Intersubiektywność. Trzeci wymiar rzeczywistości.

Magdalen Sobolska

sobolska

Agnieszka Kępa @cutfiction

Obiektywizm i subiektywizm to powszechnie znane spojrzenia na otaczający nas świat. Za pierwszym stoi nauka i racjonalizm. Za drugim indywidualne emocje i doświadczenia. Jednak istnieje także „trzeci wymiar” rzeczywistości. Jest nim intersubiektywność i to ona odgrywa pierwsze skrzypce w każdej ludzkiej zbiorowości i każdym społeczeństwie. Media społecznościowe, które są z nami prawie non-stop sprawiają, że jej działanie potrafi wpływać na całe rzesze ludzi, aktywizując ich nawet do najbardziej radykalnych działań.

Czym więc jest intersubiektywność? Terminu tego pierwszy raz użył Jürgen Habermas w 1970 roku. Stworzył teorię społeczną dotyczącą wspólnego doświadczania, a co za tym idzie poznawania świata. Słowo „intersubiektywizm” pochodzi z łaciny – inter oznacza ‘między’, a subiectivus ‘podmiotowy’. W naukach społecznych i psychologii to pojęcie, przy definiowaniu którego kładzie się nacisk właśnie na aspekt poznawczy, tłumacząc intersubiektywność jako wykroczenie poza przeżycia i emocje jednostki. Podobnie jak odczucia subiektywne, tak narracje należące do intersubiektywności odrywają się od płaszczyzny faktów i nauki. Używam słowa narracje, ponieważ bardzo podoba mi się, jak o tym zagadnieniu pisał Yuval Noah Harari. W swojej książce Homo deus. Krótka historia jutra przedstawia intersubiektywność jako coś, co powstaje na bazie różnych opowieści, które sobie nawzajem opowiadamy. I zaczynamy w nie wierzyć.

Najprostszym przykładem, który pokazuje owe trzy wymiary, jest zyskiwanie popularności przez konkretnych muzyków. Można obiektywnie stwierdzić, jaką skalą głosu posługują się wokaliści czy instrumentaliści grają rytmicznie i jak skomplikowaną linie melodyczną ma dany utwór. Prawie każdy ma swoich muzycznych ulubieńców, ale związane najczęściej jest to z emocjonalnym odbiorem i jednostkowymi preferencjami, a mniej z matematycznymi wyliczeniami. Jednak dopiero wspólne doświadczenie muzycznego zachwytu sprawi, że dany zespół stanie się popularny. A im więcej osób przyłącza się do opowieści o fantastyczności tej, a nie innej wokalistki, tym silniejsza staje się jej pozycja w świecie. Jestem fanką Lany del Rey, ale doskonale zdawałam sobie sprawę, że to nie jej wokalne umiejętności mnie zahipnotyzowały.

Jeśli teoria o Latającym Potworze Spaghetti pozostałaby opowieścią, która pobudza wyłącznie Bobby’go Hendersona – fizyka, który ją stworzył – zapewne nic więcej by się nie wydarzyło. Ponieważ jednak jest więcej osób, które podzielają taką opinię, doszło do powstania Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Bez względu na to, czy pastafarianizm jest parodią religii, czy też dla niektórych kultem wynikającym z wiary, dzięki zjednoczeniu w tej opowieści stał się rozpoznawalną częścią ludzkiej rzeczywistości.

Intersubiektywność łączy. Pozwala wytwarzać kulturę, jednoczy w wierze (lub jej braku), ustanawia etykę danych grup, a nawet stoi u podstaw moralności. Bazuje na naszej umiejętności budowania nici porozumienia z innymi. Ten potencjał ma także obiektywizm i nauka, jednak ze względu na duże znaczenia emocji w naszym życiu, zdają się one niewystarczające. Intersubiektywność bazuje na tym, co jest wspólnie doznawane, poznawane. Tworzy kolejne i kolejne więzi, które łączą nas nie tylko z osobami, które znamy osobiście, ale całymi masami ludzkimi. W obrębie danej opowieści. W innej z tymi samymi osobami możemy mieć zupełnie inne relacje.

Z jednej strony pozwala nam to budować silne, zorganizowane wspólnoty, państwa i całe systemy społeczne. Jednak już to ostatnie zawiera w sobie ambiwalencję.

 
Reklama

Bo z drugiej strony intersubiektywność ma groźne oblicze. Z perspektywy czasu widzimy, jak finalnie ukształtowały się niektóre z opowieści. Jak kapitalizm wytworzył w nas wiarę, że produktywność jest jedną z najważniejszych ludzkich wartości. Słynny „amerykański sen” to nic innego jak narracja o naszej wielkiej mocy (wręcz omnipotencji) kierowania swoim losem.

Niespotykaną siłę oddziaływania okazała się mieć też opowieść wyznawana przez zwolenników niemieckiego nazizm. Stwarzanie rzeczywistości przy pomocy wymiaru intersubiektywności obserwujemy także w naszym polskim „tu i teraz”. W sferze nauki możemy ustalić takie rzeczy jak skład danej szczepionki i proces jej powstawania. Subiektywnie można się jej obawiać, bo istnieje prawdopodobieństwo, że będzie na przykład nieskuteczna. Ktoś może uznać, że nie wierzy w jej skład i zastosowanie. Kiedy spotka inne osoby, które podzielają tę opinię, rozpocznie to tworzenie wspólnej przestrzeni dla określonej myśli. A to utoruje sobie drogę do rzeczywistości, która zacznie być dla tej grupy prawdziwą i wręcz obiektywną.

To jedna z pułapek tego wymiaru – im potężniejszy jest w „wyznawców”, tym mocniej zaciera się jego granica z odróżnianiem tego od obiektywizmu. Czasem daje to piękne efekty, czasem powoduje cierpienia tysięcy osób. Możemy prześledzić dokładnie rozwój zarodka ludzkiego, ustalić, kiedy wytwarzane są poszczególne organy, układ nerwowy i części ciała. Ale to poglądy o charakterze etycznym i religijnym (a więc intersubiektywnym) sprawiają, że toczy się zacięta walka o prawa kobiet i osób z macicami. Chociaż wszyscy zgadzamy się, że dzieci nie wolno zabijać, części z nas religia nakazuje uznawać mieszkańca macicy za dziecko wcześniej niż robią to osoby spoza kręgu wierzeń katolickich. Część z nich pragnie w imię tej idei zadecydować o wszystkich, część z nich zgadza się ze stwierdzeniem, że powinno być to decyzją jednostki.

Chociaż żyjemy w XXI wieku, wśród zaawansowanych technologii i urządzeń czy zakrojonych na szeroką skalę badań najróżniejszych aspektów ziemskiego, to intersubiektywność zdaje się mieć największy wpływ na postrzeganie rzeczywistości. Social media, kierowane w dużej mierze przy pomocy algorytmów, mają zarówno nakłaniać nas do kapitalistycznego udziału w kulturze, kupna różnych rzeczy, jak i przedstawiać nam treści, które mogę najbardziej zainteresować. Takie, które są do nas podobne. Często mówimy o własnej bańce – informacyjnej czy społecznej. To nic innego, jak bańka intersubiektywności. Przebywanie w niej, napędzane algorytmami i szybkim przepływem informacji, który pobudza emocje, sprzyja radykalizacji. Algorytm buduje i pogłębia więzi: człowiek – produkt, człowiek – człowiek, człowiek – dana idea. Można więc doświadczać zjednoczenia przy kolejnym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ponieważ wierzymy w dobro akcji charytatywnych. Ale można także połączyć się z innymi, którzy zechcą bronić swojego przywódcy i wtargnąć do Kapitolu, ponieważ wierzy się, że tego wymaga patriotyzm.

 

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE