ANYWHERE          TV           REDAKCJA

New Home

M.

stan-wzmozonego-na-strone

Kieruje mnie światło pozostawione na werandzie. Kilka stopni. Nick łapie za klamkę i z użyciem siły ciągnie je ku sobie. Lekki huk starych drzwi. Nick dłonią wykonuje gest, który oznacza, żebym przekroczyła próg pierwsza.

Pomieszczenie rozświetla stojąca gdzieś w rogu lampa. W kącie, aż po sufit piętrzą się zakurzone pudła. Kanapa “tyłem” do wejścia. Jesteśmy w salonie? Nagle Caitlin podrywa się na nogi. “Oh przepraszam, musiałam zasnąć czekając na was”.  Jest już chyba 10 PM – od teraz żaden zegarek nie wskazuje 24. godzin, które są w dobie. Za to jest tryb dwunastek, rozróżnianych AM – jako rano, i PM – jako popołudnie.

Zdezorientowana, w jaki sposób mam się przywitać z moją nową szefową, ale również współlokatorka i koleżanką, wyciągam rękę. Mikroekspresja, zdziwienie, po czym wyciąga dłoń i łapie moją w uścisku.

Stary nieduży dom z drewnianymi podłogami. Nadal trwający remont kuchni pozostawia w każdym pomieszczeniu warstwę kurzu. Część pomieszczeń wyjęta jest z użytku na czas bliżej nieokreślony. Są też prowadzące do piwnicy schody.

  • Nick will show you your room.

Nick łapie za moją walizkę i kieruje się w stronę piwnicy. Po pokonaniu kilku schodów moje torby z hukiem lądują na podłodze pokrytej czymś w rodzaju białego linoleum. Kłódka, która wcześniej nie pozwalała mi dostać się do cennej zawartości walizki, teraz, zniszczona od upadku, daje mi dostęp do świeżej piżamy, którą założę na pierwszą noc w moim nowym domu. Miejsce jest “szczególne”, to na pewno. Ściany mojego pokoju pokryte są brązową boazerią. Ogromne, królewskie niemalże łoże i stare meble jak z dworu, w połączeniu z tanim shitem z Ikea czy Walmart dają co najmniej dziwaczny efekt. Przez rok to miejsce ma być moim domem.

Wyciągam ręcznik. Piżamę. Przechodzę hol piwnicy, wchodzę do kolejnego pomieszczenia, które teraz robi za spiżarnię/kuchnię ish (ish – coś na wzór/podobne, ale nie do końca będące pożądanym przedmiotem/miejscem). Aż docieram do samego końca, gdzie w okolicy kuwety dla kota usytuowane są drzwi do mojej łazienki. Myślałam, że nic mnie już dziś nie zaskoczy. Wtedy pociągam za klamkę. Pomieszczenie ma 2.5, może 3 m długości i jakieś 90 cm szerokości.

Małe, zielono-szaro-czarne zimne kafelki ułożone do ponad połowy ściany. Ubikacja. Umywalka. Lustro. Kwadrat wyznaczający prysznic. Na niewielkiej podłodze ohydne brązowe płytki, które ewidentnie dużo już w życiu przeszły. Nigdy nie widziałam pomieszczenia, które miałoby tyle “historii”. Po umyciu i zdezynfekowaniu nadal wygląda, jakby było brudne. Dobrze, że jestem chuda i mała, to mogę się tam jakoś obrócić. Ubieranie nie jest już takie proste.

Leżę w łóżku. Z małego okienka tuż nad poziomem gruntu, dociera światło uliczne. W głowie chaos:

– Co Ty zrobiłaś.

– Chcę do domu.

– Nie.

– Będzie dobrze.

– Chcę do domu.

– Co to ma być.

– Nie. Spokojnie. Będzie dobrze.

– Chcę do domu.

– To Twój nowy dom. Welcome.

 

 

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE