawiązała się z pewną panią profesor z Brazylii. Ta kobieta była zjawiskiem, osobą wyjętą z ram czasu. Naukowo zajmowała się badaniem układu odpornościowego leniwców i sama optowała za życiem celowo nieśpiesznym.

Wraz z zespołem badawczym szukała odpowiedzi, dlaczego leniwce są niezwykle odporne na zakażenia. Dlaczego nawet bardzo głębokie zranienie rzadko u tego gatunku przeradza się w zapalenie. Dla odmiany, człowiek zraniony, w tych samych warunkach klimatycznych, pozbawiony leków, często cierpi od trudno gojących ran. Czy doskonały układ immunologiczny leniwców, jego mechanizmy odporności nieswoistej i bardziej złożone mechanizmy odporności swoistej, są zasługą roślinożerności, redukcji umięśnienia, powolnego metabolizmu, czy może właśnie lenistwa? Kolejna lista dowodów, że większość chorób to nasze własne dzieło. Ktoś żartobliwie może dodać, że to z pewnością pokłosie obserwacji świata do góry nogami, zwisając z koron drzew, życia samotnego czy łączenia się w pary tylko w okresie prokreacji…

Lenistwo zawsze mi się źle kojarzyło. Jego siła jest niewidzialna, a szkody bardzo ukryte. Jest jak pasożyt, który szybko przejmuje nasze uczucia, interesy, pasje i przyjemności. Lenistwo może sparaliżować tempo i najgłębsze postanowienie. Kusi pocieszeniem po wszystkich stratach i zdarza się, że zastępuje wszystkie dobra.

Ale co innego powolność. Powolność leniwca. Świadoma, w jakiś sposób pracowita, bo dążąca do celu.

Reklama