ANYWHERE          TV           REDAKCJA

Odczepcie się od buraczków!

Ola Garlej

buraczki-1

Kto kiedykolwiek spróbował czerwonego barszczyku, sałatki z pieczonym burakiem czy domowej produkcji ćwikły ten wie, że buraczek, słodki i soczysty kuzyn ziemniaka, nie ma sobie równych. Czy jest okrągły, czy przypomina kciuk trolla z Władcy Pierścieni, smakuje tak samo dobrze. Dlatego skazywanie różowego pana bulwiastego na utylizację, bo kształtem „odbiega od normy”, jest idiotyzmem – bezsensownym marnotrawieniem nie tylko ogromnej ilości jedzenia, ale i czyjejś pracy.

Naiwnie myślałam, że ocenianie warzyw po ich kształcie praktykuje wąska grupa wyjątkowo wybrednych konsumentów. Okazało się, że jest dokładnie odwrotnie. Jak sugerują raporty Banku Żywności, co drugi Polak nie kupi marchewki, jeśli ta nie będzie idealnie prosta. Albo truskawki, jeśli nie będzie przypominała truskawki z reklamy popularnych jogurtów. Pełnowartościowe jedzenie trafia na śmietnik tylko dlatego, że się nam nie spodobało. Nie wiem, co w tej sytuacji jest bardziej dołujące – czy to, że nadal nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji, jakie niesie za sobą marnowanie żywności, czy fakt, że presja bycia idealnym dotarła już nawet na nasze talerze.

Pan Jakub, rolnik z niewielkiej wsi Węglewice-Kolonia, wyhodował kilkaset kilogramów dorodnych buraków. Warzywa są w pełni dojrzałe i gotowe do spożycia. Zamiast jednak do kuchni, miały trafić na śmietnik. Wszystko dlatego, że nie są wystarczająco atrakcyjne wizualnie (tak, buraczki mają swój kanon piękna…). Były nieregularne, krzywe, powykręcane – nie przypominały buraczków ze stockowych zdjęć, giełdy spożywcze nie były więc zainteresowane ich kupnem.

I tutaj pojawiacie się Wy – buraczkowi wybawcy!

Możecie nadać tej historii zupełnie inny kierunek i uratować buraczki pana Jakuba przed powolnym rozkładem w śmietnikowym kontenerze. Wystarczy, że za pośrednictwem Too Good Too Go (aplikacji, która co roku pomaga uratować tony jedzenia) kupicie buraczkową paczkę. Trzy kilogramy pysznych buraczków (a do tego o fantastycznych kształtach), będą was kosztować trzy złote. Swoje bulwiaczki będziecie mogli odebrać w warszawskiej Prochowni Żoliborz (ul. Czarnieckiego 51) w sobotę (20 lutego), między godziną 11:00, a 15:00.

A później pozostaje już tylko przyrządzić danie tak pyszne i różowe, jak tylko się da.

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE