Odpieprzcie się od Blanki Lipińskiej

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Mój pierwszy felieton. Być może ostatni. Nawet nie wiem, czy można to nazwać felietonem.

Nie lubię wyrażać poglądów w internetach, nie komentuję niczego poza literaturą, muzyką, sztuką i whisky. Wyrażam siebie między wierszami własnej twórczości. Lubię się wydurniać i śmiać z siebie. Szydzę z wyniosłych, poważnych i bezdusznych masek, których pełno dokoła. Za nimi przecież i tak kryją się podobne do siebie, spragnione czułości istoty.

Staram się nie oceniać nikogo. Co my wiemy o drugim człowieku, żeby go krzywdzić osądem ulepionym z pozorów, kawałków informacji, naszych doświadczeń i wizualnych wyobrażeń?

Oceniam za to literaturę, głównie jej formę.

Dobra, do rzeczy.

Pani Lipińskiej nie znam, wcześniej nie czytałem. Liznąłem na potrzeby tego tekstu.

Z postów na fb wiadomo, że głośno zadebiutowała, szybko wydała kolejną powieść, stała się sławna i zarobiła dużo siana. Teraz ekranizacja i lada moment kolejna powieść. Wszystko błyskawicznie. Marzenie większości literatów. Brawo, pani Blanko! Piszę o szanownej autorce ze względu na siarczyste komentarze pod postami prezentującymi jej twórczość. Przyznaję, że z początku dałem się pociągnąć, jak cielę, tym negatywem o grafomanii, że pornol, żenada, itd. Przepraszam panią Blankę. Bez własnego zdania dałem się zwieść innym.

Na usprawiedliwienie mam, że żadnego komentarza nie dałem. Dam teraz.

Zacne gremium negatywnie komentujących: Odpieprzcie się od Blanki Lipińskiej. A może i nie odpieprzajcie, skoro te komentarze działają na jej korzyść. Sam tym felietonem podbijam jej fejm. Odpieprzcie się dlatego, bo to nie ma sensu. Sukces pani Lipińskiej jest dowodem na to, że dzisiaj w literaturze najmniej ważna jest literatura. Jestem ciekaw, jak dokładnym probierzem czytelniczego poziomu społeczeństwa oraz jego pragnień jest ten sukces. I jak bardzo wsparcie jakie ma autor na starcie (sic!) wpływa na wybór powieści.

A ja głupi uważam za syfiaste, napisać o życiu nocnym burdelu z punktu widzenia bramkarza. A działo się tam, oj działo. Mięso leciało, krew się lała i niejedna ciecz tryskała. Brudna zabawa, częsta służb mundurowych obława. Narkotyki, upodlenie i sztuka kłamstwa na niebotycznym poziomie. Mężowie niewiedzący, gdzie pracują ich żony. I ci przywożący do pracy własne połowy. Na straży syfu ja, niedoszły literat zniesmaczony. To dopiero byłby hicior wszechstronnie zboczony.

Kto z państwa ciekawy? Kto dołączy do głosu popytu?

Kurczę, dalej nie ja.

Proszę pamiętać. Co by się nie działo, literatura piękna i niszowa, nigdy nie będzie zagrożona.

Chyba.

Przeczytaj również

Witaminki

Ostatnio pomyślałem czy by nie opatentować witaminowych suplementów dla nas

Nasze magazyny

Reklama

Follow on Twitter

Reklama

Reklama