Czytaj, czuwaj

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czy siedemnaście lat życia można zmieścić na stu pięćdziesięciu stronach? Jak pokazuje przykład Claudio Magrisa, włoskiego prozaika, eseisty, tłumacza i wykładowcy uniwersytetu w Trieście – można. Jego Migawki to zapiski z lat 1999-2016, powstałe pod wpływem najrozmaitszych bodźców: zdjęć, artykułów prasowych, zasłyszanych anegdot, sytuacji podejrzanych w przestrzeni publicznej, własnych przeżyć.

Tytuł książki świetnie oddaje jej charakter: rozmaitość i ulotność chwil, postaci, wydarzeń. Przed oczyma czytelnika przemykają nie tylko anonimowi autorzy graffiti, uczestnicy konferencji naukowych, flirtujące nastolatki, para milcząca przy kawiarnianym stoliku czy skonfliktowana na peronie. Pojawiają się także postaci dobrze znane: jak w historii o słynnym matematyku, którego wykłady w Collège de France cieszyły się niebywałym i początkowo niezrozumiałym dla niego samego powodzeniem, a które gromadziły tłumy tylko dlatego, że poprzedzały prelekcję Rolanda Barthesa. Albo w tej o żonie i córce Tomasza Manna, targanych wątpliwościami, czy wybuch II wojny światowej to wystarczająco dobra wymówka, by złamać żelazną zasadę i przeszkodzić pisarzowi w pracy. Niektóre tytuły odnoszą się do treści, inne do głównego bohatera lub bohaterki, punktu wyjścia bądź puenty; jeszcze inne zdradzają, jaką perspektywę autor przyjmie i w którą stronę podążą jego refleksje.

I tak na przykład: Związek (otwarty?) na konferencji(2000) – o związkach partnerskich, jednopłciowych i wszelkich innych (niedopuszczalnych) odstępstwach od normy; Osierocone zarodki(2006) – wiadomo; Nowy rodzaj pisarza: cenzor(2009) – o terrorze politycznej poprawności; Właściwe słowo w niewłaściwych ustach(2013) – o tym, że słowo „odmienność” wypowiadane przez mniejszości seksualne przeraża tak samo, jak słowo „ojczyzna” wypowiadane przez nacjonalistę. Reklama, kazanie wielkopostne(2015) zaskakuje zdecydowanie najbardziej: nic nie zapowiada końskiej dawki seksizmu, instrumentalnego traktowania i dyskryminacji kobiet, jaką serwuje w niej Magris. Raz za razem powtarza się coś, co nazwałabym odbiorczym szokiem zwielokrotnionym: najpierw dziwi nieprzejednanie konserwatywny charakter rozmaitych refleksji, potem fakt, że większość z nich datowana jest na XXI wiek. Ton paternalistycznego mędrca przestaje zaskakiwać po jakimś czasie (co nie czyni go znośniejszym).

Lekturę z pozoru lekką i przyjemną nieznośnie obciążają światopogląd i postawa autora – człowieka z zasadami. Takimi nienaruszalnymi, opierającymi się duchowi czasu, logicznemu myśleniu i wszelkim innym naciskom. Jedno spojrzenie Magrisa wystarczy, by zdefiniować człowieka. A raczej: uwięzić go. W stereotypie, w kostiumie odpowiadającym narzuconej roli. Obrazy zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale wszystkie służą potwierdzeniu konkretnej wizji ludzi i świata. Jedynej. Słusznej. Kropka.

 
Reklama
 
Reklama

Migawkito lekcja uważności. Dowód, że cieszące się autorytetem nazwisko autora nie powinno uśpić czytelniczej czujności. Nie wolno dać się zwieść. Trzeba czuwać. I często mrugać. Może wtedy uda się po tej lekturze otrząsnąć.

Reklama

Smak umami

Umami to jeden z pięciu podstawowych smaków, odczuwalnych przez człowieka