Państwo nie bierze jeńców

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Nagrodzony Nagrodą Nobla Joseph E. Stiglitz powiedział: „Niewidzialna ręka rynku często wydaje się niewidoczna, ponieważ często jej tam nie ma. Rynki same w sobie powodują zbyt wiele zanieczyszczeń, aby same mogły działać poprawnie”. Zdaniem amerykańskiego ekonomisty to właśnie regulacyjnej roli państwa, koniecznej do usuwania „rynkowych zanieczyszczeń” zabrakło w słynnej teorii motywacji Adama Smitha.

Temat relacji między państwem a gospodarką nie jest nowy. Zwolennicy wolnego rynku oraz piewcy interwencjonizmu państwa od lat toczą niekończącą się walkę na argumenty. Raz na jakiś czas, szczególnie w okresach spowolnienia gospodarczego opinia publiczna ma możliwość zapoznania się z przedmiotem tego dyskursu. Paradoksalnie każda recesja wpływa więc pozytywnie na wzrost świadomości ekonomicznej społeczeństwa. Inna rzecz, że wpływ ten jest krótkotrwały!

Niezależnie jednak od różnic w poglądach i kwestii dzielących zwolenników obu ideologii, nie można oprzeć się wrażeniu, że widzą oni w państwie jedynie narzędzie do wykonywania z góry przypisanych mu zadań i przez to podlegające łatwej kontroli. Tym samym zdają się nie dostrzegać, że państwo jako znaczący podmiot rynku już dawno ewoluowało z biernego wykonawcy ich założeń w aktywnego uczestnika gospodarki. Rząd osiągnąwszy pewien poziom oraz komfort działania nie zatrzymuje się, tylko nadal dąży do maksymalizacji własnych korzyści ekonomicznych i politycznych często kosztem swoich obywateli. Nie eliminuje, więc „zanieczyszczeń” z rynku, tak jak chciałby tego Stiglitz, tylko je kreuje. Paradoksem pozostaje, że czyni to przy użyciu przyznanych mu przez suwerena możliwości dążąc jednocześnie do uwolnienia się od obowiązku składania sprawozdań ze swojej działalności. Wszystko to z wykorzystaniem marketingowego przekazu, że działa w interesie narodu. Wszelkie pożary gasi strumieniem przepływów socjalnych. I trzeba przyznać, że robi to skutecznie!

Mając w swoich rękach prawo do emisji pieniądza, zaciągania długu oraz stanowienia prawa państwo posiada narzędzia do samodzielnego decydowania o zakresie oraz skali swojego zaangażowania bez oglądania się na swoich obywateli. Najważniejsze, aby dobrze wyglądać przed wierzycielami. Liczy się „tu i teraz” nawet za cenę przyszłych kłopotów. Państwo nie ma własnych środków. Te pochodzą od obywateli. Państwo zaciągając dług na sfinansowanie swojej działalności pożycza środki w naszym imieniu i w ciężar naszego rachunku, który koniec końców to my będziemy musieli zbilansować. Czyni to bez naszej zgody i często w sposób niewidoczny dla większości społeczeństwa. Zadłużając się, państwo ostatecznie pozbawia nas też niezależności. To bowiem na warunkach ustalonych przez wierzycieli pokolenia będą spłacać ten dług.

Zrozumienie tych wszystkich zjawisk pozwala nam zupełnie inaczej spojrzeć na wyraźny dysonans pomiędzy rzeczywistą aktywnością państwa a społecznym oczekiwaniem w tym zakresie. Dzisiejsze państwo sprowadza suwerena do roli biernego obserwatora, przekonując go, że działa w jego dobrze pojętym interesie. W rzeczywistości toczy z nim zaciętą walkę o uzyskanie pełnej i nieskrępowanej niezależności. Walkę, w której nie dba o szczegóły. Walkę, w której nie bierze jeńców.

Łukasz Stolarski -Współzałożyciel i Dyrektor Zarządzający Firmy Home Zarządzanie Sp. z o.o., licencjonowany Główny Księgowy, wieloletni pracownik Ministerstwa Finansów RP, w tym na stanowiskach kierowniczych. Od kilku lat działa na rynku zarządzania nieruchomościami. Prowadzi własną praktykę księgowo-podatkową.

www.home.waw.pl