„Kopciuszek i szklany sufit”, czyli księżniczki mają dość

Małgorzata Rybak

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Od dzieciństwa słyszymy bajki o Królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach, Kopciuszku czy Małej Syrence. Główne bohaterki najczęściej pomagają…komuś. Nie sobie, bo robią coś, poświęcając swoje potrzeby i komfort psychiczny i fizyczny. Dodatkowo, obecność innych kobiet wcale nie przynosi wiele dobrego. Występuje wzajemna zawiść i zazdrość – najczęściej o urodę, do tego napięte stosunki rodzinne. Dorzućmy znane marzenie o księciu i życiu razem „długo i szczęśliwie”. Czy tak się da? Lub inaczej – czy chce się w to dalej wierzyć i opowiadać?

Autorki książki „Kopciuszek i szklany sufit”, Laura Lane i Ellen Haun, stwierdziły, że chcą opowiedzieć znane bajki po swojemu. Tam kobiety biorą sprawy w swoje ręce i nie pozwalają na to, żeby ktoś zabierał im prawo głosu czy należyte wynagrodzenie, na które zapracowały. Ba, znajdziecie też bajkę, w której istotna okazuje się być długość włosa Roszpunki – również tego pod pachami, ponieważ autorki nie owijają w bawełnę i przedstawiają wolność wyboru w różnych kwestiach. Laura i Ellen podjęły się trudnego zadania, bo, wbrew pozorom, nie jest łatwo opowiedzieć ciekawą bajkę. Zwłaszcza, gdy do tego chce się też zmieniać znane schematy w relacjach damsko – męskich.

W książce, napisanej bardzo bezpośrednim językiem, zetkniemy się z różnymi historiami. Spotkacie tu na przykład Mulan, która tym razem zawalczy z mężczyznami o równe wynagrodzenie. Śpiąca Królewna pokaże księciu, że pocałunek podczas snu to coś, na co nie wyraża zgody, a Jamila z „Pięknej i bestii” zwróci uwagę na problem rasizmu. Przechodzę tu do pozytywów książki – autorki poruszają m.in. temat niepełnosprawności, rasizmu, podkreślają trudności kobiet z jakimi muszą się (z)mierzyć, gdy na drodze stają im bezmyślni mężczyźni wykorzystujący swoją pozycję. Nie obejdzie się tu bez przedstawiania toksycznej męskości podlanej patriarchatem. Po głowie dostają pseudofeminiści i mężczyźni w ogóle, co sprawia, że książka staje się dla mnie zerojedynkowa w ocenie płci męskiej – po lekturze trudno mi przypomnieć sobie przykłady, kiedy to męski bohater wykazał się empatią czy po prostu został przedstawiony w pozytywny sposób. Zamiast tego, wobec męskich bohaterów stosuje się albo krytykę ich zachowań albo uczy innych, dzięki którym będą lepszymi ludźmi. Na podstawie lektury wyglądałoby na to, że to kobiety mają pokazywać mężczyznom co robić, bo ci nie mają krzty rozumu, za to mnóstwo niewłaściwych zachowań do zmiany. Możliwe, że autorkom zależało na wzbudzeniu pewnych emocji i pokazaniu kobiecej siły, która bierze odwet za niesprawiedliwe traktowanie przez patriarchat. Pytanie tylko: co z takiej książki może wziąć dla siebie czytelnik rodzaju męskiego? Znany fragment z piosenki z filmu „Mulan” jest już zdecydowanie nieaktualny:

Widzę zamiast mężczyzn mnóstwo bab wśród was.
Takiej bandy nikt nie zlęknie się,
Zadrżyjcie więc na dźwięk tych słów,
Mężczyzn z was wkrótce sam zrobię znów…

Inną sprawą jest to, do jakiego odbiorcy „Kopciuszek i szklany sufit” jest kierowany. Na tylnej okładce znajduję informację, że została przeznaczona dla dorosłych czytelników – co wydaje mi się słusznym wyborem – oraz dla młodszych czytelników, którzy polubili „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” Eleny Favilii i Franceski Cavallo. I tutaj moim zdaniem następuje pewien zgrzyt, ponieważ nie sądzę, żeby młodsi czytelnicy zrozumieli, czemu sprawa równego wynagrodzenia czy przyjemności seksualnej jest dla kobiet istotna. Podczas lektury można też natknąć się na takie wyrażenia jak „ableizm” czy „napaść seksualna”, a Mała Syrenka w zamian za syreni ogon dostaje miesiączkę i waginę. I choć mówi się, że dzisiaj dzieci tak szybko dorastają, przyznam, że trudno wyobrazić mi sobie siedmiolatkę czytającą o mikroagresji w nowej wersji Śpiącej Królewny.

Historie z „Kopciuszka i szklanego sufitu” wykładają na tacy nierówności społeczne i problemy, z którymi mierzą się kobiety. Zauważają też inne ważne zagadnienia z którymi spotykamy się na co dzień, np. to, w jaki sposób zwracamy się do innych, czy szanujemy ich odrębność. Autorki zachęcają i utwierdzają czytelniczki w przekonaniu, że kobieta ma prawo do równego wynagrodzenia, zgody seksualnej czy decydowania jak wygląda. I żaden książę nie jest do tego potrzebny.

 

„Kopciuszek i szklany sufit”
Laura Lane, Ellen Haunt
Tłumaczenie Danuta Górska
Wydawnictwo Albatros

Reklama

Warszawskie muzea

Muzealny szał centralnej Polski W związku z poluzowaniem koronawirusowych obostrzeń,