Restauracja jako element popkultury

Paulina Dufek
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kiedy w 2010 roku zaczynałam studiować, jeden z wykładowców zapytał o formy kultury. Odpowiedziałam, że obok filmu, teatru, muzyki, wydarzeń jest to także gastronomia. Stwierdził wówczas, że pewnie niedługo będzie. Pamiętam jak jedna z moich koleżanek napisała licencjat związany z kulturą jedzenia. Jej promotorka do dzisiaj wspomina to jako przełom. Dlaczego? Bo rynek gastronomiczny w końcu został uznany jako jedną z form kultury. Restauracje to miejsca, w których od zawsze ludzie spędzali czas ze sobą. Dlaczego dopiero od niedawna kulturoznawcy uznali gastronomię jako część swojej dziedziny? Nie do końca potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Biorąc pod uwagę aspekty historyczne, ludzie od zawsze celebrowali przy stole. W wielu krajach wspólna kolacja jest niesamowicie ważna. Niekiedy jest to jedyny czas, gdy wszyscy domownicy są razem.

Wielkie uczty królów miały za zadanie pokazanie statusu. W średniowieczu narodziła się tradycja przybijania kufli z napojami, która trwa do dziś. Obecnie ma to wydźwięk pozytywny, jednak wtedy miało to ukryte znaczenie. Otóż, przybijanie kufli na ucztach miało za zadanie wymieszanie napoju z napojem osób siedzących blisko, aby nikomu nie przyszło do głowy kogoś otruć. Mieszając trunki można było zabić kilka osób, w tym nawet siebie. W teorii miało to mieć wydźwięk podobny do współczesnego, czyli – na zdrowie. Realnie znaczenie było jednak zgoła inne.

Gastronomia dość niedawno stała się elementem kultury popularnej, tzw. Popkultury. Restauracje, bary, foodtracki, restauracje hotelowe, festiwale, bazary, hale – niemal każdy z nas z nich korzysta. W zależności od okoliczności i okazji wybieramy te miejsca, które nam najbardziej opowiadają. Więc w zasadzie jak to się stało, że gastronomia stała się elementem kultury?

Tutaj chodzi o kulturę bycia, kulturę miejsca i kulturę przeżywania. Przecież popularność spędzania czasu w restauracjach wytworzyła kulturę foodies. To ludzie, którzy systematycznie chodzili do restauracji i jak krytycy, przybliżali profile restauracji. I to dzięki nim wiele konceptów jest tak popularna! To tak zwani foodies, pokazali ludziom, że można chodzić do restauracji kilka razy w tygodniu. Pokazali trudne potrawy, jak je jeść i czy warto. Pokazali, że wyjście do restauracji nie musi być tylko „na specjalną okazję”. Do restauracji możesz iść zawsze!

Restauracja to miejsce spotkań i doświadczeń. Korzysta się z nich częściej niż z kina, teatru czy koncertów. Młodzi ludzie stołują się na mieście nawet kilka razy w tygodniu. Widzimy to w Aioli, Sing Sing i Banjaluce. Przychodzą na lunche, śniadania, spotkania z przyjaciółmi, czy też randki. Wszystkie koncepty, które stworzył Marcin Wachowicz są stworzone dla ludzi. Kierowane do ich potrzeb. Aioli, jako jedna z pierwszych, a może nawet pierwsza restauracja w Polsce, oficjalnie ogłosiła, że można przychodzić do niej z psem. A przecież to takie proste – do restauracji przychodzi się przecież z przyjaciółmi! Na czworonogów zawsze czeka miska wody i dużo głaskania od ekipy. Te małe elementy sprawiają, że chętniej wpada się do takiego miejsca. Miejsca należące do grupy Instynkt inspirowane są kulturą zachodnią, są otwarte, wspierające osoby wykluczone. Na ten przykład, menu w Aioli jest w języku Braille’a.

Restauracja to punkt popkulturowy, ponieważ można się w niej spotkać nie tylko na obiad. Rezygnujemy z formy biesiady. Przychodzimy do restauracji, aby wypić kawę, spotkać się z partnerem biznesowym, popracować poza domem, wziąć ze sobą psa, a wieczorem wpaść na drinka z przyjaciółmi. Restauracja to miejsce, które łączy w sobie możliwość uprawiania wszelkich aktywności. Kiedy chcesz się spotkać z kimś na neutralnym gruncie – idziesz do restauracji, kiedy chcesz się spotkać z przyjaciółmi – idziesz do restauracji, kiedy chcesz iść na randkę – idziesz do restauracji. To „restauracja” jest pierwszą myślą, kiedy zastanawiasz się „gdzie”.

W Aioli jest stworzony świat, który kręci się wokół jedzenia. Goście mogą przychodzić od rana do wieczora! Na śniadania w promocji, lunche, pizze, burgery, pasty, koktajle, lemoniady i steki. Nawet teraz, kiedy jesteśmy wciąż zamknięci, klienci przychodzą od rana do wieczora. Przychodzą, aby odebrać swoje zamówienia i porozmawiać z nami. Każdemu bardzo brakuje wizyt w restauracji – zarówno Gościom jak i pracownikom. Poczuliśmy, że odebrano nam bardzo ważny element naszego życia, właśnie tę część kultury, której tak bardzo potrzebujemy. Potrzeba socjalizacji z innymi, reset głowy, wyjście z domu. Kiedy restauracje znów będą otwarte, ludzie przyjdą tłumnie. Na tyle, na ile obostrzenia będą pozwalać, restauracje będą po prostu pełne. To będzie pierwsze miejsce do odwiedzenia, kiedy rząd odmrozi całą gospodarkę. Ludzie nie będą chcieli z nich wychodzić. Pokazali to zresztą w maju, kiedy otworzyliśmy się po 3 miesiącach. Aktualnie jesteśmy zamknięci od pół roku. Jestem przekonana, że tym razem powrót gości będzie jeszcze silniejszy.

Gastronomia opiera się na utrzymywaniu relacji i my w Aioli, Sing Sing i Banjaluce jesteśmy w tym świetni! Tak jak wspomniałam wcześniej, wszystkie koncepty, które stworzył Marcin Wachowicz są stworzone dla ludzi. To oni przychodzą do restauracji, dlatego muszą być dla nich. To proste. Muzyka, rozmowy przy jedzeniu – to jest to, co wszyscy kochają. I to, czego teraz, podczas lockdownu, najbardziej nam brakuje.

To właśnie dlatego restauracja jest popkulturą. Korzysta z niej prawie cały świat, w ten sam sposób. Chodzimy do restauracji nie tylko po to, by dobrze zjeść. Chodzimy tam po doświadczenie. Chcemy w restauracjach spędzić czas z bliskimi, zrelaksować się, posłuchać muzyki, a przy okazji także zjeść dobry posiłek. Jedzenie w tym całym procesie nie jest najważniejsze. Najważniejsze są nasze odczucia i doświadczanie.

 
Reklama

Reklama

Stacja Diagnoza

Cztery lata temu. Piękny, ciepły maj. Kilka miesięcy wcześniej odnaleźliśmy