Chaotyczny, słoneczny, smakowity. Z Jowitą Ludwikiewicz przenosimy się do Rzymu.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kilka sekretów z życia osobistego

Co Cię tu przywiodło do Rzymu, co urzekło i co zatrzymało?

Do Rzymu przyjechałam na studia. Studiowałam ekonomię na Uniwersytecie „La Sapienza” i mieszkając tu zakochałam się w życzliwości Włochów i w ich pozytywnym podejściem do życia. Urzekł mnie klimat tego miasta – dużo słońca, krótkie i niezbyt chłodne zimy (nie znoszę chłodu).

Urzekła mnie historia Rzymu, widoczna na każdym rogu i dostępna na wyciagnięcie ręki. Pamiętam jak pewnego dnia mój kolega ze studiów zaproponował mi nocny spacer po Palatynie. Oczywiście w tych godzinach Palatyn był zamknięty, ale on (tak jak naprawdę wielu rzymian) znał „dziurę w płocie”, którą można było się przedostać do środka. Nie skorzystałam z tego zaproszenia, kolega aż tak bardzo mi się nie podobał 😉 Dlaczego chciałam opowiedzieć tę historię? Żeby podkreślić, że jeszcze niedawno wszystkie te zabytki były takie swojskie, dostępne dla każdego rzymianina. Oczywiście w ostatnich latach sytuacja trochę się zmieniła, zabytki zostały lepiej zabezpieczone, ale mimo wszystko są dalej dostępne nawet bez konieczności zakupienia biletu wstępu (aby zobaczyć Forum Romanum wystarczy wspiąć się na wzgórze kapitolińskie)

Oczywiście uwielbiam też tutejsze jedzenie i wino. Zakupy robi się codziennie na targu u zaprzyjaźnionego sprzedawcy, gdzie jest ogromny wybór świeżych, pięknie pachnących sezonowych warzyw i owoców. Uwielbiam atmosferę w dzielniczym barze, gdzie rano idę na cappuccino, a barista sobie ze mną żartuje. To są małe niuanse życia codziennego, do których już tak się przyzwyczaiłam, że trudno byłoby mi się bez nich obejść.

Jest dużo innych rzeczy, które mnie trzymają, ale jedną z najważniejszych jest niewątpliwie niesamowita tolerancja mieszkańców Rzymu. Żyjąc tutaj mam uczucie, że to miasto wszystkich akceptuje i przyjmuje. Każdy może żyć, ubierać się, kochać i myśleć wolno.

Pomyślmy tylko nad tym, że w Rzymie mamy Watykan, a jednocześnie największą Synagogę Włoch (która odwiedził JPII). Mamy od początku lat osiemdziesiątych największy meczet Włoch i od kilku lat największą europejską świątynię mormonów. Poza tym w Rzymie corocznie odbywa się parada równości bez żadnych przykrych dla miasta czy uczestników konsekwencji.

Czym zajmujesz się teraz?

Jak już wcześniej wspomniałam studiowałam ekonomię, ale po jakimś czasie i kilkuletniej pracy w zawodzie zdecydowałam, że jednak to nie będzie praca, którą będę wykonywać do końca życia. Dlatego drastycznie zmieniłam swój zawód. W 2005 roku zdałam egzamin na przewodnika i reszta to już historia… (na szczęście jeszcze nie starożytna). Moją kolejną pasją, która w ostatnich latach przerodziła się w zawód, jest wino. Od 2017 roku jestem bowiem master sommelierem i organizuję dla turystów spacery kulinarne i kolacje połączone z degustacją wina

Jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o wyjeździe?

Decyzja, aby przenieść się do Rzym była najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. Nie ma na świecie innego miejsca, z którym czułabym się tak bardzo związana. A zawód przewodnika, który wykonuję, jest jak dla mnie skrojony. Lubię pracę z ludźmi, lubię móc im przekazać moją miłość do historii i Rzymu. Ale lubię również się do nich uczyć – nie będę ukrywać ze moja polszczyzna nie jest doskonała (od 33 lat mieszkam bowiem poza Polską), a to że mówię po polsku w części zawdzięczam właśnie moim turystom (którzy od czasu do czasu mnie poprawiają).

Za czym tęsknisz?

 
Reklama

Za moją rodziną, która mieszka w Polsce.

Co najbardziej kochasz w Rzymie?

W takim mieście jak Rzym trudno jest znaleźć jedno miejsce które się kocha najbardziej. Ogólnie uwielbiam spacerować po centrum miasta między placem Navona, Panteonem Fontanna di Trevi i Schodami Hiszpańskimi. Ale uwielbiam tez okolice drogi Apijskiej gdzie do dziś można spacerować po oryginalnej nawierzchni z czasów starożytnych a po wyczerpującym spacerze zatrzymać się w winnicy księcia Boncompagni-Ludovisiego na kieliszek wina i pogawędkę o sztuce współczesnej.

 

Poznajemy miasto

Przejeżdżam z wizytą do Rzymu. Jesteś moim przewodnikiem przez jeden dzień. Co chciałabyś mi pokazać?  

Rzym w pigułce to spacer (Rzym zwiedza się pieszo) od Bazyliki Św. Piotra w Watykanie znajdującej się na prawym brzegu rzeki po czym spacer ciągnie się obok Zamku Św. Anioła i przez most Anioła (gdzie fajnie jest się zatrzymać na zrobienie sobie zdjęcia z zamkiem na tle) na lewy brzeg rzeki. To właśnie na lewym brzegu miasto wyrosło (tutaj jest 7 słynnych wzgórz) i dlatego tutaj znajdują się najważniejsze zabytki plac Navona, Panteon, Plac Hiszpański, Fontanna di Trevi, Plac Wenecki, Kapitol, Forum Romanum, Koloseum i Awentyn z jego wspaniałymi ogrodami różanym, pomarańczy no i oczywiście ze słynna dziurka od klucza przez która jednocześnie można zobaczyć aż 3 różne państwa.

Ulubione słowo w języku włoskim?

 
Reklama

Amore

Ulubiony włoski film?

„La grande Bellezza” – „Wielkie piękno”

Ulubiona książka Rzymem w tle?

„Quo Vadis”

 
Reklama

Ulubiona włoska piosenka/ zespół/ muzyk?

„Mediterraneo” – Mango i „A mano a mano” – Rino Gaetano

Co musimy wiedzieć, żeby poznać i zrozumieć to miejsce?

Rzym jest miastem, które nie zdradzi ci od razu swojego prawdziwego oblicza. Trzeba tutaj trochę pomieszkać, aby je zrozumieć.

Rzymianie (ogólnie Włosi) nigdy nie mówią niczego wprost, prawdy trzeba szukać między słowami i dlatego zbytnia szczerość nie jest zbyt dobrze widziana.

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: Włosi przykładają ogromną wagę do wyglądu. Bardzo ważne jest, aby zrobić dobre pierwsze wrażenie.

 

Porozmawiajmy o kuchni

Pokaż zdjęcie swojego śniadania.

W Rzymie tradycyjne śniadanie jest szybkie i odbywa się w dzielnicowym „Bar” (powiedzmy kawiarni ale to nie jest prawidłowe tłumaczenie włoskiego słowa bar). Ja śniadanie zwykle jem przy ladzie rozmawiając z barista lub innymi klientami i zwykle pije cappuccino i jem cornetto (słodki rogal) ja uwielbiam te nadziewane marmolada albo nadziewane migdałami lub kremem z pistacji…

Powiedz coś o lokalnej kuchni. Podaj jakiś fajny przepis, który możemy wykorzystać w domu.

Karbonara to jedno z najsłynniejszych dań kuchni włoskiej, ale tak na prawdę jest to danie związane z rzymską tradycją kulinarną. Danie jest bardzo proste do zrobienia, trzeba tylko zwrócić uwagę na to, aby nie zrobić omletu…

Przepis dla 4 osób:

 
Reklama

400 gramów spaghetti lub rigatoni

1 jajko

4 żółtko

200 gr podgardla (guanciale) albo boczku (nie wędzonego)

80 gr sera owczego pecorino ewentualnie może być parmezan

Sól

Pieprz

Wstawiam wodę na makaron, jak będzie się gotować to dodaje sól. W międzyczasie kroimy boczek (guanciale) na listewki (nie za cienkie dobrze jest bowiem aby po przysmażeniu pozostały chrupiące na zewnątrz a soczyste w środku) i go przysmażamy na patelni. Osobiście odlewam prawie cały tłuszcz który się wytopił ale jeśli nie boicie się o poziom cholesterolu to możecie tłuszcz zostawić. Przygotowujemy jajka jedno cale i 4 tylko żółtka rozbijamy na talerzu i dosypujemy do nich sera (60 gramów) i pieprzu. Mieszamy aż się razem skomponują.

Jak spaghetti będzie al dente (czyli będzie stawiać lekki opór przy gryzieniu) odcedzamy makaron, ale zostawiamy trochę wody z gotowania i przekładamy makaron na patelnię z boczkiem. Mieszamy, aby składniki się połączyły. Wyłączamy gaz pod patelnią i dopiero wtedy dolewamy na patelnię jajko z serem i pieprzem, i dalej mieszamy z daleka od ognia. Jeśli konsystencja jest zbyt solidna, możemy dolać jedną łyżkę wody z gotowania makaronu i karbonara jest pronta!

Załączam link na Youtube gdzie można zobaczyć, jak przygotowuję się prawdziwa karbonarę

Organizujesz przyjęcie dla znajomych. Co najczęściej podajesz i jak ich gościsz?

Bardzo lubię gotować i dlatego u mnie w domu często są goście. Ostatnio zrobiłam na przystawkę typowe włoskie wędliny, takie jak bresaola, prosciutto crudo (czyli suszona szynka typu parmeńska) i deska serów, a na główne danie podałam ossobuco z szafranowym risotto. Do tego piliśmy wino Franciacorta “Le Marchesine” produkowane metodą klasyczną.

 
Reklama

 

Ulubiona restauracja?

Jedna a moich ulubionych restauracji to pizzeria „Al Grottino”. Tam Tony, właściciel, przygotowuje przeróżne pizze o klasycznych smakach, takie jak margherita, capricciosa czy 4 stagioni, ale również bardzo egzotyczne pizze, jak pizza Mediterranea z kwiatami cukinii, filetami z anchois, suszonymi pomidorami i kremowym serem stracchino. Uwielbiam tam chodzić – zawsze panuje ruch, słychać śmiejących się ludzi i kelnerów wywołujących zamówienia.

Jak brakuje miejsc, bo tak wielu klientów nagle się tam zbiera, to kelnerzy ustawiają przed restauracją kolejne stoliki aż prawie cały placyk jest zastawiony a śmiech rozchodzi się po całej ulicy.

Tony nawet w momencie szczytu zawsze znajdzie chwilę, aby podejść do mnie i chwilę porozmawiać. Polecić, jakie piwo najlepiej się komponuje z pizzą, którą zamówiłam. U nich czuje się jak u siebie w domu.

https://www.instagram.com/algrottino/?hl=pl

 

Lifestyle

Jak spędzasz wolny czas?

Zwiedzam miejsca jeszcze mi nie znane, chodzę na wystawy i odwiedzam nowe restauracje, kawiarnie, koktajl bary. Bardzo często chodzę też na degustację win, aby wybrać te najciekawsze, które później mogę zaproponować moim klientom.

Gdzie robisz zakupy?  

Warzywa na dzielnicowym targu. A jeśli nie mam czasu (targ jest otwarty tylko rano), to chodzę na targ, gdzie przyjeżdżają rolnicy z okolic Rzymu i tam zaopatrzam się w warzywa, owoce, sery, miód. Mięso u zaprzyjaźnionego rzeźnika, ryby w sklepie rybnym, a wędliny w delikatesach u mojego kolegi. Chleb kupuję za to w piekarni, gdzie piekarz korzysta tylko z drożdży macierzystych, dzięki czemu chleb jest niebywale pachnący.

 
Reklama

Czy czujesz się rzymianką?

I tak i nie. Rzymianka czuję się w życiu codziennym, ale jednak mój sposób myślenia jest trochę inny, niż osób mieszkających w Rzymie od urodzenia.

Jaki masz kontakt z lokalnymi mieszkańcami?

Rzym, tak jak każda stolica, jest konglomeracja osób, które przyjechały z różnych części świata, więc bardzo łatwo jest tu zawierać znajomości. I pomimo tego, że zawód przewodnicki mobilizuje nas do indywidualnego działania i pracowania, to w niskim sezonie przewodnicy często się spotykają i dokształcają w różnych dziedzinach.

Ja mieszkam w małej kamienicy, której właścicielami są dwaj kuzyni. Dookoła naszej kamienicy jest mały ogródek, gdzie jeden z właścicieli uprawia warzywa i owoce, którymi później nas obdarowuje. Jak gdzieś wyjeżdżam to chętnie zajmują się moim kotem i ogólnie doglądają mieszkania. Wszyscy w moim środowisku są bardzo życzliwi.

Reklama