ANYWHERE          TV           REDAKCJA

O wstydzie rozmawiamy z Kasią Malinowską – coachem i ekspertką w temacie pewności siebie

Grafiki główne

Czego się wstydzimy?  Wpadek językowych, wykształcenia, niskich zarobków, pracy poniżej kwalifikacji, wyglądu, domu, partnera, nieumytych naczyń w zlewie. Przed kim się wstydzimy? Przed rodzicami, partnerem, szefem, znajomymi z pracy i nieznajomymi spotkanymi na siłowni i w końcu – przed samymi sobą.  O wstydzie nie mówimy jednak głośno, bo to… wstydliwy temat.  Wstydem się nie chwalimy, o swoim wstydzie nie plotkujemy. Starannie ukrywamy go przed innymi, ale gdy tylko zostajemy ze wstydem sam na sam, pozwalamy mu grać główne skrzypce. Kompulsywnie scrollujemy Instagram i zadręczamy się, że nie jesteśmy tak zgrabne, jak ta celebrytka, albo że nasze włosy nie są tak uniesione u nasady, a zęby tak białe, jak u tej dawnej znajomej z liceum.

Wstyd potrafi przejąć nad nami kontrolę, pozbawić pewności siebie, sprawić, że czujemy się mali i nic niewarci. „Wstyd to jedna z najbardziej destrukcyjnych sił w życiu. Działa podstępnie, w ukryciu. Krok po kroku konsumuje naszą odwagę, poczucie własnej wartości, kobiecości (…).”

 

Brené Brown w „Darach niedoskonałości” pisze, że boimy się mówić o wstydzie. Wstyd to wstydliwy temat?

Wstydliwy i trudny. Mówienie o wstydzie wymaga zmierzenia się z tym, co delikatne, czułe i wrażliwe. Nie każdy z nas ma w sobie taką gotowość. Jest jeszcze lęk i obawa, które często towarzyszą wstydowi. Otwierając się nigdy nie wiemy, z jaką reakcją przyjdzie nam się zmierzyć. Jak zostanę odebrana? Czy będę zrozumiana? Czy to, o czym powiem zostanie zaakceptowane? Czy ja w ogóle powinnam o tym mówić? A może lepiej zostawić to jednak dla siebie? To tylko niektóre z pytań, jakie pojawiają się w naszej głowie. Niezmiernie trudno jest z nimi żyć.

Mówisz, że „wstyd to jedna z najbardziej destrukcyjnych sił w życiu. Działa podstępnie, w ukryciu. Krok po kroku konsumuje naszą odwagę, poczucie własnej wartości, kobiecości, pewności siebie”*. Wstyd jest zawsze destrukcyjny? Toksyczny?

 
Reklama

Jeśli przyjrzymy się bliżej temu, co wstyd z nami robi, to tak. Jest dla nas destrukcyjny i toksyczny, bo często zmusza nas do udawania kogoś, kim nie jesteśmy. A to na dłuższą metę szalenie drenuje nas z naszej energii, zabiera radość życia, zamyka na świat. Często słono płacimy za ukrywanie swojego wstydu. Kiedy wstydzimy się jakiejś części siebie, spada nasza samoocena, czujemy się gorsze, niewłaściwe, niewystarczające, więc szukamy potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz. A tam rzadko ją znajdujemy, co jeszcze bardziej napędza nasz wstyd. Błędne koło.

Czego najczęściej się wstydzimy? Wyglądu? Wykształcenia? Pochodzenia?

Wszystkiego. Absolutnie wszystkiego. Wstyd jest bardzo demokratyczny. Dotyka zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Nie ma znaczenia płeć, wiek, status materiały, miejsce zamieszkania czy wykształcenie. Wszyscy doświadczamy wstydu. Wstydzimy się swojego wyglądu, niepowodzeń, sukcesów, braku kompetencji. Wstydzimy się swojej seksualności, niskich zarobków, swojego wieku, rodziny, ale również proszenia o pomoc, bycia samotną mamą, mówienia NIE, trudnego dzieciństwa, relacji z matką. Wstydzimy się za siebie i swoich bliskich. Wstydzimy się za swoich rodziców, mężów, partnerów, dzieci, współpracowników. Dużo tego wstydu bierzmy na swoje barki. Za dużo.

Reklama

Wstydzimy się siebie, czy raczej tego, co ludzie powiedzą? Katarzyna Nosowska w „Powrocie z Bambuko” pisze, że ze strachu przed opinią innych nie używała języka obcego podczas podróży, bo wstydziła się swojego akcentu, nie korzystała z zaproszeń, tylko zostawała w domu bojąc się, że może źle wypaść.

Myślę, że wstyd przede wszystkim bierze się z lęku przed oceną. W głębi serca pragniemy akceptacji. Mamy ogromną potrzebę przynależności. Wstyd sprawia, że zaczynamy wątpić w to, czy bycie sobą z wszystkimi naszymi ‘pęknięciami’ wystarczy, aby być zauważonym, docenionym, akceptowanym.

Boimy się, że kiedy obnażymy swoje słabości, świat nie pokocha nas w takiej wersji, więc na wszelki wypadek chowamy głęboko wszystko to, co mogłoby nam stanąć na drodze do szczęścia i spełnienia.

Musimy jednak pamiętać, że żyjąc w iluzji, z każdym dniem oddalamy się od siebie, co powoduje ogromny ból i frustrację.

Ukrywając wstyd potrafimy uciekać w inne zachowania, na przykład w perfekcjonizm. Nie chcemy przyznawać się do swoich słabości?

Nie chcemy, ponieważ boimy się zranienia i odrzucenia. A to przecież boli. Dlatego wolimy zakładać maski, lub – jakby to powiedziała dr Brene Brown – zbroje. One dają nam złudne poczucie kontroli, sprawczości i bezpieczeństwa. To kolejna pułapka, w którą wpadamy. Dajemy się uwieść fantazji na temat perfekcyjnego życia, które jest antidotum na wszystko. Nie jest! Co więcej, jeśli potrafimy kochać tylko to, co perfekcyjne, to nie jest to prawdziwa miłość.

Stawiamy sobie za wysoko poprzeczkę?

Zdecydowanie! Jesteśmy dla siebie cholernie surowe i wymagające. To bardzo niebezpieczna postawa, która powoduje nieustanny wewnętrzny głód, napięcie i brak zadowolenia. Bo przecież zawsze można zrobić więcej, lepiej, szybciej. Pytanie tylko, czy o to właśnie w życiu chodzi? To droga donikąd. Dlatego warto zamienić surowość na łagodność, a wymaganie na współczucie i empatię wobec siebie. Czułości nam trzeba. Ona przepięknie ogrzewa rozedrgane ze strachu i wstydu serce.

Niekiedy sami celowo zawstydzamy innych. Dlaczego? Chcemy się dowartościować? Odwrócić od siebie uwagę?

Reklama

Czasami robimy to bezwiednie. Jeśli zawstydzano nas przez większość życia istnieje ryzyko, że powielimy ten schemat. To dowartościowanie, o którym mówisz raczej nie występuje. A nawet jeśli, to tylko na krótką chwilę. Dość szybko orientujemy się, że to tak nie działa. W ten sposób nie zbudujemy swojej wartości. Ona nie wzrośnie od umniejszania innym. Budowanie poczucia własnej wartości to proces, który wymaga spojrzenia w głąb siebie i zaopiekowania się z miłością tym wszystkim, co do tej pory kwestionowałyśmy w sobie. Nie ma innej drogi.

Skąd w nas tyle wstydu? Wychowanie? Kultura, w której żyjemy? A może jedno i drugie?

Wszystkiego po trochu. To zlepek wielu czynników, które manifestują się w nas w postaci wstydu. Zwróć uwagę, że nieprzepracowany wstyd to niesamowicie potężne narzędzie. Ma nad nami ogromną władzę. Potrafi zamknąć nam usta, pozbawić odwagi do działania, zasiać milion wątpliwości, które każą nam w siebie zwątpić. Dlatego tak trudno jest nam się wyrwać z jego szponów. Ale nie jest to niemożliwe.

Jak w takim razie możemy poradzić sobie ze wstydem? Możemy go opanować?

Nie mam innej drogi niż skonfrontowanie się z tym, co ten wstyd w nas wywołuje. Czyli dotarcie do źródła.

Czego ja tak naprawdę się wstydzę? Dlaczego tego się wstydzę? Co by się zmieniło gdybym przestała odczuwać ten wstyd? Czy mogę zrobić coś, co sprawi, że straci on na swojej sile?

Mówienie głośno o tym, czego się wstydzimy przynosi ogromną ulgę, pozwala pozbyć się ciężaru, który przygniatał nas latami. Kiedy orientujemy się, że inni mają podobnie, że oni też się wstydzą i tak jak my próbują poupychać ten wstyd, gdzie tylko się da, coś w nas powoli pęka, odpuszcza.  Rozsznurowuje się gorset społecznych oczekiwań, który tak mocno sobie związałyśmy, że ledwo dało się w tym oddychać. W końcu odzyskujemy wolność, lekkość i swobodę. I najważniejsze – wraca utracona radość życia!

Kasia Malinowska – certyfikowany coach, trenerka umiejętności miękkich, ekspertka w temacie pewności siebie. Ambasadorka projektu Sukces To Ja fundacji Sukces Pisany Szminką. Prowadzi warsztaty, szkolenia, sesje coachingowe oraz konsultacje w języku polskim i angielskim. Współpracuje z firmami oraz klientem indywidualnym. Specjalizuje się w temacie odporności psychicznej, autentyczności oraz wewnętrznej siły.

Od 3 lat współpracuje z magazynem LIFE in łódzkie, dla którego pisze felietony. Jej publikacje można również przeczytać w takich magazynach jak: Focus Coaching, Uroda Życia, Law Business Quality, Lider Branży Edukacyjnej, Gazeta Wyborcza oraz na portalach Onet, Sukces Pisany Szminką, Kulczyk Foundation.

Reklama

Prywatnie jest mamą 15-letniej Michaliny oraz właścicielką dwóch adoptowanych psiaków. Jej wielką pasją jest czarno-biała fotografia portretowa. Uwielbia podróże, dobre książki, czarną kawę i włoską kuchnię.

https://kasiamalinowska.pl/

https://www.facebook.com/malinowskacoaching

https://www.instagram.com/kasiamalinowska_/

 

* Najwyższy czas coś z tym zrobić. – Kasia Malinowska

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE