“Made in Poland” – hit czy kit?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

W 2013 roku Ministerstwo Gospodarki rozpoczęło kampanię informacyjno-promocyjną “Made in Poland” mającą na celu wzmocnienie wizerunku Polski wśród zagranicznych inwestorów, przede wszystkim z Czech, Niemiec, Ukrainy, Chin oraz Rosji. W kampanii od samego początku stawiano na branże strategiczne dla naszej gospodarki oraz te które dobrze radziły sobie w ekspansji zagranicznej. Poprzez kampanię upatrywano szansy dla małych i średnich przedsiębiorstw na znalezienie zagranicznych partnerów. Obecnie program nastawiony jest na rozwój polskich marek na całym świecie i wspierany jest przez program Inteligentnego Rozwoju finansowany przez Unię Europejską.

Czy dzisiaj po 8 latach promocji slogan “Made in Poland” zwiększył przewagę konkurencyjną naszych krajowych marek? Czy konsumenci zagraniczni decydują się na wybór polskich produktów? A może ważniejsze pytanie, czy polskie marki znane są zagranicznym odbiorcom?

Aby odpowiedzieć sobie na te pytania warto najpierw spojrzeć na polskie marki z perspektywy krajowej. Czy dla Polaków krajowe marki mają wartość, a jeśli mają to jaką? Po wejściu do wolnej gospodarki przez wiele lat obserwowaliśmy zachwyt Polaków wszystkim tym co przychodziło z Zachodu. Dzisiaj, wolno, ale konsekwentnie coraz częściej sięgamy po produkty krajowe szczególnie jeśli mowa o zakupie żywności. Badania przeprowadzone przez Fundację Firm Rodzinnych FFR wskazują, że to przede wszystkim firmy rodzinne wzbudzają nasze zaufanie. To im dajemy szczególną wagę, bo to one kojarzą nam się z jakością, która przetrwała dziesiątki lat. Ich siłą jest więź rodzinna, która dla nas, Polaków, jest wartością nadrzędną. Jak wynika z raportu przeprowadzonego w 2017 przez FFP prawie 40% badanych byłoby w stanie zapłacić więcej za produkt firmy rodzinnej niż za porównywalny produkt, ale z firmy, która nie deklaruje wartości rodzinnych i tradycji. Dla ponad połowy respondentów ważnym było przekonanie, że wybierając produkt z firmy rodzinnej pochodził on z Polski. Oznacza to, że doceniamy wartość towarów pochodzących z kraju. Jak wskazuje raport Euromonitor’a “Top 10 global consumer trends 2020” nie różnimy się w tym od większości nacji, gdyż potrzeba powrotu do korzeni jest główną tendencją na rynku światowym. Kontekst pandemiczny jeszcze dodatkowo wzmocnił te tendencje.

Gdy na początku lat 2000 postawiłam swoje stopy na obcej ziemi, większość społeczeństwa Europy Zachodniej nie wiedziała o Polsce prawie nic, nie wspominając już o polskiej marce czy produktach. Dopiero 10 lat później, gdy na targach książki w Paryżu pokazałam wizytówkę drukarni z polskim adresem, zauważyłam, że wzbudziłam zainteresowanie.

Moje własne obserwacje, jak również badania opinii publicznej wskazują, że Polska od momentu wstąpienia do Unii Europejskiej ociepliła swój wizerunek. Otwarte granice, a co za tym idzie zwiększona migracja polskiego narodu sprawiła, że obcokrajowcy zaczęli nas poznawać i się nami interesować. Tanie połączenia lotnicze z wielu krajów europejskich sprawiły, że zmieniła się percepcja Polski jako kraju byłego bloku sowieckiego. Wielu obcokrajowców zachwyciło się Polską i naszym poziomem życia, z którego doniedawna nie zdawali sobie sprawy. Dobra komunikacja transportowa, unifikacja przepisów, zniesienie ceł czy wysoko wykształcona kadra spowodowały, że w Europie staliśmy się idealnym dostawcą na wyciągnięcie ręki. Staliśmy się postrzegani jako rzetelni, konkurencyjni i dobrej jakości producenci.

Niestety nasza przewaga konkurencyjna z czasem zaczęła maleć między innymi przez podwyższenie płacy minimalnej czy regularny wzrost cen prądu. Stoimy w newralgicznym momencie, gdzie niebawem możemy zostać wyparci przez bardziej konkurencyjnych dostawców z krajów ościennych czy Azji. Czy jesteśmy na to przygotowani? Czy wykorzystaliśmy tą ostatnią dekadę, aby stworzyć rozpoznawalną markę o polskiej jakości?

Z dumą możemy powiedzieć, że coraz więcej polskich marek wśród nich LPP, 4F, CCC, Inglot, PESA czy Amica podbija światowe rynki i to z niemałym sukcesem. Rozwijamy się na rynkach międzynarodowych, ale niekoniecznie za sprawą branding’u kraju pochodzenia. Głównym rynkiem eksportowym Polski są kraje Unii Europejskiej, lecz mało który mieszkaniec Unii potrafi wskazać chociaż jedną markę pochodzącą z kraju nad Wisłą. Na poczet tego artykułu zrobiłam ankietę wśród respondentów z 10 krajów członkowskich z prośbą o wymienienie jakiejkolwiek znanej im polskiej marki i w słuchawce usłyszałam długie milczenie. Okazuje się, że marka „Made in Poland” właściwie nie istnieje.

To właśnie brak rozpoznawalności na świecie polskich marek jest ogromną przeszkodą w podbijaniu rynków zagranicznych. Mimo, że jako nacja mamy świetną renomę, nie chwalimy się pochodzeniem naszych marek. Raczej skrzętnie skrywamy kraj pochodzenia.  Gdzie podziała się wiara w „dobre, bo polskie”?

Stworzenie marki o rozpoznawalnej jakości krajowej nie jest łatwe, ale nie niemożliwe. Potrzebne są działania złożone, przede wszystkim przedsiębiorców, wraz ze wsparciem Państwa. Trzeba nam znaleźć nisze, które wypełnimy perełkami z dumą oznaczając je marką „Made in Poland”. Marki, które znajdą swoje miejsce na wysoko konkurencyjnych rynkach, gdzie rywalizuje się jakością, a nie ceną. Coraz więcej naszych istniejących marek cieszy się już tym uznaniem.

Reklama

Postawmy na jakości, na jakość pochodzącą z Polski. Tworzymy ją już od lat jako podwykonawcy dla wielu europejskich firm. Stwórzmy ją teraz dla siebie i pokażmy światu, że tak jak w krótkim czasie staliśmy się w Europie jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek, równie szybko stworzymy marki rozpoznawalne na całym świecie jako „Made in Poland”. Do dzieła!